MECZE

  klub
strona główna
aktualności
informacje
prasa
wydarzenia
wywiady
  liga
kadra
terminarz
mecze
tabela
  historia
kronika
resoviacy
1905...
Rzeszów
artykuły
  www
e-muzeum
foto
linki
kontakt
księga gości
forum

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



 

2021.09.13 | Stomil Olsztyn - Resovia Rzeszów 4:2 (0:1)

50' 90' Straus, 59' Bwanga, 80' Mikita - 9' Pietraszkiewicz, 83' Twardowski

Stomil: Bąkowski,  Straus, Bwanga , Remisz , Pawlak (30' Ciechanowski), Spychała (46' Tecław), Reiman,  Fundambu, Pyrdoł, Mikita , Moneta (58' Żwir, 82' Dampc)
Resovia:
Pindroch, Adamski
, Komor, Podhorin , Jaroch, Pietraszkiewicz (64' Eizenchart), Wasiluk (64' Šolijć ) , Mróz, Antonik (70' Mikulec), Hilbrycht (53' Rostkowski), Strózik (70' Twardowski)
Sędzia:
Karski (Słupsk), Widzów: 1045

Dwa oblicza Resovii w starciu z outsiderem ligowej tabeli mieli okazję oglądać kibice zgromadzeni na stadionie w Olsztynie. Rzeszowianie w pierwszej połowie spotkania dominowali na boisku, stworzyli sobie mnóstwo okazji bramkowych i powinni załatwić sprawę zwycięstwa jeszcze przed przerwą.
Niestety podopieczni Radosława Mroczkowskiego wracają do Rzeszowa bez punktów, bo na drugą połowę wyszli - zostawiając determinację w szatni.
Poniedziałkowe spotkanie zaczęło się od zdecydowanych ataków Resovii, która z dużą łatwością stwarzała sobie sytuacje bramkowe. Już w 2 minucie Radosław Adamski z lewej strony boiska posłał piłkę wzdłuż linii bramkowej i aż prosiło się, aby któryś z jego kolegów dostawił czubek buta.
Niestety akcja nie została wykończona wbiciem piłki do siatki, ale już 120 sekund później na bramkę gospodarzy szarżował z piłką Kamil Antonik. Skrzydłowy Resovii miał przed sobą wychodzącego z bramki golkpera Stomilu i w dogodnej sytuacji strzelił prosto w niego.
Na zegarze nie upłynęła jeszcze 7 minuta meczu a rzeszowianie mieli dwie wyśmienite okazje bramkowe, dwa rzuty rożne i trafienie do siatki. Gola jednak nie było, bo arbiter odgwizdał pozycję spaloną, po uderzeniu Sebastian Strózika.
Spora przewaga rzeszowskiego zespołu na murawie udokumentowana została bramką w 9 minucie. Po koronkowej akcji Strózika i Antonika, piłka trafiła pod nogi Daniela Pietraszkiewicza, a ten strzałem z kilku metrów pokonał Bąkowskiego.
Rzeszowianie z każdą kolejną minutą rozkrecali się na dobre i gospodarze w pierwszej połowie byli tłem dla rozpędzonego zespołu "Pasiaków". W 20 minucie na bramkę Bąkowskiego uderzał Bartłomiej Wasiluk, a po chwili przed kolejną szansą stanął Antonik. Tym razem jeden z defensorów Stomilu zdołał w ostatniej chwili zablokować groźny strzał rzeszowianina.
W kolejnej akcji pokazał się Damian Hilbrycht. Piłkarz Resovii pędził na bramkę gospodarzy z kontratakiem i Rafał Remisz nieprzepisowym faulem przerwał akcję, która mogła być kluczową sytuacją tego spotkania. Arbiter dosyć życzliwie potraktował piłkarza Stomilu pokazując mu jedynie żółtą kartkę.
W 26 minucie po raz kolejny zakotłowało się w polu karnym gospodarzy. Piłkę przed "szesnastką" odebrał rywalowi Marek Mróz, a po chwili na bramkę uderzał Hilbrycht. Tym razem na przeszkodzie stanął rzeszowianom Krzysztof Bąkowski. 18-letni bramkarz młodzieżowej kadry Polski wypiął się jak struna i jakimś cudem zdołał wybić futbolówkę na rzut rożny.
Gospodarze pierwszą groźną sytuację stworzyli sobie w 29 minucie meczu. Kąśliwe uderzenie na bramkę Resovii posłał Piotr Pyrdoł i golkiper Resovii nie bez trudu wybijał futbolówkę na rzut rożny.
Na odpowiedź "Pasiaków" nie trzeba było długo czekać, bo już 2 minuty później z kolejnym kontratakiem pędził na bramkę rywali Hilbrycht. Miał sporo czasu na wykończenie akcji, jednak pospieszył się ze strzałem i posłał piłkę obok celu.
Defensywa Stomilu przed przerwą nie stanowiła dla "Pasiaków" wielkiej zapory. Pod polem karnym miejscowi przeważnie ratowali sytuacje blokując strzały rzeszowian lub uciekajc się do fauli. W 38 minucie przed linią pola karnego faulowany był Pietraszkiewicz i do rzutu wolnego podszedł Bartosz Jaroch. Uderzenie rzeszowskiego obrońcy było mocne i precyzyjne. Piłka idealnie przeszłą obok muru, ale po raz kolejny swoim fachem wykazał się Krzysztof Bąkowski.
Na drugą połowę rzeszowianie wyszli, jakby myślami byli już w drodze powrotnej do Rzeszowa z kompletem punktów w plecakach, a tymczasem do pracy zabrali się miejscowi.
W 50 minucie Jonatan Straus skorzystał z okazji, że "biało-czerwoni" przyglądają się jego prowadzeniu piłki i zdecydował się na strzał z odległości 35 metrów. Uderzenie wyszło mu idealne i piłka wylądowała w okolicach łączenia słupka z poprzeczką rzeszowskiej bramki.
To był koszmarny kwadrans w wykonaniu rzeszowskiego zespołu, który nie przypominał w niczym drużyny z pierwszej połowy. W 59 minucie Wojciech Reiman dośrodkowywał piłkę z rzutu rożnego i stojących w strefie obrońców Resovii obudził wbiegający Jonathan Simba Bwanga. Zanim rzeszowianie się spostrzegli, kongijski obrońca dopadł do futbolówki i skierował ją precyzyjnie do siatki.
"Biało-czerwoni" zaskoczeni takim obrotem sprawy oddali inicjatywę rywalom. Na murawie pojawili się zmiennicy, ale i oni nie potrafili znaleźć lekarstwa na postawę zespołu. Wkrótce okazać się miało, że to nie koniec kłopotów zespołu Radosława Mroczkowskiego. W 80 minucie piłka dograna w pole karne odbiła się od Josipa
Šolijca i trafiła do nadbiegającego Patryka Mikity. Wystarczył ułamek sekundy, aby zdobywca tytułu Mistrza Polski z Legią Warszawa w 2014 roku, złożył się do strzału i podwyższył rezultat na 3:1.
Emocji w tym spotkaniu nie brakowało do ostatniego gwizdka. Rzeszowianie długo budzili się z letargu i dopiero w końcowych minutach meczu ponownie przycisnęli rywali. W 83 minucie piłka dograna z lewej strony boiska przez Radka Adamskiego trafiła pod nogi Karola Twardowskiego. "Twardy" pomimo asysty dwóch rywali zdołał wbić futbolówkę do siatki z bliskiej odległości i dał swojemu zespołowi nadzieję, że można coś z meczu jeszcze wycisnąć.
Miejscowi jednak nie popełnili błędu Resovii i nie poczuli się w końcowych fragmentach zbyt pewnie. Z dużym cwaniactwem starali się przedłużać rozgrywanie piłki, celebrować wykonywanie stałych fragmentów gry i w odpowiednim momencie prowadzić skuteczne kontrataki.
Tak było w 3 minucie doliczonego czasu gry. Miejscowi ekspresowo przenieśli akcję pod bramkę Branislava Pindrocha i Jonatan straus pomimo starań Rafała Mikulca ustalił rezultat spotkania na 4:2.

resoviacy.pl

2021.09.05 | ŁKS Łódź - Resovia Rzeszów 0:3 (0:2)

21' Komor, 41' 58 Hilbrycht

ŁKS: Kozioł, Wolski (46' Klimczak), Sobociński, Marciniak (73' Lorenc),  Szeliga, Gryszkiewicz (46' Kelechukwu), Trąbka, Rozwandowicz (66' Rygaard), Pirulo, Javi Moreno, Janczukowicz  (46' Jurić)
Resovia:
Pindroch
, Adamski, Komor, Kubowicz (39' Podhorin), Jaroch, Pietraszkiewicz (73' Ostrowski), Mróz (62' Šolijć), Wasiluk, Hilbrycht (62' Wróbel), Antonik, Strózik (73' Rostkowski)
Sędzia:
Szczech (Warszawa). Widzów: 5098

Do dużej sensacji doszło w Łodzi, gdzie miejscowy ŁKS został pokonany przez rzeszowskie "Pasiaki" 0:3. "Biało-czerwoni" zaskoczyli gospodarzy poukładaną, konsekwentną i wreszcie... skuteczną grą.
Resoviacy nie dali się oczarować tańcom flamenco w wykonaniu piłkarzy hiszpańskiego szkoleniowca Kibu Vicuny i prostymi środkami rozbili faworyzowanego rywala.
Od początku grę prowadzili gospodarze, którzy długo utrzymywali się przy piłce i atakiem pozycyjnym starali się znaleźć lukę w rzeszowskiej defensywie. Szyki obronne "Pasiaków" były jednak tego dnia solidnie zabezpieczone i łodzianie nic nie wskórali. Pierwszy na bramkę Pindrocha uderzał  już w 3 minucie spotkania Piotr Janczukowicz. Rzeszowianie początek meczu mieli dosyć nerwowy, ale już w 6 miuncie odpowiedzieli uderzeniem z dystansu Bartłomieja Wasiluka.
Przez pierwszy kwadrans trwał napór łódzkiego zespołu i w tym okresie meczu szczególnie napracować się musiał Bartosz Jaroch, bo to głównie jego stroną miejscowi prowadzili swoje groźne szarże.
Wkrótce okazać się miało, że ten mecz będzie majstersztykiem w wykonaniu piłkarzy Radosława Mroczkowskiego. W 21 miucie z rzutu wolnego na dalszy słupek dośrodkowywał Kamil Antonik, a akcję zamknął Aleksander Komor. Z przypilnowowaniem wbiegającego w pole karne defensora Resovii nie poradził sobie Maciej Wolski i graczowi Resovii wystarczyło dostawić głowę, aby odbierać gratulację od kolegów.
Miejscowi sprawiali wrażenie, jakby bardzo się nie przejęli stratą gola. Koronkowe akcje konstruowali hiszpańscy pomocnicy: Javi Moreno i Pirulo, którzy świetnie operowali piłką, ale koniecznie chcieli wejśc z nią do rzeszowskiej bramki i niewiele z ich akcji wynikało.
Tymczasem rzeszowianie po zdobytej bramce poczynali sobie coraz odważniej i w 24 minucie Marek Mróz uderzając piłkę lewą nogą, minimalnie przestrzelił.
Strzałów na bramki po obydwu stronach było w tym spotkaniu sporo. Jeszcze przed przerwą na bramkę Pindrocha uderzali: Javi Moreno i Rozwandowicz. W szeregach Resovii atomowym strzałem popisał się w 35 minucie Jaroch, a po chwili aktywny Antonik przeegzaminował golkipera gospodarzy. 
Miejscowi sporo dryblowali i wymieniali prostopadłe podania, które miały być sposobem na rzeszowską defensywę, a tymczasem "biało-czerwoni" w 41 minucie zadali kolejny cios. Piłkę przed polem karnym wyłuskał Kamil Antonik i po upadku na murawę zdołał zagrać w pole karne. Tam walkę o piłkę wygrał z Maciejem Wolskim Damian Hilbrycht, któremu wystarczyła chwila, aby precyzyjnym strzałem podwyższyć rezultat na 0:2.
Miejscowi starali się ratować wynik i jeszcze przed przerwą po akcji prawą stroną, piłkę wrzucał Javi Moreno i przed szansą na pokonanie rzeszowskiego golkipera stanął Gryszkiewicz. 20-letni wychowanek Lechii Gdańsk jednak nieczysto trafił głową w piłkę i Pindroch mógł odetchnąc z ulgą.
Resovia przy odrobinie szczęścia mogła zamknąć to spotkanie jeszcze przed gwizdkiem na przerwę, ale piłka po strzale Jarocha (obrońca Resovii uderzał z okolic narożnika boiska) wylądowała na słupku.
Po zmianie stron łódzcy kibice liczyli, że "rycerze wiosny" ruszą do natarcia z impetem, ale mocno się rozczarowali. Rzeszowianie nie cofnęli się do desperackiej obrony, ale wysokim pressingiem zmuszali gospodarzy do błędów. W 55 minucie swoją pierwszą bramkę dla Resovii miał okazję zdobyć Daniel Pietraszkiewicz, ale po akcji Antonika nie zdołał opanowac piłki.
Dwie minuty później piłkę do łodzkiej bramki skierował Sebastian Strózik. Napastnik Resovii wykorzystał podanie Hilbrychta i uprzedził golkipera gospodarzy, ale arbiter dopatrzył się faulu na bramkarzu i gola nie uznał. Arbitrzy analizowali jeszcze sytuację w systemie VAR, ale zdania nie zmienili.
Rzeszowianie bardzo nie protestowali, bo po chwili wzięli po raz kolejny sprawy w swoje ręce. Szarżujący lewą strona boiska Antonik zmusił obrońcę do błędu i piłka odbita od skrzydłowego Resovii trafiła do Damiana Hilbrychta. 23-letni wychowanek Rekordu Bielsko-Biała po raz drugi w tym meczu wykazał się snajperskim nosem, ustalając wynik meczu na 0:3.
W ostatnim kwadransie gospodarze zasypali pole karne Resovii dośrodkowaniami i golkiper Resovii miał sporo pracy. Jego interwencje były tego dnia bezbłędne, a na słowa pochwały zasłużył szczególnie w 77 minucie. Obronił wówczas dwa soczyste strzały: Rygaarda i Pirulo. W 82 minucie futbolówka po kolejnym uderzeniu Pirulo przeszła po rękach słowackiego bramkarza Resovii i otarła się o poprzeczkę.
Kolejne ataki łodzian nie były już tak groźne, a ostatnim akcentem spotkania była "setka" Kamila Antonika. Skrzydłowy Resovii w dogodnej sytuacji posłał piłkę minimalnie obok słupka. Bramki w tym spotkaniu nie zdobył, ale zanotował trzy asysty i miał duży udział w wygranej Resovii.

resoviacy.pl

2021.08.27 | Resovia Rzeszów - Korona Kielce 0:1 (0:0)

79' (sam.) Pietraszkiewicz

Resovia: Pindroch, Jaroch, Komor, Kubowicz, Eizenchart (57' Pietraszkiewicz), Antonik (71' Twardowski ), Wasiluk (84' Rostkowski), Mróz (71' Šolijć), Adamski, Strózik , Wróbel (57' Hilbrycht)
Korona: Forenc, Szymusik, Malarczyk, Koj, Sierpina , Podgórski (63' Kiełb, 85' Lewandowski), Szpakowski , Zebić, Oliveira, Łukowski, Frączczak (77' Danek)
Sędzia: Wajda (Żywiec), Widzów: 1932

Rzeszowianie mieli sporo argumentów, aby pokonać lidera z Kielc, ale po raz kolejny wykazali się sporą nieskutecznością i nie dopisali punktów w ligowej tabeli. Dodatkowo bramkę decydującą o porażce stracili po samobójczym trafieniu debiutanta Daniela Pietraszkiewicza.
Pozostawili po sobie jednak dobre wrażenie, bo ich gra wyglądała dużo lepiej od stylu, jaki prezentowali w poprzednich spotkaniach. Pomimo bolesnej przegranej, opuszczających murawę piłkarzy Resovii, żegnały brawa.
Rzeszowianie w pierwszym kwadransie zaskoczyli rywali ofensywną, szybką grą. Mieli przewagę na boisku, radzili sobie w wysokim pressingu i liczniej niż zwykle zgromadzeni na trybunach rzeszowscy kibice - zacierali ręce szykując się do zwycięstwa swoich ulubieńców.
W 12 minuie po rzucie rożnym strzał głową Komora został zablokowany przez defensorów Korony. Do odbitej piłki dobiegł Jakub Wróbel i trybuna stadionu miejskiego wypełniona kibicami westchnęła z bólem, bo piłka uderzona przez napastnika - wylądowała na słupku.
Po 30 minutach nieznaczną przewagę zyskali na murawie goście. Kielczanie wypracowali sobie kilka dogodnych okazji strzeleckich, ale fatalnie pudłowali. Najlepszą sytuację miał Łukowski, ale słowacki golkiper Resovii wykazał się kunsztem bramkarskim. W 43 minucie składna akcja Korony zakończyła się desperacką interwencją Komora, który czyścił pole karne z piłki bez zbędnych ceregieli.
Po przerwie kibice nie mogli narzekać na brak emocji. Znowu do natarcia ruszyła Resovia. Rzeszowianie bliscy szczęścia byli po akcji Marka Mroza. Pomocnik "Pasiaków" poradził sobie z dwoma rywalami, ale w polu karnym uderzył piłkę nieczysto i fatalnie skiksował, zamiast postawić kropkę nad "i".
Dwoił sięi troił Sebastian Strózik, który nie miał zbyt wielu sytuacji strzeleckich, ale starał się dogrywać piłkę kolegom z zespołu. Po jednym z dośrodkowań napastnika Resovii, z trybun rozległo się głośne "Och, Karol !", bo precyzji zabrakło Karolowi Twardowskiemu. Wychowanek SMS-u Resovii afektownym szczupakiem uderzył futbolówkę na 10 metrze, ale skończyło się ponownie pudłem.
Kolejne dośrodkowania nie dochodziły do zamykających akcję graczy. Tak było m. in. przy podaniu Hilbrychta, po którym Strózik nie sięgnął piłki.
Wydawać się mogło, że w końcu Resovia zdoła rozmontować defensywę gości, a tymczasem w 79 minucie to kielczanie wyszli na prowadzenie. Kontratak gości  zakończył się dośrodkowaniem z lewej strony boiska, a w polu karnym  główkował Kiełb i piłka po jego strzale trafiła w klatkę piersiową wbiegającego Pietraszkiewicza. Debiutujący w barwach Resovii 19-latek starał się zablowoać strzał rywala, ale trafiona w niego futbolówka wpadła do siatki.
W końcowych minutach Resovii nie pozostało nic innego, jak desperacko atakować bramkę gości. "Biało-czerwoni" czuli, że mogą coś jeszcze wycisnąć z tego spotkania. W 94 minucie Stózik z kilku metrów główkował i podobnie jak jego koledzy wcześniej, posłał piłkę obok celu. Nie trafił też w ostatniej akcji meczu Radek Adamski, który po ostatnim gwizdku sędziowskim długo nie mógł pogodzić się z porażką.

resoviacy.pl

2021.08.21 | GKS 1962 Jastrzębie - Resovia Rzeszów 1:1 (1:1)

33' Rumin - 38' (k) Mróz

GKS Jastrzębie: Reclaf, Borkała, Słodowy , Bojdys, Witkowski (79' Zalewski), Kamiński (69' Jadach), Feruga (79' Gulczyński), Kuczałek, Handzlik (59' Balboa), Zejdler (59' Gajda), Rumin
Resovia: Pindroch, Jaroch , Komor, Podhorin, Adamski, Antonik (46' Strózik), Šolijć (46' Hebel), Wasiluk, Mróz, Kiełbasa (87' Ostrowski ), Wróbel (66' Mikulec)
Sędzia:
Marciniak (Płock), Widzów: 1125

W 5. kolejce Fortuna 1 Ligi piłkarze Resovii podzielili się punktami z GKS 1962 Jastrzębie. To trzeci remis "Pasiaków" w sezonie i kolejny mecz, w którym gra "biało-czerwonych" pozostawiała sporo do życzenia.
Pierwsza połowa meczu była wyrównana. Początek należał do gospodarzy, ale po kwadransie do głosu doszli również rzeszowianie. Pierwszy na bramkę gości uderzał już w 7 minucie Dariusz Kamiński. Z powstrzymaniem ofensywnych zapędów byłego piłkarza Wisłoki Dębica mieli najwięcej problemów rzeszowscy defensorzy. W 12 minucie 22-latek ponownie postrzaszył Pindrocha mocnym, ale niecelnym strzałem.
W 16 minucie Resovia mogła pokusić się o zdobycie bramki, ale podobnie jak w poprzednich spotkaniach nie potrafiła wykończyć akcji. Radosław Adamski  oddał mocny strzał z lewej strony boiska i dobijający piłkę Marek Mróz fatalnie spudłował z 10 metrów. Kilka minut później Mróz uruchomił Kamila Antonika, a ten zamiast oddać soczysty strzał, starał się przekładać futbolówkę na drugą nogę. Skończyło się na stracie piłki.
W 27 minucie miejscowi odpowiedzieli akcją zainicjowaną przez Daniela Ferugę. Doświadczony pomocnik gospodarzy zagrał za plecy obrońców do Kamińskiego, ale szybszy był golkiper Resovii który uprzedził rywala.
W 33 minucie defensywa Resovii została w łatwy sposób ograna przez Aktywnego Kamińskiego. Piłkarz GKS-u sprytnie przyjął sobie piłkę i na nic były starania Podhorina i Komora. Futbolówka przełożona na drugą nogę była gotowa do strzału, ale swojego kolegę uprzedził Daniel Rumin, który z 8 metrów nie dał szans golkiperowii Resovii na interwencję.
Gospodarze długo nie cieszyli się z prowadzenia, bo już w 38 minucie do wyrównania doprowadził Marek Mróz. Wszystko zaczęło się od akcji lewą stroną boiska Bartłomieja Wasiluka. Pomocnik Resovii uderzał na bramkę po ziemi, a w polu karnym wślizgiem futbolówkę starał się zablokować Mateusz Słodowy. Zrobił to jednak na tyle niefortunnie, że został trafiony w rękę. Arbiter Tomasz Marciniak obejrzał powtórkę akcji na monitorze VAR i podyktował "jedenastkę, którą na bramkę zamienił Mróz.
Po przerwie trener Mroczkowski dokonał zmian i wydawać się mogło, że "Pasiaki" zagrają z większą mocą w ofensywie. Ich gra jednak mogła mocno rozczarować, bo nie stworzyli większego zagrożenia pod bramką 17-letniego Mikołaja Reclafa.
Tymczasem gospodarze częściej utrzymywali się przy piłce, wygrywali większość pojedynków główkowych i nie tylko nie pozwolili Resovii na zbyt wiele, ale pisali scenariusz tego spotkania.
W 57 minucie minimalnie pudłował Daniel Feruga, a po chwili Michał Bojdys główkował z 9 metrów nad poprzeczką. Słowacki bramkarz Resovii dwoił się i troił, aby ratować remis i przyznać trzeba, że zasłużył na słowa pochwały, bo pracy miał sporo. Rzeszowianie dowieźli remis do ostatniego gwizdka, ale styl jaki zaprezentowali w tym spotkaniu może mocno rozczarować rzeszowskich kibiców.

resoviacy.pl

2021.08.17 | Resovia Rzeszów - Puszcza Niepołomice 1:1 (1:1)

30' Podhorin - 40' Mroziński

Resovia: Pindroch, Jaroch , Komor, Podhorin, Eizenchart , Antonik (82' Hilbrycht), Mróz (56' Šolijć), Wasiluk, Hebel (57' S. Strózik), Adamski, Wróbel (82' Mikulec)
Puszcza:
Kobylak, Aftyka, Hladik, Bardanca, Mroziński (80' Thiakane), Boguski, Serafin, Stępień , Hajda, Górski, Kobusiński (65' J. Strózik)
Sędzia: Bartos
(Łódź), Widzów: 1029

"Takie tam..., wtorkowe granie" - podsumował pierwszoligowy pojedynek Resovii z Puszczą jeden z kibiców wychodzących ze stadionu miejskiego po ostatnim gwizdku. Było to spotkanie dwóch zespołów, które ostatnio nie zapunktowały i za wszelką cenę w dzisiejszym meczu chciały sięgnąć po pełną pulę. Jak to zazwyczaj bywa w takich spotkaniach, kibice mogli oglądać sporo walki i determinację z jednoczesnym deficytem jakości. Szczególnie w wykańczaniu akcji.
Obydwa zespoły zagrały ofensywny futbol i już w 6 minucie rzeszowianie mieli możliwość oddania strzału na bramkę Kobylaka. Pierwszy umiejętności 19-letniego bramkarza Puszczy miał okazję sprawdzić Bartosz Jaroch. Defensor "Pasiaków" uderzał po ziemi, ale odbitej przez golkipera futbolówki nie miał kto dobić. Kilkadziesiąt sekund później główkował po rzucie rożnym Jakub Wróbel. Tym razem również Kobylak zachował czyste konto.
W 14 minucie pierwszą groźną akcję przeprowadzili podopieczni Tomasza Tułacza. Wymianę podań zakończył mocnym strzałem z dystansu Wojciech Hajda i słowacki golkiper Resovii po raz pierwszy zapoznał się z futbolówką.
To było wyrównane spotkanie, ale rzeszowianie mieli więcej sytuacji bramkowych. W kolejnych minutach na bramkę gości uderzali: Kamil Antonik i Maksymilian Hebel. Jednak za każdym razem Kobylak wychodził z opresji. W 22 minucie ponownie Antonik przeegzaminował bramkarza gości. Skrzydłowy Resovii tym razem popisał się efektownym strzałem z przewrotki, lecz posłał piłkę metr nad bramką.
Bramkarz Resovii również nie mógł narzekać na brak zajęcia. W 25 minucie wolejem popisał się Rafał Boguski.
W 30 minucie spotkania rzeszowianie wyszli na prowadzenie. Krótko rozegrany rzut rożny i wymiana podań pomiędzy Eizenchartem, a Heblem zakończyła się strzałem na bramkę tego ostatniego. Futbolówka uderzyła w Olivera Podhorina i po rykoszecie wylądowała w siatce.
Poirytowani takim obrotem sprawy przyjezdni ruszyli do natarcia i już dwie miuty później piłka po strzale Hajdy wylądowała na słupku.
W 40 minucie defensywa Resovii pękła (podobnie jak defensywa gości) po rzucie rożnym. Rywale zamknęli "Pasiaków" niczym w hokejowym zamku i futbolówkę dośrodkowaną w pole karne klatką piersiową starał się wybić Bartosz Jaroch. Odbitą piłkę dopadł Piotr Mroziński i przewrotką doprowadził do wyrównania.
Po przerwie mocno do natarcia ruszyli rzeszowianie. W 49 minucie Radosław Adamski dograł piłkę do wbiegającego w pole karne Antonika, a ten uderzył z 9 metrów mocno, ale niecelnie. Piłka wylądowała na bocznej siatce.
Od 50 minuty spotkanie zaostrzyło się i akcje po obu stronach przerywane były faulami. W 65 minucie akcję meczową miał Radosław Adamski. Skrzydłowy Resovii miał sporo miejsca i czasu, aby zakończyć kontratak "Pasiaków" sukcesem. Przekombinował jednak podając do Antonika, który po raz kolejny nie postawił kropki nad "I".
W kolejnej akcji na bramkę Puszczy uderzał Sebastian Strózik, ale i jemu nie dane było wpisać się na listę strzelców.
Rzeszowianie zaczęli podkręcać tempo i zdobywać przewagę na boisku, ale w 73 minucie zostali zaskoczeni groźnym kontratakiem. Szarżującego z piłką Hajdę powstrzymał nieprzepisową interwencją Bartłomiej Eizenchart i arbiter sięgnął po czerwony kartonik.
Przyjezdni poczuli, że mogą sięgnąc po komplet punktów i końcowe fragmenty meczu należały do nich. Na bramkę Resovii uderzał Jakub Serafin, a po chwili przed szansą na pokonanie Pindrocha stanął Boguski.
Rzeszowianie pomimo gry w osłabieniu też mieli w końcówce coś do powiedzenia. W 90 minucie miał okazję pokazać się Damian Hilbrycht, ale i on nie zdołał wykończyć dogodnej sytuacji strzeleckiej. Po gwizdku końcowym obydwa zespoły schodziły do szatni ze sporym niedosytem.

resoviacy.pl

2021.08.12 | Resovia Rzeszów - Skra Częstochowa 0:1 (0:0)

57' Mas

Resovia: Pindroch, Jaroch , Komor, Podhorin, Eizenchart, Antonik, Šolijć , Wasiluk (58' Mróz), Hebel (58' Wróbel), Hilbrycht (61' Twardowski), Strózik (74' Adamski)
Skra:
Kos, Brusiło, Krzyżak, Mesjasz, Winiarczyk, Kwietniewski (72' Napora), Szymański, Stromecki, Nocoń, Niedbała, Mas (D. Wojtyra)
Sędzia:
Kuźma (Białystok), Widzów: 1121

To był jeden z najsłabszych meczów Resovii w ostatnich miesiącach. Rzeszowianie na stadionie przy ul. Hetmańskiej przegrali z beniaminkiem, który przewyższał gospodarzy determinacją i szybkością. Pierwsza połowa spotkania była dosyć bezbarwnym widowiskiem, ale "biało-czerwoni" wydawać się mogło - kontrolowali sytuację na boisku. Po przerwie piłkarze Radosława Mroczkowskiego razili nieporadnością i brakiem pomysłu na grę. Mnożyły się straty, niecelne podania i niedokładne dośrodkowania.
Przed gwizdkiem na przerwę wspomnieć należy przebojowe szarże Kamila Antonika, który kilka razy przedarł pod bramkę rywali. Starał się mu wtórować Maksymilian Hebel, który z uporem walczył o każdą piłkę. Obydwaj piłkarze byli jednak mocno osamotnieni w akcjach ofensywnych i goście nie pękli w pierwszych 45 minutach przed wyżej notowanym rywalem.
Po zmianie stron Resovia była cieniem zespołu, który kilka dni wcześniej ograł GKS Tychy. Grający wolno i przewidywalnie gospodarze oddali rywalowi środkowe rejony boiska i Skra coraz odważniej radziła sobie na murawie.
Już w 47 minucie groźnie na bramkę "Pasiaków" uderzał Mikołaj Kwietniewski, ale piłkę zablokowali środkowi obrońcy Resovii. Dwie minuty później ponownie Kwietniewski pokazał, że Skra przechodzi do ofensywy, ale i tym razem rzeszowianie mieli szczęście - piłka przeszła nieznacznie obok słupka.
Zgodnie z zasadą "do trzech razy sztuka" goście za trzecim podejściem dopięli swego. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego strzelał celnie na bramkę Adam Mesjasz i Branislav Pindroch zdołał odbić piłkę, ale przy dobitce Macieja Masa, bramkarz "Pasiaków" był bez szans.
Stracona bramka nieco pobudziła rzeszowski zespół do szybszej gry i mecz przeniósł się na połowę gości. Akcje "biało-czerwonych" były jednak bardzo chaotyczne. Dalekie piłki dogrywane do skrzydłowych Resovii ginęły gdzieś w okolicach reklamowych banerów i z każdą kolejną minutą widać było coraz większą bezradność rzeszowskiego zespołu. Szansę na wyrównanie miał w 78 minucie Bartosz Jaroch. Boczny obrońca Resovii po dośrodkowaniu Bartłomieja Eizencharta starał się wykończyć akcję strzałem głową, ale piłka minęła cel. Dziesięć minut później Kamil Antonik zdołał przedrzeć się w pole karne gości, ale i on nie zdołał skierować piłki w światło bramki.
Efektu nie przynosiły też indywidualne dryblingi Marka Mroza i próby gry "z klepy" Karola Twardowskiego. "Pasiakom" gra kompletnie się nie kleiła i kibice z bólem spoglądali na upływający czas na stadionowym zegarze.
W 89 minucie trybuny ożywiły się nieco, bo rzeszowianie mieli rzut rożny i w pole karne gości wyruszył słowacki golkiper Resovii. Nie udało mu się jednak nic wskórać, bo dośrodkowanie (podobnie jak w poprzednich fragmentach meczu) pozostawiało sporo do życzenia. Mecz zakończył się zwycięstwem gości, którzy zdobyli pierwsze punkty na pierwszoligowym froncie.

resoviacy.pl

2021.08.06 | Resovia Rzeszów - GKS Tychy 1:0 (1:0)

16' Antonik

Resovia: Pindroch, B. Jaroch, Komor, Podhorin , Eizenchart, Twardowski (69' Adamski), Wasiluk, Šolijć, Hebel (59' Mróz), Antonik (84' Hilbrycht ), Strózik (69' Wróbel)
GKS Tychy: Jałocha, Mańka, Nedić , Szymura, Wołkowicz, Staniucha (59' Janiak ), Żytek , Grzeszczyk, J. Piątek (73' G. Jaroch), Steblecki (77' K. Piątek), Malec
Sędzia: Kiełczewski (Białystok), Widzów: 1306

W meczu 2. kolejki Fortuna I ligi piłkarze Resovii pokonali GKS Tychy 1:0. Rzeszowski zespół schodził po ostatnim gwizdku do szatni przy gromkich brawach publiczności, bo rozegrał emocjonujące zawody i odniósł zasłużone zwycięstwo.
To był dobry mecz w wykonaniu Kamila Antonika, który budzi się z letargu po niemrawym poprzednim sezonie. Skrzydłowy Resovii w dzisiejszym spotkaniu pokazał swoje umiejętności i trafieniem w 16 minucie, zapewnił "Pasiakom" zwycięstwo.
Obydwa zespoły stworzyły szybkie i obfitujące w akcje bramkowe widowisko. Już w 14 minucie Antonik po akcji z Karolem Twardowskim pokonał Jałochę, ale arbiter dopatrzył się spalonego.
Dwie minuty później akcję bramkową zainicjował bardzo aktywny Maksymilian Hebel. Piłka dośrodkowana z lewej strony boiska wylądowała ostatecznie w okolicach linii pola karnego. Tam pojedynek główkowy z rywalem wygrał Bartłomiej Eizenchart. Futbolówkę przechwycił Antonik, który strzałem po ziemi z 16 metrów umieścił piłkę precyzyjnie przy lewym słupku bramki. 
Wktórce okazać się miało, że był to jedyny gol spotkania, ale na brak emocji kibice narzekać nie mogli. Przyjezdni to zespół typowany do walki o ekstraklasę i w dalszej części spotkania starali się grać ofensywną, odważną piłkę. Defensywa "Pasiaków" grała jednak uważnie, była dobrze zorganizowana i w odpowiednich momentach środkowi obrońcy bez ceregieli czyścili pole karne z zagrożenia.
Rzeszowianie grali to co lubią, czyli wychodzili z szybkimi kontratakami. Jednak w decydujących momentach nie potrafili zachować spokoju, wykończyć akcji i przypieczętować przewagi kolejnym trafieniem.
W 79 minucie sytuacja piłkarzy Artura Derbina dodatkowo się skomplikowała, bo plac gry za kolejny faul i drugą żółtą kartkę, opuścił Kacper Janiak.
Pomimo gry w ograniczonym składzie, goście w końcowych fragmentach rzucili się do desperackich ataków, ale była to raczej woda na młyn dla kontrolujących mecz rzeszowian.
Na murawie pojawili się zmiennicy, którzy chcieli wnieść swoje trzy grosze w to spotkanie. Dwukrotnie prawą stroną boiska szarżował w pole karne rywali Radosław Adamski, ale i jego akcje kończyły się fiaskiem. Zamierzonego efektu nie przynosiły też stałe fragmenty gry. "Biało-czerwoni" mieli tego dnia 8 rzutów rożnych, ale w powietrzu pod swoją bramką rządził Konrad Jałocha.

resoviacy.pl

2021.07.31 | GKS Katowice - Resovia Rzeszów 2:2 (1:0)

18' Błąd, 52' Szymczak - 74' Jaroch, 90' Komor

GKS: Kudła, Wojciechowski (80' Gierach), Jędrych, Janiszewski, Pawłas, Sanocki (74' Woźniak), Jaroszek, Figiel (71' Urynowicz), Błąd, Kościelniak (80' Kiebzak), Szymczak (79' Kozłowski)
Resovia:
Pindroch, Jaroch, Komor, Podhorin, Eizenchart, Adamski (55' Twardowski), Šolijć (55' Mróz), Wasiluk, Hilbrycht (68' Antonik), Strózik, Wróbel (55' Hebel)
Sędzia:
Pskit (Łódź), Widzów: 2067

Podopieczni Radosława Mroczkowskiego zainaugurowali sezon ligowy w Katowicach, gdzie podzielili się punktami z miejscowym GKS-em. Rzeszowianie do ostatnich minut spotkania gonili beniaminka i po końcowym gwizdku to oni cieszyli się z rezultatu. Gospodarze przed przerwą byli zespołem przeważającym, który zaskoczył rzeszowskie "Pasiaki" szybką, kombinacyjną grą. W końcowych fragmentach meczu w zespole z Rzeszowa obudził się "resoviacki charakter".
Przed inauguracyjnym spotkaniem było sporo niewiadomych. Obydwa zespoły dokonały w przerwie między rozgrywkami zmian kadrowych i kibice zgromadzeni pod katowickim "Blaszokiem" zobaczyć mogli kilka debiutów. W zespole gospodarzy na bramce pojawił się Dawid Kudła, natomiast w ataku przedstawił się śląskim fanom młodzieżowiec Filip Szymczak. W rzeszowskim zespole znalazło się w podstawowej "jedenastce" pięciu graczy, którzy po raz pierwszy założyli koszulkę z maltańskim krzyżem: Branislav Pindroch, Aleksander Komor, Bartłomiej Eizenchart, Damian Hilbrycht i Sebastian Strózik.
Początek był dosyć nerwowy w wykonaniu gospodarzy i rzeszowianie częściej byli przy piłce. W 14 minucie meczu ładnym uderzeniem przedstawił się kibicom Damian Hilbrycht, ale piłkę wyłapał katowicki golkiper.
To jednak katowiczanie byli konkretniejsi w akcjach ofensywnych. W 18 minucie meczu Rafał Figiel sprytnym podaniem uruchomił w polu karnym Adriana Błąda, a ten ograł Olivera Podhorina i technicznym, kręconym strzałem na drugi słupek - otworzył rezultat spotkania.
Resovia starała się odrabiać straty, gra często toczyła się pod polem karnym gospodarzy, ale brakowało szybkości i wykończenia akcji.
W 25 minucie wolejem próbował zaskoczyć bramkarza GKS-u Jakub Wróbel, kilka minut później podobnie, ale również niecelnie uderzali: Sebastian Strózik i Bartosz Jaroch.
Pod koniec pierwszej połowy piłkę w środkowych rejonach boiska stracił Bartłomiej Wasiluk i na bramkę Resovii szarżował ponownie Adrian Błąd. Na szczęście dla "Pasiaków" słowacki golkiper Branislav Pindroch zdołał ratować sytuację i obydwa zespoły schodziły na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem gospodarzy. 
W 52 minucie gospodarze zadali kolejny cios. Filip Szymczak miał sporo miejsca i czasu, aby oddać strzał z 19 metrów i wydawać się mogło, że sytuacja nie jest groźna, ale piłka po odbiciu od Podhorina - wylądowała w siatce po raz drugi.
Poirytowany bezradnością swoich podopiecznych szkoleniowiec Resovii zareagował zmianami. Na boisku już w 55 minucie pojawili się zmiennicy: Twardowski, Hebel i debiutant Mróz.
Rzeszowianie konkretniej ruszyli do natarcia i już cztery minuty później zrobiło się groźnie pod bramką Kudły. Na linii pola karnego Rafał Figiel faulował Aleksandra Komora i arbiter wskazał na wapno. Do rzutu karnego podszedł Maksymilian Hebel, ale arbiter po konsultacji z sędziami VAR (system wideoweryfikacji jest nowością na boiskach pierwszoligowych) zmienił decyzję i przyznał "biało-czerwonym" rzut wolny zamiast karnego. Hebel uderzył piłkę z 16 metrów, ale minimalnie spudłował.
Wreszcie w 74 minucie rzeszowianie zdobyli bramkę kontaktową. Z lewej strony boiska piłkę w pole karne dośrodkował Sebastian Strózik, a jeden z katowiczan odesłał futbolówkę głową przed pole karne. Tam perfekcyjnym wolejem popisał się Bartosz Jaroch. Obrońca Resovii perfekcyjnie złożył się do strzału i skierował futbolówkę idealnie w okienku bramki.
Resoviacy w końcu podkręcili tempo gry i już 3 minuty później zapachniało kolejnym golem. Po akcji Marka Mroza golkiper GKS-u odbił kolanem strzał i gospodarze mogli odetchnąć z ulgą. W końcowych fragmentach meczu Resovia atakowała większą liczbą graczy i widać było, że można jeszcze coś ugrać w tym spotkaniu.
Miejscowi odpowiadali groźnymi kontratakami, ale w doliczonym czasie gry to "biało-czerwoni" dopięli swego. Na zegarze stadionowym pojawiła się 95 minuta meczu i Marek Mróz zagrał do Karola Twardowskiego. "Twardy" jakimś cudem dostrzegł wbiegającego w pole karne Aleksandra Komora i podał po ziemi piłkę jak na tacy.
27-letni obrońca Resovii precyzyjnym strzałem do siatki wykończył akcję i po chwili mógł wskoczyć na ogrodzenie, aby odbierać gratulację od rzeszowskich kibiców zgromadzonych w  sektorze za bramką.
Resovii ciągle było mało i kilkadziesiąt sekund później ochotę do gry chciał odebrać miejscowym Jaroch. Boczny obrońca "Pasiaków" w ostatniej akcji meczu uderzył jeszcze raz na bramkę i futbolówka odbita przez golkipera zatrzymała się na słupku.

resoviacy.pl

Archiwum:


2020/21 jesień
2020/21 wiosna
---------------------------------
2019/20 jesień
2019/20 wiosna
---------------------------------
2018/19 jesień
2018/19 wiosna
---------------------------------
2017/18 jesień
2017/18 wiosna
---------------------------------
2016/17 jesień
2016/17 wiosna
---------------------------------
2015/16 jesień
2015/16 wiosna
---------------------------------
2014/15 jesień
2014/15 wiosna
---------------------------------
2013/14 jesień
2013/14 wiosna
---------------------------------
2012/13 jesień
2012/13 wiosna
---------------------------------
2011/12 jesień
2011/12 wiosna
---------------------------------
2010/11 jesień
2010/11 wiosna
---------------------------------
2009/10 jesień
2009/10 wiosna
---------------------------------
2008/09 jesień
2008/09 wiosna
---------------------------------
2007/08 jesień
2007/08 wiosna
---------------------------------
2006/07 jesień
2006/07 wiosna

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

| ... do strony głównej |

 
© 2006 | resoviacy.pl  serwis informacyjny CWKS Resovia Rzeszów | design by