|
-
Resovia jest pierwsza na półmetku, czyli trudno się do czegoś
przyczepić?
- Cel został w pełni zrealizowany. Strzeliliśmy najwięcej goli, najmniej
straciliśmy. A przyczepić się można do końcówki rundy. Wtedy styl gry
nie był dobry i parę punktów uciekło.
- Sporo tych remisów było.
- Pewnie, że jak się remisuje 6 meczów, to znaczy, że można je było
wygrać. Ba, mogliśmy zgarnąć 45 punktów i świętować awans. Nie było tak
cudownie, co nie zmienia faktu, że byliśmy jesienią najlepsi. Ani razu
nie daliśmy się zdominować rywalom, to my narzucaliśmy swój styl gry.
- Dlaczego w końcówce nie było tak
różowo jak na początku rundy?
- Siła Resovii brała się z trzech rzeczy: motoryki, taktyki i mentalnego
przygotowania. Jak któregoś elementu brakło, pojawiał się problem. We
znaki dawały się także kontuzje takich graczy jak Mazurkiewicz, czy
Jakubowski. Brakowało drugiego szeregu zawodników. Praktycznie o grze
decydowało 13 piłkarzy, nie zawsze mieli dobry dzień, czasem szwankowała
skuteczność.
- Derby Rzeszowa to wielki dzień
Resovii, który ją jednak rozkojarzył.
- Ten mecz to dodatkowa radość, w końcu
ze Stalą Resovia nie mogła wygrać od paru lat. Potem mieliśmy mecz z
Łukowem i ten sam skład nie potrafił pójść za ciosem. Tak bywa, gdy przy
pełnych trybunach, z fajną oprawą, trzeba walczyć w skrajnie innych
warunkach. Koncentracja nie jest już taka sama.
- Resovia ma niezłe skrzydła, dobrze
wykonuje stałe fragmenty gry. Stać ją na lepszą grę w środku pola?
- Według mnie futbol nie polega na
kopaniu piłki w strefie środkowej. Wymagam szybkiej gry, akcji
oskrzydlających, kończonych centrami i strzałami. Lubię grę agresywną o
efektowną, zaskakująca rywala. To daje efekty, bo odkąd pracuję w
Resovii, czyli od roku, nie przegraliśmy u siebie. Ciekawostką jest
fakt, że nikt nie dostał w rundzie czerwonej kartki. Gramy agresywnie,
ale nie brutalnie.
- Dlaczego niektóre drużyny nie dały się
wam zaskoczyć?
- Kto chciał z Resovią wygrać,
przegrywał. Inni stawiali sobie mniejsze cele, zagęszczali tyły, pomoc.
Unia, z którą przegraliśmy, specjalnie się nie wychylała. Skorzystała z
jednego błędu naszego piłkarza.
- Do organizacji klubu nie ma pan uwag?
- Poszła w górę, co przyznają sami
piłkarze. Mamy finansową stabilizację. Wielka w tym zasługa senatora
Bentkowskiego. Do zrobienia jest jednak trochę.
- Boisko?
- Wyjął mi to pan z ust. Nie jest
tajemnicą, że mamy najgorszą murawę w lidze. Przydałoby się też pomyśleć
o lepszych boiskach treningowych. Wiem, że to skomplikowana rzecz, bo
Resovia nie jest właścicielem obiektu, ale lepszą murawa, to lepsza
technika piłkarzy.
- Resovia ma na półmetku 4 punkty
przewagi nad Stalą Rzeszów. Dużo czy mało?
- Przewaga mogła być większa, mogła być
mniejsza, ale to nie jest minus, że tych punktów jest cztery. To dobra
zaliczka, taki handicap przed rewanżami.
- Tylko Stal może zagrozić Resovii?
- Na pewno nie powiedziała ostatniego
słowa, ale do walki o czubek tabeli może się włączyć więcej, nawet sześć
drużyn.
- Dużo transferów pan szykuje?
- Żadnych szaleństw nie będzie. Obronę
mamy solidną. Gorzej jest w przodzie i może tam pojawi się ktoś nowy.
- Kibice „pasiaków” oczyma widzą już ten
awans do II ligi.
- To jest sport, ale ja też jestem
optymistą. Jeśli piłkarze dobrze wykonają swoją pracę zimą, mogą spać
spokojnie.
|