MECZE

  klub
strona główna
aktualności
informacje
prasa
wydarzenia
wywiady
  liga
kadra
terminarz
mecze
tabela
  historia
kronika
resoviacy
1905...
Rzeszów
artykuły
  www
e-muzeum
foto
linki
kontakt
księga gości
forum

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



















 

 

 

2026.09.05 | Chojniczanka Chojnice - Resovia Rzeszów 2:2 (1:2)

25' Šabala, 64' Stypułkowski - 10' Letniowski, 37' Oko

Chojniczanka: Primel, Bąkowicz, Smolarczyk, Juchymowycz, Tkocz, Mosek (63' Sobeczko), Szczepanek, Żywicki (80' Nowacki), Adamczyk (63' Stypułkowski), Šabala (80' Oleksiewicz), Sobol (63' Janicki)
Resovia:
Bochniarz, Geniec (65' Grasza
), Banach, Oko , Romanowski, Mida, Szwoch (73' Zimnicki ), Staniszewski, Letniowski (78' Chojecki), Szkiela (73' Kuzera), Krawczyk (78' Ortiz)
Sędzia Muc (Radom), Widzów:

Piłkarze Resovii podzielili się punktami w Chojnicach z miejscową Chojniczanką, a biorąc pod uwagę scenariusz meczu 7. kolejki rozgrywek II ligi - mogli pokusić się o więcej. Było to spotkanie zespołu gospodarzy grającego niedokładnie z zespołem "Pasiaków" grających nerwowo.
Rzeszowianie nadal nie potrafią ułożyć boiskowych wydarzeń pod siebie, a na Pomorzu Gdańskim mieli ku temu świetną okazję, bo juz od 10 minuty prowadzili 1:0.
Odważna akcja Mateusza Geńca zakończyła się wymianą podań pomiędzy nim - Krawczykiem i Letniowskim, a kropke nad "i" postawił ten ostatni i rzeszowianie wyszli na prowadzenie. Po chwili piłka dośrodkowana z rzutu rożnego trafiła na głowę Damian Oko, który minimalnie spudłował.
Rzeszowianie nie cieszyli się jednak długo z prowadzenia, bo po raz kolejny ich defensywa grała nerwowo i niepewnie. Akcja przeprowadzona przez gospodarzy lewą stroną boiska zakończyła się podaniem w pole karne, gdzie rządził Valerijs
Šabala. Łotewski napastnik strzałem pod poprzeczkę nie dał szansna interwencję golkiperowi Resovii zmienił rezultat spotkania na 1:1.
Do przerwy częściej przy piłce byli miejscowi, ale resoviacy byli konkretniejsi. W 37 minucie meczu piłka dośrodkowana z rzutu rożnego trafiła po raz kolejny na głowę Damiana Oko i tym razem środkowy obrońca Resovii był bezbłędny. Pewnym strzałem do siatki pokonał Primela.
Jeszcze przed zejściem na przerwę gospodarze przeprowadzili kolejną groźną akcję lewą stroną boiska. Tam po raz kolejny mieli przewagę liczebną, ale na szczęście dla "Pasiaków" zakończyło się na rzucie rożnym.
Po przerwie rzeszowianie rzeszowianie chcieli przenieść mecz na połowę rywali. Dwie akcje Szkieli i strzał z dystansu Romanowskiego były sygnałem, że Resovia nie będzie ograniczać się do defensywy. W 62 minucie w sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy nie popisał się Krawczyk. Debiutujący w barwach Resovii napastnik fatalnie spudłował i mógł tylko złapać się za głowę.
Dwie minuty później miejscowi doprowadzili do wyrównania po koronkowej akcji wykończonej przez Szymona Stypułkowskiego.
W końcowych fragmentach meczu dwoił się i troił Šabala, aby zapewnić Chojniczance komplet punktów, ale Damian Oko czyścił pole karne Resovii jak na środkowego obrońce przystąło i mecz zakończył się remisem.

resoviacy.pl

2026.09.02 | Resovia Rzeszów - Arka Gdynia 0:4 (0:1) (Puchar Polski)

3' 54' Rama, 48' Kowalski, 80' Demirović

Resovia: Gacek, Geniec , Dantoni , Grasza, Romanowski, Mida (46' Zimnicki), Staniszewski (67' Leśniak), Ciechanowicz (55' Szwoch), Chojecki, Jaroch (67' Czapniewski), Ortiz (55' Żymełka)
Arka: Grobelny, Lipkowski, Dominguez, Lewkot
, Zacharewicz, Kowalski (61' Krefft), Demirović, Kun (61' Rzuchowski), Pawłowski (70' Waluś), Dzięgielewski (61' Milewski), Rama (70' Solecki)
Sędzia:
Krasny (Kraków), Widzów: 759

Jarolim (trener Arki)

Po ligowej porażce z Sandecją piłkarze Resovii zanotowali kolejny blamaż. Tym razem lekcję gry rzeszowskim "Pasiakom" dała Arka Gdynia. Rozgrywki Pucharu Polski lubią zaskakiwac niespodziankami, jednak podopiecznych trenera Kamila Kuzery nie stać dziś było na rywalizację z solidnym zespołem i niespodzianki nie było. Rzeszowski zespół nadal jest rozbity i nadal jest w budowie. Dziś ceną nieodrobionych lekcji przed inauguracją sezonu było zakończenie pucharowej przygody.
Pierwsze trafienie siatki goście zanotowali z ogromną łatwością już w 162 sekundzie spotkania. Piłka po niedokładnym wybiciu przez Gacka trafiła do Dominika Kuna, który bez przyjęcia uruchomił Elmedina Ramę. Pochodzący z Kosowa napastnik Arki skorzystał z prezentu i z łatwością wykończył akcję, zanim Patryk Romanowski zdążył wrócić do defensywy.
W 12 minucie przyjzedni wyszli z kontratakiem i Kasjan Lipkowski technicznym lobem umiescił piłkę w siatce. 23-letni wychowanek Nielby Wągrowiec był jednak na pozycji spalonej i arbiter bramki nie uznał.
Rzeszowianie odpowiedzieli w 12 minucie uderzeniem z dystansu Ortiza, ale Grobelny nie miał problemów, aby złapać futbolówkę toczącą się po ziemi. 
Arka prowadziła szybkie ataki na bramkę Resovii i głownie na prawej stronie Patryk Romanowski miał problemy z powstrzymaniem aktywnego Lipkowskiego. Jeszcze przed przerwą na bramkę Resovii uderzali niecelnie: Rama i Kowalski.
Po przerwie rzeszowska defensywa miała ręce pełne roboty. Już w 46 minucie w poprzeczkę trafił Rama, a dwie minuty później na listę strzelców wpisał się Jakub Kowalski. 20-letni pomocnik Arki fantastycznym trafieniem zaskoczył Gacka, zanim rzeszowska defensywa zdążyła poustawiać szyki obronne.
W 54 minucie było już :3. Rzeszowianie stracili piłkę w środkowych rejonach boiska i Rama uruchomiony przez Pawłowskiego z dużą precyzją pokonał Gacka. W polu karnym było czterech obrońców rzeszowskiego zespołu, ale żaden z nich nie starał sięnawet przeszkodzić strzelcowi.
Rzesowianie rzadko zapuszczali się pod pole karne rywali, a najlepszą okazję bramkową mieli w 56 minucie. Wówczas piłka po niesygnalizowanym strzale Geńca wyladowała na poprzeczce. Kilka minut później w poprzeczkę trafił Pawłowski i z ulgą mogli odetchnąć resoviacy. Przyjezdni z każdą kolejną minutą podkręcali tempo gry i resoviacy popełniali kolejne błędy. W 80 minucie Elian Demirović wykończył kolejny kontratak trafieniem na 0:4.
Przewaga Arkowców była znaczna i rzeszowianie nie mieli pomysłu na powstrzymanie rywali, którzy stwarzali sobie kolejne sytuacje bramkowe. Kolejne bramki jednak nie padły. Goście domagali sie jeszcze rzutu karnego, którego sędzia się jednak nie dopatrzył. Protestujący trener gości ukarany został dwiema żółtymi kartkami.

resoviacy.pl

2026.08.28 | Resovia Rzeszów - Sandecja Nowy Sącz 0:3 (0:1)

45' (k) 59' Brenkus, 49' Płocica

Resovia: Bochniarz, Geniec , Asei Dantoni, Oko, Romanowski, Szkiela (79' Silný), Letniowski , N. Kuzera (55' Jaroch), Chojecki (89' Czapniewski), Zimnicki (55' Mida), Ortíz
Sandecja:
Szymkowiak, Danek
(63' Ogorzały ), Pleśnierowicz, Słaby, Gersenstein, Płocica (70' Kosiński), Holaň, Żurawski (75' Kołbon), Brenkusc(70' Román) Kawała, Kolar (63' Kieliś)
Sędzia:
Wiśniewski (Olsztyn), Widzów: 1536

K. Kuzera (trener Resovii)

Duże lanie od Sandecji dostali piłkarze Resovii, którzy nie potrafią wyjść z krzyzysu. Szkoleniowiec Resovii Kamil Kuzera od kilku spotkań prosi o cierpliwość, kibice rzeszowskiego klubu skazani byli jednak po raz kolejny na cierpienia, bo gra "Pasiaków" odbiega od II-ligowego poziomu. Działacze Resovii błądzą we mgle, a ich przedsezonowe oszczędności  odbijają się czkawką.
Rzeszowianie zagrali kolejny mecz w przemeblowanym zestawieniu. Kilka dni przed spotkaniem do drużyny dołączono w trybie pogotowia dwóch nowych zawodników: Marcela Żymełkę i Szymona Midę. Ten drugi w drugiej połowie spotkania pojawił się nawet na murawie i sprawiał wrażenie zawodnika, który czuje się bardzo pewnie w nowych warunkach. Rzeszowianie mogą mieć z niego pożytek, ale na razie wszelkie działania nie przynoszą oczekiwanego efektu i "biało-czerwoni" są w ogonie ligowej tabeli.
Początek meczu wyglądał obiecująco w wykonaniu rzeszowian. Już po 4 minutach gospodarze oddali na bramkę Szymkowiaka trzy celne strzały. Pierwszy uderzał Zimnicki, po chwili jego śladem poszedł Kuzera, a kilkadziesiąt sekund później pokazać się chciał z dobrej strony Szkiela.
Przyjezdni odpowiedzieli w 8 minucie kontratakiem, po którym piłka nieznacznie minęła słupek rzeszowskiej bramki.
Pierwsza połowa spotkania była prowadzona w dobrym tempie i kibice mogli oglądać ciekawe widowisko. W 25 minucie przed szansą bramkową stanął Ortiz, ale jego strzał z pola karnego instynktownie wybijał Szymkowiak. Po chwili groźnie kontrował Letniowski, ale i on nie miał szczęścia, bo piłka posłana przez niego - przeszła wzdłuż linii bramkowej.
Wydawać się mogło, że obydwa zespoły na przerwę zejdą przy bezbramkowym rezultacie, ale w 45 minucie Sandecja zmieniła wynik meczu po strzale z rzutu karnego.
Przyjezdni wykonywali rzut rożny i arbiter dopatrzył się faulu w polu karnym Ortiza na Żurawskim. Napastnik Resovii objął rywala i sędzia dopatrzył się faulu w sytuacji, jakich wiele na ligowych boiskach. Całe zamieszanie zakończyło się żółtą kartką dla napastnika Resovii, czerwoną dla trenera Kuzery i golem zdobytym z jedenastu metrów przez Adama Brenkusa.
Po przerwie Sandecja szybko ułożyła sobie ten mecz według własnych warunków. W 49 minucie nieporozumienie Matusza Geńca z Nikodemem Kuzerą zakończyło się stratą piłki i efektownym strzałem do siatki Marcela Płocicy. Druga bramka mocno "pasiakom" podcięła skrzydła, resoviacy popełniali kolejne błędy i na boisku rządzili już goście.
W 52 minucie do siatki trafił Ortiz, ale był na minimalnym spalonym i arbiter liniowy nie miał wątpliwości, aby podnieść chorągiewkę do góry.
W 59 minucie było już właściwie po meczu. Niepewn interwencja Geńca zakończyła się kontratakiem gości. Z piłką popędził na bramkę Resovii Dominik Holaň, który pomimo starań Aseia Dantoniego i Mateusza Oko, wyłożył futbolówkę do Adama Brenkusa. Słowackiemu piłkarzowi nie pozosało nic innego, jak wykończyć akcję golem na 0:3.
Resovia próbowała jeszcze ratować honor, ale nie stwarzała sobie sytuacji bramkowych, tymczasem goście z łatwością ogrywali rzeszowską defensywę i przy odrobinie szczęścia mogli pokusić się jeszcze o dwa gole.

resoviacy.pl

2026.08.22 | Podhale Nowy Targ - Resovia Rzeszów 1:1 (0:0)

60' Kurzeja - 83' Silný

Podhale: Frątczak, Salak, Voško, Seweryn, Rubiś (77' Baniowski), Marcinho (67' Sobczak), Bród (77' Mikołajczyk), Nowak, Kubik (59' Surzyn), Lipień, Kurzeja (77' Kołtański)
Resovia: Bochniarz, Geniec
, Banach, Oko , Romanowski, Czyżycki (26' Szkiela), Kuzera, Letniowski, Chojecki (72' Silný, 90' Grasza), Zimnicki (72' Jaroch), Ortíz
Sędzia: Maćkowiak (Szczecin), Widzów: 600

W meczu 5. kolejki Betclic II ligi resoviacy zremisowali w Nowym Targu z miejscowym Podhalem 1:1. Gospodarze objęli prowadzenie w 60 minucie po trafieniu Kurzei, jednak w końcówce pozwolili "Pasiakom" wyszarpać podział punktów.
Od pierwszego gwizdka odważnie do natarcia ruszyli gospodarze i już w 2 minucie Kuba Bochniarz musiał interweniować po strzale Arkadiusza Nowaka. Po kwadransie mecz się wyrównał, ale na boisku wiało nudą, bo żaden z zespołów nie potrafił stworzyć większego zagrożenia.
W 26 minucie trener Kamil Kuzera dokonał pierwszej zmiany, bo kontuzji doznał Mateusz Czyzycki. Dwie minuty późńiej na bramkę Resovii uderzał groźnie Bartosz Kurzeja, ale piłka nieznacznie minęła cel. 23-letni wychowanek Sandecji był największym zagrożeniem pod bramką "Pasiaków" i jeszcze przed przerwą dwukrotnie toczył pojedynki o piłkę w polu karnym z Damianem Oko.
Rzeszowianie pierwszą groźną sytuację stworzyli dopiero przed zejściem na przerwę. W polu karnym szarżował Mikołaj Szkiela, ale piłka po jego strzale została zablokowana przez jednego z defensorów Podhala.
Po przerwie ponownie pokazał się Szkiela. Tym razem skrzydłowy Resovii ograł rywala i  wyłożył futbolówkę Adamowi Chojeckiemu. Kąsliwy strzał tego ostatniego z duzym trudem wybronił jednak Frątczak.
W 60 minucie dosyć niespodziewanie gospodarze wyszli na prowadzenie. Piłkę uderzoną z rzutu wolnego odbił przed siebie Bochniarz, a skuteczną dobitką wykazał się Bartosz Kurzeja.
Dziesięć minut później rzeszowianie mieli wyśmienitą okazję do wyrównania, ale nie popisał się Ortiz, któy fatalnie spudłował po akcji Szkieli i podaniu Zimnickiego. W 78 minucie Ortiz ponownie pudłował na bramkę, a tym razem piłka po jego strzale głową przeszła obok słupka.
W 83 minucie rzeszowianie osiągnęli cel. Pod dośrodkowaniu z rzutu rożnego Nikodema Kuzery futbolówka trafiła w okolice dalszego słupka do Mateusza Geńca. Obrońca Resovii głową posłał futbloówkę wzdłuż linii bramkowej, a tam odważnym wejściem wbił piłkę do siatki Jan
Silný.
Przed końcem meczu ponownie przed szansą stanął Silný. Przegrał jednak pojedynek w sytuacji sam na sam z golkiperem Podhala i na dodatek doznał kontuzji, po której musiał opuścić plac gry.

resoviacy.pl

2026.08.15 | Resovia Rzeszów - GKS Tychy 2:2 (1:1)

2' 90' Ortíz - 29' 48' Olkowski

Resovia: Bochniarz, Geniec, Banach, Oko, Grasza (76' Romanowski), Chojecki (59' Szkiela), Letniowski, Czyzycki (59' Jaroch), Kuzera (76' Małachowski), Zimnicki (67' Silný), Ortíz
GKS Tychy: Mądrzyk, Olkowski, Łasicki , Horvat, Hoyo-Kowalski (63' Tumala), Chorosiński (46' Jankowski), Ryguła (77' Koniuszy), Trąbka, Begala, Kądzior (90' Baier), Lewandowski (77' Kasprzyk)
Sędzia: Ostrowski (Szczecin), Widzów: 916

Pierwszy punkt w ligowych rozgrywkach sezonu 2026/27 zdobyli piłkarze Resovii, którzy remis zawdzięczać mogą kolumbijskiemu napastnikowi Mateo Ortizowi. Południowoamerykański piłkarz rzeszowskich "Pasiaków" trafiał do bramki w prologu i epilogu tego sobotniego pojedynku.
Rzeszowianie po ostatnim gwizdku cieszyli się z punktu, ale po raz kolejny widać było, że punktowanie w tej lidze sprawia im ogromne trudności.
Przed meczem trener Kamil Kuzera dokonał niespodziewanych roszad w składzie. Na ławce rezewowych posadził Gracjana Jarocha i Adriana Małachowskiego. Zmiany personalne nie podziałały negatywnie na zespół gospodarzy bo od pierwszego gwizdka Resovia zaatakował odwaznie i z dużym animuszem.
Już w 1 minucie gry Mateo Ortiz postraszył Mądrzyka efektowną główką. Golkiper GKS-u wybronił strzał napastnika Resovii, ale już kilkadziesiąt sekund później musiał skapitulować w sytuacji sam na sam z tym samym rywalem. Akcja bramkowa "Pasiaków" zaczęła się od błędu jednego z tyskich defensorów. Futbolówkę przejął Ortiz, który nie miał dużych problemów, aby skierować piłkę do siatki obok wychodzącego z bramki golkipera.
Efektowny początek Resovii zaskoczył rywali, ale po kwadransie goście poukładali szyki obronne i zaczęli przechodzić do ofensywy. W 29 minucie to rzeszowianie popełnili lkarygodny błąd. Piłka wyrzucana przez miejscowych z autu trafiła do rywali, którym wystarczyły, trzy podania, aby Paweł Olkowski płaskim strzałem pokonał Bochniarza.
Przyjezdni przejęli inicjatywę i zaraz po przerwie wyszli na prowadzenie. Z dużą łatwością odebrali gospodarzom piłkę w środkowych rejonach boiska i kolejne trafienie (tym razem pod poprzeczkę) zanotował Olkowski.
Rzeszowianie próbowali coś wnieśćdo gry. Długo rozgrywali piłkę, ale grali na tyle wolno, że skoncentrowana defenywa gości niewiele robiła sobie z ataków rzeszowksiego zespołu. Z czasem trener Kuzera wprowadzał na boisko zmienników, ale i oni nie mieli pomysłu na rozmontowanie defensywy GKS-u. Długo niewiele działo się pod bramką gości, którzy starali się wyprowadzać kolejne kontrataki.
W końcowych fragmentach spotkania rzeszowianie zaatakowali większą liczbą graczy i spotkanie nabrało nieco rumieńców. Resovia długo biła głową w mur, ale w piatej minucie doliczonego czasu gry "biało-czerwoni" sprawili swojej publiczności niespodziankę. Na bramkę gości uderzał Gracjan Jaroch i piłka odbita od jednego z obrońców trafiła pod nogi Ortiza. Pochodzący z kolumbijskiego Cali napastnik Resovii precyzyjnym strzałem do siatki doprowadził do wyrównania w ostatniej akcji meczu.

resoviacy.pl

2026.08.08 | Zawisza Bydgoszcz - Resovia Rzeszów 1:0 (1:0)

20' Kozłowski

Zawisza: Oczkowski, Nowak (46' Dziarkowski), Golak, Staniak, Juśkiewicz ,  Bogusiewicz (74 Kuśmierczyk), Kanach ,  Szumilas (80' Szramowski), Kona,  Stępień (74' Rak),   Kozłowski (80' Mas)
Resovia:
Bochniarz, Geniec,  Oko, Banach ,  Grasza (46' Szkiela ), Kuzera (69' Letniowski),  Małachowski, Czyżycki,  Zimnicki, Jaroch (63' Chojecki),   Silnỳ (46' Ortiz)
Sędzia:  Wójcik (Siedlce), Widzów: 2820

Kolejną ligową porażkę zanotowali piłkarze Kamila Kuzery, którzy okupują ostatnie miejsce w tabeli drugiej ligi. Rzeszowianie tym razem polegli w Bydgoszczy z miejscową Zawiszą. Bydgoski beniaminek był zespołem zdecydowanie lepszym i zwłaszcza do przerwy gra toczyła się głównie na połowie gości.
Już w 4 minucie spotkania po jednym ze strzałów Kuba Bochniarz z trudem piąstkował futbolówkę nad poprzeczką.
Rzeszowianie odpowiedzieli akcją Bartosza Zimnickiego w 8 minucie, po której skrzydłowy Resovii w polu karnym zaadresował piłkę wzdłuż linii bramkowej, ale żaden z jego kolegów nie zdołał wykończyć akcji.
Rzeszowski bramkarz w pierwszej połowie spotkania miał sporo pracy, a głównym zagrożeniem w polu karnym gości był Mateusz Stępień, który wygrywał pojedynki biegowe z rzeszowskimi defensorami. 24-letni wychowanek Orlika Jezierzyce wyprzedził z piłką Jakuba Banacha i postraszył po raz kolejny Bochniarza celnym strzałem.
W 20 minucie statyczną postawę rzeszowian wykorzystał Filip Kozłowski. Napastnik Zawiszy przyjął na klatkę piersiową futbolówkę dograną przez Kacpra Bogusiewicza i miał sporo czasu i miejsca, aby obrócić się i zaskoczyć Bochniarza skutecznym trafieniem na 1:0.
Kilkadziesiąt sekund później rzeszowianie mieli sporo szczęścia, bo futbolówka wylądowała na słupku ich bramki. Wcześniej piłkę w dosyć niefrasobliwy sposób stracił Nikodem Kuzera, a wszędobylski Stępień strzałem po ziemi starał się skorzystać z prezentu.
Rzeszowska defensywa przez kwadrans nie potrafiła powstrzymać akcji ofensywnych gospodarzy. Na bramkę "Pasiaków" uderzał w boczną siatkę Kozłowski, a kilka minut później również Szumilas. Jednocześnie odcięci od podań rzeszowscy gracze ofensywni nie stwarzali żadnego zagrożenia na połowie rywali.
Dopiero w ostatnich pięciu minutach pierwszej połowy rzeszowianie wybudzili się z letargu. Doprowadzić do wyrównania mogli po błędzie Kacpra Nowaka. Wówczas przed szansą bramkową stanęli Jan Silnỳ i Gracjan Jaroch. Strzał tego pierwszego był jednak nieskuteczny, a dobitkę drugiego wybronił Oczkowski.
Po przerwie resoviacy mieli więcej do powiedzenia w tym meczu. W 52 minucie strzałem z półobrotu próbował zaskoczyć golkipera Zawiszy Mateo Ortiz, ale posłał piłkę nad poprzeczką.
Rzeszowianie zaatakowali większą liczbą zawodników, ale sporo ryzykowali w defensywie. Zwłaszcza, że pojedynki szybkościowe: Geniec - Stępięń oraz Kozłowski - Oko, wygrywali przeważnie gospodarze.
W 55 minucie rzeszowianie wykonywali kolejny rzut rożny i zapomnieli o zabezpieczeniu tyłów. Na bramkę "Pasiaków" popędził osamotniony Stępień i tylko dzięki odważnej interwencji Bochniarza miejscowi nie zdołali podwyższysz prowadzenia.
W szeregach Resovii wyróżnjającą się postacią był tego dnia Bartosz Zimnnicki, który dwoił się i troił, aby doprowadzić do wyrównania.
Jednak do końca spotkania miejscowi skutecznie przecinali prostopadłe podania do napastników i wygrywali większość pojedynków o piłkę Nie pozwolili sobie na stratę bramki i Resovia doznała trzeciej porażki z rzędu.

resoviacy.pl

2026.08.05 | Warta Poznań - Resovia Rzeszów 0:1 (0:1) / w Środzie Wielkopolskiej (Puchar Polski)

28' Silnỳ

Warta: Przybylak, Avdieiev , Azatskyi, Lepczyński (61' Najemski), Niedzielski (46' Łysiak), Steblecki, Stefaniak (61' Kendzia), Rychert (46' Apolinarski), Wołczek, Młynarczyk, Smoczyński (52' Stanek )
Resovia: Gacek, Romanowski (64' Grasza), Banach
, Dantoni, Czapniewski (46' Jaroch), Szkiela (57' Geniec), Chojecki, Kuzera (57' Małachowski), Letniowski , Zimnicki, Silný (57' Ortiz)
Sędzia: Pazdecki (Koszalin), Widzów: 400

"Wierzymy, że po najgorszej burzy wychodzi słońce..." - podkreślał szkoleniowiec Resovii Kamil Kuzera na konferencji prasowej po katastrofalnym meczu "Pasiaków" z rezerwami Śląska Wrocław
Pierwsze promienie tego przysłowiowego słońca zaświeciły "biało-czerwonym" w pucharowym spotkaniu rozgrywanym dzisiaj w Środzie Wielkopolskiej, gdzie rzeszowianie pokonali I-ligową Wartę Poznań.
Bramkę zapewniającą awans do dalszego etapu rozgrywek Pucharu Polski zdobył w 28 minucie Jan Silnỳ.
W spotkaniu rozgrywanemym na średzkim stadionie dominowali gospodarze, którzy starali od pierwszego gwizdka przejąć inicjatywę. Warta dłużej utrzymywała się przy piłce, ale to Resovia była konkretniejsza. Jedyna bramka w tym spotkaniu zdoyta została po składnej akcji "biało-czerwonych" i precyzyjnym trafieniu z 16 metrów Jana Silnego. Napastnik Resovii ostatnio odstawiony był na boczny tor i w pucharowym spotkaniu bardzo chciał udowodnić, że warto na niego stawiać. Posłał futbolówkę precyzyjnym strzałem idealnie obok dalszego słupka i Leo Przybylak był bez szans na interwencję.
Miejscowi stwarzali sobie okazje bramkowe, ale mieli kłopty ze skutecznością. Jeszcze przed przerwą Aleksander Wołczek posłał piłkę w słupek, a dobitka Michała Smoczyńskiego nie znalazła drogi do siatki.
W drugiej połowie spotkania miejscowi starali się podkręcić tempo meczu, ale i rzeszowianie wyprowadzali groźne kontrataki.
Na bramkę debiutującego w bramce Resovii Gacka uderzali w ostatnich fragmentach spotkania: Apolinarski i Steblecki, ale golkiper Resovii zachował czyste konto.

resoviacy.pl

2026.08.01 | Resovia Rzeszów - Śląsk II Wrocław 1:5 (0:3)

 49' Czyżycki -  10 ' 43' Kamiński, 28' Ciućka, 62' Kobelczuk, 64' Stangret

Resovia: Bochniarz, Szkiela (65' Romanowski), Oko, Banach, Grasza (65 Chojecki), Zimnicki (46' Geniec), Letniowski (65' Kuzera), Małachowski, Czyżycki, Jaroch, Ortíz (55' Silnỳ)
Śląsk II: Klint, Żulewski, Muszyński, Rygiel, Tudruj
(76' Krygowski), Coulibaly (60' Krzewiński), Danielewicz, Markowski (60' Kobelczuk), Ciućka, Kamiński (74' Janiszewski), Stangret
Sędzia: Szuta (Piła),  Widzów: 823

Piłkarze Resovii zostali zdemolowani w meczu 2. kolejki rozgrywek Betclick 2. ligi przez rezerwy Śląska Wrocław. Był to kolejny bardzo słaby występ rzeszowskich "Pasiaków" i trudno tu mówić o wypadku przy pracy. "Biało-czerwoni" potrzebują wzmocnień kadrowych, bo wkrótce mogą stać się pewniakiem do spadku.
Do przerwy przyjezdni grali koncertowo, a rzeszowianie marnowali sytuacje i popełniali seryjne błędy w defensywie.
Wynik spotkania już w 10 minucie otworzył Wiktor Kamiński po akcji przeprowadzonej lewą stroną boiska. "Wojskowi" właśnie tym sektorem przeprowadzali zabójcze kontrataki, w których zmuszali do juniorskich błędów defensywę Resovii. Gospodarze przed przerwą mieli też swoje okazje do lepszego rezultatu. Strzelecka niemoc dopadła jednak Javiera Ortiza, ktory marnował okazje bramkowe na potęgę. Napastnik Resovii jeszcze przed przerwą przegrał pojedynek sam na sam z Klintem, a kilka minut później umieścił piłkę w siatce po podaniu Jarocha, ale arbiter liniowy dopatrzył się pozycji spalonej.
Wrocławianie nie tracili rezonu i w 28 minucie ponownie przeprowadzili akcje bramkową, a na listę strzelców w 28 minucie wpisał się Adam Ciućka.
W 43 minucie ponownie dał znać o sobie Kamiński. 22-letni wychowanek KSZO Ostrowiec Św. strzałem przy słupku zaskoczył Bochniarza i na przerwę obydwa zespoły schodziły z solidną zaliczką rezerw Śląska.
Po zmianie stron chwilowo wróciły nadzieje gospodarzy na odwórcenie losów spotkania. W 49 minucie Mateusz Czyżycki po dośrodkowaniu z prawej strony, zmusił Klinta do kapitulacji. Było jeszcze sporo czasu, aby ratować niekorzystną sytuację, a losy spotkania miał okazję odwrócić po raz kolejny Ortiz. Kolumbijski napastnik po raz kolejny jednak przegrał "setkę" z 17-letnim golkiperem "Śląska" i został przez trenera Kuzerę odesłany na ławkę.
Rzeszowianie dłużej utrzymywali się przy piłce. Dwoił się i troił Gracjan Jaroch, który we współpracy z Adrianem Małachowskim próbował poprowadzić rzeszowian do ratowania punktów. Akcje ofensywne kompletnie jednak "Pasiakom" się nie kleiły, a po godzinie gry resoviacy sprawiali wrażenie wyczerpanych.
Przyjezdni grali swoje i w odpowiednich momentach wyprowadzali kolejne zabójcze kontrataki. W 62 minucie Igor Kobelczuk kolejnym trafieniem odebrał rzeszowianom ochotę do gry. Dwie minuty później nieporadność "Pasiaków" po raz kolejny wykorzystał Maksymilian Stangret, który ustalił wynik meczu na 1:5.
Po meczu w Pruszkowie resoviacy chcieli zmazać złe pierwsze wrażenie, ale w kolejnym występie potwierdzili raczej, że nie są jeszcze nawet zalążkiem zespołu. W zderzeniu z solidną obsadą ligową klub na finiszu rozgrywek może zapłacić słony rachunek.

resoviacy.pl

2026.07.24 | Znicz Pruszków - Resovia Rzeszów 1:0 (0:0)

49' Kazimierczak

Znicz: Napieraj, Jeleński , Pawlik, Barnowski, Jach, Proczek (90' Redliński), Mazurek (67' Głowiński), Okhronchuk, Kazimierczak (67' Szafrański), Borecki , Zawistowski (90' Nadolski)
Resovia: Bochniarz, Geniec (46' Szkiela), Oko, Banach (80' Grasza), Romanowski, Kuzera
(52' Letniowski), Czyżycki , Małachowski ,  Zimnicki, Jaroch, Ortiz (71' Silnỳ)
Sędzia: Nestorowicz (Biała Podlaska), Widzów: 661

Inauguracyjną porażkę w Pruszkowie zanotowali piłkarze II-ligowej Resovii i przyznać trzeba, że jednobramkowe zwycięstwo Znicza było dla "Pasiaków" najniższym wymiarem kary.
Dwa celne strzały oddane na bramkę gospodarzy to zbyt mało, aby powalczyć o punkty z rywalem, który również nie zachwycał swoją postawą.
Resoviacy jedynie przez pierwszy kwadrans dotrzymywali kroku miejscowym. Pierwszy na bramkę Napieraja uderzał Nikodem Kuzera, ale strzał debiutującego w barwach "Pasiaków" syna trenera był niecelny.
Ofensywna gra rzeszowian do przerwy nie istniała, a tymczasem gospodarze już w 10 minucie przeprowadzili akcję, po której mogli pokusić się o zdobycie bramki. Dawid Barnowski w polu karnym z łatwością ograł Damiana Oko, aby po chwili przegrać pojedynek sam na sam z golkiperem Resovii. W bramce rzeszowskiego zespołu zadebiutował tego dnia Kuba Bochniarz i można stwierdzić, że był jedynym radzącym sobie na murawie reprezentantem rzeszowskiego zespołu. Rzeszowianie przez niemal godzinę gry nie oddali celnego strzału na bramkę rywali. Przemeblowana ekipa "Pasiaków" stwarzała wrażenie, piłkarzy, którzy po raz pierwszy spotkali się na boisku.
Druga połowa świetnie zaczęła się dla zespołu Pruszkowa.. Znicz próbował zaskoczyć Resovię akcją oskrzydlającą. Mateusz Jeleński z prawej strony obiska dograł piłkę w pole karne, a tam Adrian Kazimierczak skierował piłkę do siatki.
Nieporadna gra rzeszowskiego zespołu dodawała pewności gospodarzom, którzy stwarzali sobie kolejne sytuacje bramkowe. Rezultat spotkania w 64 minucie miał okazję podwyższyć Jarosław Jach, ale zmarnował idealną okazję po kontrataku.
Rzeszowianie odpowiedzieli akcją Mikołaja Szkieli, po której piłka wylądowała na poprzeczce. Była to jedna z nielicznych sytuacji bramkowych rzeszowskiego zespołu. Na bramkę gospodarzy uderzał jeszcze kilka minut później Bartosz Zimnicki, ale i on trafił w poprczeczkę.
Znicz utrzymywał jednobramkowe prowadzenie i nie pozwalał rzeszowianom na zbyt wiele w tym spotkaniu. Rzeszowianie zmuszeni do ataku pozycyjnego mieli problemy z wyprowadzaniem futbolówki z własnej połowy. Mnożyły się niedokładne podania, po których to gospodarze przechodzili do kontrofensywy. W końcowych fragmentach spotkania Bochniarz ratował Resovię przed stratą kolejnych bramek.

resoviacy.pl

Archiwum:



2025/26 jesień
2025/26 wiosna
---------------------------------

2024/25 jesień
2024/25 wiosna
---------------------------------
2023/24 jesień
2023/24 wiosna
---------------------------------

2022/23 jesień
2022/23 wiosna
---------------------------------
2021/22 jesień
2021/22 wiosna
---------------------------------

2020/21 jesień
2020/21 wiosna
---------------------------------
2019/20 jesień
2019/20 wiosna
---------------------------------
2018/19 jesień
2018/19 wiosna
---------------------------------
2017/18 jesień
2017/18 wiosna
---------------------------------
2016/17 jesień
2016/17 wiosna
---------------------------------
2015/16 jesień
2015/16 wiosna
---------------------------------
2014/15 jesień
2014/15 wiosna
---------------------------------
2013/14 jesień
2013/14 wiosna
---------------------------------
2012/13 jesień
2012/13 wiosna
---------------------------------
2011/12 jesień
2011/12 wiosna
---------------------------------
2010/11 jesień
2010/11 wiosna
---------------------------------
2009/10 jesień
2009/10 wiosna
---------------------------------
2008/09 jesień
2008/09 wiosna
---------------------------------
2007/08 jesień
2007/08 wiosna
---------------------------------
2006/07 jesień
2006/07 wiosna

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

| ... do strony głównej |

 
© 2006 | resoviacy.pl  serwis informacyjny CWKS Resovia Rzeszów | design by