|
Rozmowa
Tomasza Szeligi (Super Nowości) z obrońcą Resovii - Piotrem Szkolnikiem.
Obrońca „pasiaków” w lutym podczas sparingu doznał poważnej kontuzji. W
rzeszowskim szpitalu przeszedł operację zerwanych wiązadeł krzyżowych przednich
i bocznych w lewej, „lepszej”, nodze. Rundę wiosenną miał z głowy, specjaliści
twierdzili, że na boisko wróci nie wcześniej niż w październiku. Tymczasem...
Ponoć strzela pan gole na treningach. Jak to możliwe?!
- To prawda. Od niemal 2 tygodni idzie przerzut z lewej nogi (śmiech). Zacząłem
ćwiczyć z chłopakami, trener uczynił mnie neutralnym, więc jestem nie do
ruszenia. Strasznie mi tego brakowało. Frajda nie do opisania!
Medycyna czyni cuda czy to pański organizm jest niezniszczalny?
- Trener Tułacz mówi, że jestem ewenementem. Doktor Łukasz Białek, który mnie
operował, też nie mógł uwierzyć, jak szybko przebiega rehabilitacja. “Opiszę
twój przypadek w książce i będę opowiadał studentom medycyny” – śmiał się.
Cieszę się niezmiernie, ale jednocześnie twardo stąpam po ziemi. Głowa się „nie
grzeje”, wiem, że teraz spokój jest najważniejszy.
Właśnie. Czy tak szybki powrót do treningów nie jest jednak zbyt dużym
ryzykiem?
- Byłem w sobotę na kontrolnym USG, mówiłem doktorowi Białkowi, że chciałbym
wrócić do gry pod koniec lipca, gdy ruszy nowy sezon. Nie mogę obiecać, że uda
się zagrać już w pierwszej kolejce, ale ci, którzy mnie znają, wiedzą, iż nie
odpuszczę.
Jak teraz wygląda pańskie leczenie?
- Z dnia na dzień zwiększam obciążenia na siłowni. To konieczność, bo trzeba
odbudować mięśnie. Proszę sobie wyobrazić, że po operacji różnica w tkance
mięśniowej między nogą zdrową a chorą wynosi aż 4-5 cm. Dużo pracuję z masażystą
Igorem Ostrowskim. To fachowiec jakich mało, bardzo mi pomógł. Dziennie na
rehabilitację poświęcam około 4 godzin.
Fizyka to jedno, ale co z psychiką? Gdy przyjdzie do meczu o punkty, nie
odstawi pan nogi?
- Stykowe piłki nie będą problemem. Wszyscy chyba wiedzą, że wślizgi to moja
specjalność (śmiech).
W tej rundzie ogląda pan zmagania kolegów z wysokości trybun…
- I mam nadzieję, że już nigdy tego nie doświadczę. To męczarnia, człowiek
denerwuje się dużo bardziej niż wtedy, gdy przebywa na boisku. |