|
|
|
2007.09.05 | Na biłgorajską nutę
|
|
Łada Biłgoraj - Resovia Rzeszów 5:1
(2:0)
Farotimi 18', Białek 44' 89', Skrzypek
73' (k), Muszyński 83' - Walaszczyk 79' (k)
Łada: Bihun, Skrzypek, Grzegorczyk,
Sawczuk, Bartecki, Farotimi,
Sadowski (84' Kukiełka), Chomicz, Fulara (70' Muszyński), Zarczuk (88' Popajewski), Białek (88' Pietak)
Resovia: Król, Pydych (46' Mita) Kozubek,
Bogacz, Polak, Jakubowski (46'
Grabowski), Domoń,
Zieliński (46' Bąk), Walaszczyk, Biliński, Hajduk
Sędzia: Tomasz Marynowski z Ostrowca Świętokrzyskiego
Piłkarze
Łady już po pierwszej połowie prowadzili z Resovią 2:0. W 18. minucie
Damian Farotimi wykorzystał dośrodkowanie Ernesta Chomicza i -
nieupilnowany przez Damiana Polaka - skierował piłkę w krótki róg bramki
rzeszowian. Była to niemalże dokładna kopia akcji z początku meczu,
jednak wtedy główkował Wojciech Białek, a piłkę złapał Tomasz Król,
który w tym meczu zastąpił w bramce Resovii Marcina Pietrykę. - Chciałem
dać szansę Tomkowi - tłumaczył po meczu Maciej Huzarski, trener
rzeszowian.
Tuż przed końcem pierwszej połowy Białek miał kolejną doskonałą okazję,
ale po błędzie Michała Bogacza napastnik Łady fatalnie skiksował. Jednak
chwilę później mógł się cieszyć ze zdobycia gola. Tym razem poślizgnął
się Witold Jakubowski, a Białek strzałem z 10 metrów pod poprzeczkę nie
dał szans Królowi. Resovia w pierwszej połowie oddała tylko jeden
strzał, ale uderzenie Jakubowskiego z 18 metrów obronił Marek Bihun.
W przerwie Huzarski dokonał trzech zmian, co przyniosło efekt w postaci
lepszej gry Resovii. Jednak pojedynek stał się też bardziej nerwowy, w
czym duża zasługa sędziego, który nie panował nad wydarzeniami na
boisku. Już chwilę po wznowieniu gry Patryk Grzegorczyk sfaulował
wychodzącego sam na sam Sebastiana Hajduka, za co otrzymał tylko żółtą
kartkę. Rzeszowianie mieli kolejne dobre okazje, ale brakowało
skuteczności, natomiast gospodarze groźnie kontratakowali.
W 73. minucie Wiesław Kozubek za lekko podawał do Króla. Piłkę przejął
Białek, którego obrońca Resovii powalił w polu karnym na murawę. Król
obronił strzał z 11 metrów w wykonaniu Sebastiana Skrzypka, ale
sędzia... nakazał powtórkę, którą tym razem obrońca Łady zamienił na
gola. Sześć minut później arbiter podyktował niesłuszną jedenastkę dla
Resovii, którą na honorowe trafienie zamienił Kamil Walaszczyk. W
końcówce meczu najpierw fatalny błąd Damiana Polaka wykorzystał Radosław
Muszyński, a wynik meczu ustalił Białek, który w sytuacji sam na sam nie
dał szans Królowi. |
|
GW
|
|
2007.09.01 | Pierwsze zwycięstwo Resovii
|
|
Resovia Rzeszów - Avia Świdnik 3:2
(1:0)
Hajduk 12', Jakubowski 71', Biliński 86'- Pranagal 61' 70'
Resovia:
Pietryka, Pydych, Kozubek, Bogacz, Polak, Jakubowski, A. Zieliński (68' Grabowski), Domoń (75' Bąk), Walaszczyk, Przybyła (65' Biliński), Hajduk (89'
Oślizło)
Avia: Mazur, Cyranowski (46' Rusiecki), Maciejewski,
Paździor (88' Boniaszczuk), Kubiak, Kleszcz, K. Zieliński, Bugała
(59' Chmielnicki), Gralewski, Pranagal, Tomczuk
Sędziował: Artur Lewandowski z Krakowa

foto: Dziennik Polski
Pięć
kolejek przyszło czekać rzeszowskim kibicom na pierwsze w tym sezonie
zwycięstwo Resovii. Nastąpiło ono w bardzo ważnym momencie, albowiem
przegrana w obliczu bardzo trudnych konfrontacji z Górnikiem Łęczna oraz
Ładą Biłgoraj postawiłaby gospodarzy w arcytrudnym położeniu. W tym
meczu Resovia pokazała swój charakter i najważniejsze, że potrafiła się
podnieść z desek, kiedy przegrywając 1-2 zdołała odrobić straty. Ba,
była nawet szansa na jeszcze bardziej efektowne zwycięstwo. Przed meczem
nie brakowało opinii, że w przypadku oddania punktów rywalowi, z posadą
trenera może pożegnać się Maciej Huzarski, chociaż w trakcie pomeczowej
konferencji rzeszowski szkoleniowiec zaprzeczał tego typu doniesieniom.
Faktem jest, że poczynione przez niego zmiany okazały się strzałem w
przysłowiową dziesiątkę. I to w sporej mierze dzięki nim Resovia mogła
cieszyć się z wygranej. Podczas odprawy Maciej Huzarski uczulał swoich
podopiecznych, aby grali szybko, agresywnie, a nade wszystko nie
faulowali rywala w obrębie pola karnego. - Moja obrona to piłkarze,
którzy grali w czwartej lidze i żaden z nich nie występował wcześniej w
trzeciej. Musiałem więc zwrócić uwagę na to, aby nie popełniali błędów.
Zestawienie defensywy jest eksperymentalne. Ci chłopcy dopiero uczą się
gry, cwaniactwa i obycia, a na to potrzeba czasu. A ponieważ kadra jest
jaka jest, więc zostali od razu rzuceni na głębokie wody - mówił później
trener Resovii. Pierwsze dwadzieścia minut zdecydowanie należał do
gospodarzy. Grali tak jak wymagał tego od nich szkoleniowiec i już po 12
minutach za sprawą Hajduka objęli prowadzenie. Szkoda, że nie poszli za
ciosem. W 34 min ten sam piłkarz mógł podwyższyć na 2-0, ale zamiast
spokojnie przenieść piłkę nad leżącym już bramkarzem, trafił prosto w
niego. Wydawało się, że w drugiej części Resovia nadal będzie przeważać,
tymczasem młodzi gracze beniaminka zupełnie oddali inicjatywę rywalowi i
na efekty nie przyszło długo czekać. Doświadczony Paweł Pranagal
zaliczył dwa trafienia i było już bardzo nieciekawie. Praktycznie do 70
min defensywa Resovii popełniała seryjne błędy i jakby nie wyciągając
wniosków z tego, co uczynił wspomniany Pranagal, nadal pozostawiła mu
sporo swobody. Na całe szczęście również i tego typu rutyniarzom
przytrafiają się kiksy w czystych pozycji strzeleckich. A te, jak głosi
stare przysłowie piłkarskie, mszczą się podwójnie. Kiedy na placu gry
pojawił się nestor "pasiaków" Maciej Biliński, gra Resovii momentalnie
nabrała rumieńców. Przede wszystkim pod bramką Mazura zaczynało
dochodzić do gorących spięć. W tym miejscu należałoby zadać sobie
pytanie, jak to jest możliwe, że piłkarz, który jeszcze w piątek nie
trenował na pełnych obrotach, był jedną z najjaśniejszych postaci swojej
drużyny. Wystąpił na własną odpowiedzialność, albowiem kontuzja mięśnia
brzucha nie należy do przyjemnych. Ba, wyjątkowo uciążliwych i
bolesnych, a jej ewentualne odnowienie się mogłoby pokrzyżować plany
taktyczne trenerowi Huzarskiemu. Na szczęście skończyło się szczęśliwie,
a popularny "Bilu" pociągnął za sobą resztę drużyny. - Ani na moment nie
wątpiliśmy w to, że odrobimy straty - powiedział po meczu strzelec
zwycięskiej bramki.
Działacze sekcji piłki nożnej czynią starania, aby nadać tytuły
honorowych obywateli miasta byłym piłkarzom (reprezentantom Polski) -
Marianowi Łączowi (już nie żyje) i Tadeuszowi Hogendorfowi, który do
dziś odwiedza stadion Resovii.
|
|
Dziennik Polski |
|
Jak padły gole
1-0 Rzut rożny wykonywał Jakubowski; piłkę na 7. metrze przejął Hajduk i
strzałem głową w długi róg nie dał szans Mazurowi.
1-1 Z rzutu rożnego dośrodkował Kubiak, piłkę na głowę przejął Pranagal
i zaskoczył Pietrykę.
1-2 Zagranie Kubiaka po ziemi wzdłuż linii bramkowej przepuściło trzech
obrońców Resovii, a formalności dopełnił Pranagal.
2-2 Biliński dograł w tempo piłkę do Jakubowskiego, a ten strzałem pod
poprzeczkę z 10 metrów doprowadził do remisu.
2-3 Jakubowski podał do Hajduka, ten podciągnął lewą stroną i kiedy
goście szykowali się na jego strzał, ten oddał futbolówkę asystującemu
Bilińskiemu, który trafił już do pustej bramki |
|
Dziennik Polski |
|
2007.08.25 | Punkt w Małogoszczy
|
|
Wierna Małogoszcz - Resovia Rzeszów 0:0
Wierna: Wróblewski, Bętkowski,
Gołąbek, Bień,
Piotrowski, Piwowarczyk (86' Stanek), Grzyb, Lniany, Kita
(70' Kowalski),
Paździor (16' Trybek), Kubicki (77' Hajduk)
Resovia: Pietryka, Pydych, M. Bogacz ,Kozubek,
Polak, Grabowski (62' Jakubowski), Zieliński, Domoń (76' Rajzer),
Walaszczyk, Przybyła, S. Hajduk (82' Bąk)
Sędzia: Witold Romanowski z Wadowic.
Rzeszowianie
zaprezentowali się dojrzalej od gospodarzy i pewnie gdyby nie kontuzje
napastników Macieja Bilińskiego i Piotra Mazurkiewicza, cieszyliby się z
pierwszego kompletu punktów. Brak "strzelb" był bowiem bardzo widoczny.
Wierna w każdym z dotychczasowych spotkań bramki zdobywała, ale w sobotę
nie była w stanie znaleźć sposobu na defensywę beniaminka, w której
pojawił się wicemistrz Polski juniorów ze Stalą Mielec Rafał Pydych. -
Musieliśmy coś zmienić w składzie. Rafał zagrał dobrze, tak jak cała
formacja. Tradycyjnie kotłowało się jedynie, gdy gospodarze bili rzuty
wolne i rożne - opowiadał szkoleniowiec "pasiaków" Maciej Huzarski. W 58
minucie po dośrodkowaniu z kornera, głową uderzał Marek Gołąbek, ale
bramkarz Resovii zachował odpowiednią czujność. Marcin Pietryka
popracował też na początku spotkania, kiedy zatrzymał uderzenia Tomasza
Paździora i Łukasza Piwowarczyka.
Od pierwszej minuty zagrał pomocnik Resovii Szymon Grabowski, natomiast
Sławomir Przybyła wspierał w ataku Sebastiana Hajduka. Przybyła ruchliwy
był jak zawsze, ale w jego poczynaniach wreszcie zagościła rozwaga.
Miejscowym dawał się też we znaki najbardziej doświadczony na boisku
Artur Zieliński.
Piłkarze Wiernej chyba nie spodziewali się, iż trafią na rywala, który
mimo kłopotów kadrowych i kiepskiego startu będzie grał tak otwarty
futbol. - To nie do końca tak. Spodziewaliśmy się ciężkiego boju, bo
przecież Resovia miała wystarczająco dużo motywacji - tłumaczył
szkoleniowiec Wiernej Cezary Ruszkowski - Mieliśmy swoje sytuacje, ale
jeśli się ich nie wykorzystuje, to trzeba umieć zremisować. Bohaterem
połowy Rzeszowa mógł zostać Łukasz Bąk, ale tuż po tym jak wszedł na
murawę, "główkował" nad bramką gospodarzy.
| |
Dziennik Polski |
|
2007.08.19 | Zmiana na stanowisku prezesa Sekcji Piłki
Nożnej
|
|
Sławomir
Gąsior (foto) został nowym prezesem sekcji piłki nożnej Resovii Rzeszów.
Nowy prezes na co dzień związany z PZU, w rzeszowskim klubie działa już od
dłuższego czasu, a ostatnio pełnił w nim funkcję wiceprezesa klubu. Na
fotelu prezesa sekcji zastąpił Pawła Kalitę, który złożył rezygnację. -
Złożyłem rezygnację na ręce zarządu i została ona przyjęta. W klubie
zostaję nadal jako członek sekcji - mówił dotychczasowy prezes, Paweł
Kalita. - Tę decyzję podjąłem wcześniej i nie miały na to wpływu wyniki
zespołu - dodał. Paweł Kalita podziękował za pośrednictwem forum
internetowego wszystkim resoviakom za dwa lata współpracy w Resovii.
Dziękujemy również i my. |
|
resoviacy.pl
|
|
2007.08.18 | Kontuzja Bilińskiego
|
|
Resovia Rzeszów - Górnik Wieliczka
0:1 (0:1)
41' Lipecki
Resovia:
Pietryka, Bogacz, Kozubek, Rajzer ('75 Bąk), Polak, Przybyła ('63 Oślizło), Domoń ('60 Jakubowski), Zieliński, Walaszczyk,
Hajduk, Biliński ('15 Grabowski)
Górnik: Paluch, Powroźnik, Górski, Piszczek ,
Malik
('46 Miękina), Gruszka
('79 Wojcieszyński ),
Nowak, Musiał, Lipecki ,
Skiba ('46 Pawłowicz), Imiołek ('70 Sendorek)
Sędzia: Michał Zając (Katowice)

foto: Dziennik Polski
Resovia
i Górnik sezon rozpoczęły w taki sam sposób: od remisu i porażki.
Dlatego przed meczem z ust trenerów najczęsciej padało słowo
"przełamanie". Jednym i drugim zwycięstwo potrzebne było do odzyskania
równowagi i wiary we własne możliwości. Po 90 minutach okazało się, że
na właściwą drogę wkracza Górnik. Tak przynajmniej utrzymywał jego
opiekun Robert Kasperczyk. - To był mecz, na który czekaliśmy. Teraz
może być już tylko lepiej - cieszył się. Trzy lata temu Kasperczyk
przyjechał na stadion przy ul. Wyspiańskiego z Hutnikiem i przegrał 0-3.
W lipcu Resovia pokonała kończącego zgrupowanie Górnika również 3-0,
lecz w sobotę nie była w stanie strzelić choćby jednego gola. Sytuacje
miała na początku meczu, za sprawa Artura Zielińskiego, który w
niekonwencjonalny sposób zagrywał z rzutów wolnych i podawał z głębi
pola. Co z tego jednak, skoro Wiesław Kozubek nie sięgnął piłki, a przy próbie Damiana Polaka klasę
pokazał Łukasz Paluch. W 6 min powinno być 1-0, lecz doświadczony Maciej
Biliński stracił głowę i zbyt pochopnie zdecydował się lobować
bramkarza. Paluch jeszcze tylko raz, na początku II połowy, przy
uderzeniu Szymona Grabowskiego musiał się wykazać umiejętnościami. Czy
spotkanie z Resovią utoruje mu drogę do bramki Górnika? - Jesteśmy w
sytuacji komfortowej, bo posiadamy dwóch równorzędnych bramkarzy -
odpowiadał dyplomatycznie trener Kasperczyk. - Waldek Sotnicki z Avią i
Ładą nie grał źle, ale czasem trzeba dokonać roszad. To była zmiana
psychologiczna - dodał. Zmian było zresztą więcej. W Resovii miejsce
kontuzjowanego kapitana Jarosława Mity zajął Rafał Rajzer. Mita grał na
boku obrony, Rajzera trener Maciej Huzarski ustawił na środku i nie był
to chyba dobry pomysł. Sebastianowi Hajdukowi w ataku partnerował
Biliński, ale tylko przez kwadrans, bo nabawił się przykrej kontuzji. Z
kolei w ekipie Górnika, pod nieobecność Mateusza Kędziora, parę stoperów
tworzyli Łukasz Górski i Bartłomiej Piszczek.
Mecz rozczarował. Przeprowadzenie akcji złożonej z kilku celnych podań
dla rzeszowian jest wciąż nieosiągalne. Niepokoi postawa pomocników,
zwłaszcza Konrada Domonia, który w spotkaniu z Górnikiem okazał się
całkowicie bezproduktywny. Natomiast absencja Piotra Mazurkiewicza i
Bilińskiego powoduje, ze beniaminek w przodzie zupełnie nie ma kim
straszyć. Sławomir Przybyła najchętniej kiwałby się jak na podwórku,
Hajdukowi trzeba dograć piłkę "na nos", bo sam nie jest w stanie niczego
skonstruować a Łukasz Bąk dobry jest na czwartą ligę. Jeśli druga linia
Resovii w porę się nie obudzi, drużyna może mieć kłopot ze zdobywaniem
goli. Na tle walczących z własnymi słabościami gospodarzy, Górnik
prezentował się dużo dojrzalej. Ale jego skuteczność wołała o pomstę. Z
kilku metrów w bramkę nie trafiali Górski, Piotr Gruszka i Marcin
Imiołek. Za to akcja, po której padł gol, była przedniej urody.
|
|
Dziennik Polski |
|
Jak padł gol
0-1 Piotr Gruszka zagrał z wolnego długa piłkę do stojącego w polu
karnym gospodarzy Bartłomieja Piszczka, a ten natychmiast odegrał do
Krzysztofa Lipeckiego. Bramkarz Resovii Marcin Pietryka przy strzale z
bliska nie miał szans.
Szymon Grabowski (Resovia): Przystępowaliśmy do sezonu pełni
optymizmu, po solidnej dawce treningów, dwóch obozach i obiecujących
wynikach w sparingach. Po trzech meczach optymizm nieco zelżał, bo nie
gramy tego, co umiemy. Następuje jakaś blokada w naszych głowach. Dla
wielu z nas trzecia liga to żadna nowość, ale pamiętajmy, że oczekiwania
kibiców i działaczy są wysokie. Chyba nie wytrzymujemy tej presji.
Najgorsze jest to, ze tracimy gole w dziecinny sposób, a sami nie
wykorzystujemy okazji. Do napastników trudno mieć jednak pretensje,
skoro linia pomocy gra słabo. Z kolei akcje ofensywne powinny się
zaczynać od obrońców, a tak nie jest. I koło się zamyka. Nie wiem, gdzie
leży przyczyna naszej kiepskiej gry, ale zdaje sobie sprawę, ze musimy
szybko znaleźć jakiś złoty środek.
Maciej Huzarski (trener Resovii):
Zagraliśmy lepiej niż w dwóch poprzednich spotkaniach,
stworzyliśmy nawet kilka okazji, ale brakowało kogoś, kto by je
wykończył. Pomocnicy mieli grac dołem, tymczasem - nie wiem, dlaczego -
posyłali piłki górą. Póki co, trzecioligowa rzeczywistość przerasta
niektórych zawodników, choć wierzę, ze drużyna wkrótce rozwinie
skrzydła.
|
|
Dziennik Polski |
|
2007.08.15 | Przegrany mecz w Nowym Sączu
|
|
Sandecja Nowy Sącz - Resovia Rzeszów
3:2 (2:1)
1-0 Gryźlak '10 (k), 1-1 Hajduk
'39, 2-1 Gryźlak '49 (k), 3-1 Nieć '53, 3-2 Hajduk '81
Sandecja: Bodziony, Polański (65' Szczepanik), Frohlich,
Kandyfer, Damasiewicz, Zawiślan, Bartkowski,
Orzechowski (71' Swierad), Wańczyk, Gryźlak, Zachariasz (51' Nieć)
Resovia: Pietryka, Mita (28' Rajzer),
M. Bogacz, Kozubek, Polak, Przybyła, Zieliński,
Domoń (64' Bąk), Walaszczyk - Biliński (‘57 Mazurkiewicz, ‘72
Grabowski), Hajduk
Sędzia: Jacek Pieronkiewicz (Bielsko-Biała)
Widzów: 2000.
Dawno już wyjątkowo liczni sądeccy kibice nie oglądali tak dobrego,
emocjonującego i efektownego spotkania. Obydwie drużyny postawiły na
ofensywę, grały "do przodu", nie bawiąc się w kunktatorstwo. W efekcie
oglądaliśmy aż, pięć goli, a gdyby zawodnikom dopisała skuteczność,
bramek byłoby z pewnością więcej. Gdyby niepotrzebne, na szczęście
bardzo szybko zażegnane pomeczowe przepychanki niektórych szalikowców
Sandecji ze służbami porządkowymi, mielibyśmy do czynienia z doprawdy
świetną propagandą futbolu. Sandecja bardzo szybko, po ewidentnym rzucie
karnym, wyszła na prowadzenie (mogła sięgnąć po nie nawet wcześniej, ale
żaden z partnerów nie przeciął lotu piłki po płaskim dośrodkowaniu
Orzechowskiego w 1 min, a 60 sek. później po główce Frohlicha futbolówka
odbiła się od poprzeczki i znalazła w rękach Pietryki) i, co ważne, nie
ustawała w dążeniu do podwyższenia wyniku. M.in. w 14 min, po zagraniu
Orzechowskiego, Zawiślan minimalnie chybił z narożnika szesnastki, a
kilka innych akcji nie bez trudu powstrzymali obrońcy Resovii. Ta
odpowiedziała w tym okresie zawodów dwoma groźnymi uderzeniami
Walaszczyka z rzutów wolnych (po pierwszym z nich piłka otarła się o
poprzeczkę). W 38 min Gryźlak "urwał" się Polakowi, z ostrego kata
przymierzył jednak tuz obok słupka. Goście wyprowadzili natychmiastowa
kontrę, której finalnym efektem okazało się wyrównanie. Druga połowa
rozpoczęła się w bliźniaczy sposób do pierwszej odsłony. Ponownie
Gryźlak wykorzystał, tym razem bardziej kontrowersyjny rzut karny, co
wniosło spokój w poczynania gospodarzy. Ich pewność siebie wzrosła kilka
minut później, po pięknym golu zdobytym przez Niecia. Resovia, nie
mająca w tym momencie już nic do stracenia, odważnie zaatakowała,
czyniła to wszakże zbyt nerwowo. Jej ofensywne próby niweczyli więc
obrońcy miejscowych, wśród których brylował Frohlich, wracający po
pięciu latach na stadion przy ul. Kilińskiego. Lepsze pozycje
wypracowali sobie gospodarze, ale w 61 min po długiej, usypiającej
wymianie podań Polański uderzył ciut za wysoko, a 3 min później Kandyfer
główkował tuż obok słupka. Kiedy wydawało się, ze obydwie strony rzuciły
na stół już wszystkie swe argumenty, rzeszowianie dość nieoczekiwanie
zdobyli kontaktową bramkę. W nerwowej końcówce nie potrafili jednak
poważniej zagrozić Bodzionemu, w związku z czym spotkanie zakończyło się
zasłużonym w sumie zwycięstwem Sandecji.
|
|
Dziennik Polski |
|
Jak padły bramki
1-0 Po lobie
Orzechowskiego z 18 m piłka trafiła w poprzeczkę, a składający się do
dobitki Zachariasz sfaulowany zostalł przez bramkarza Resovii. Z "wapna"
pewnie strzelił Gryźlak.
1-1 Biliński przedarł się lewą stroną boiska, dokładnie
dośrodkował, a nie pokryty Hajduk celnie główkował z pięciu metrów.
2-1 Zachariasz starł się w obrębie szesnastki z Rajzerem.
Znajdujący się blisko zdarzenia arbiter orzekł, że rzeszowianin poczynał
sobie zbyt agresywnie, dyktując po raz drugi rzut karny. Ponownie bez
problemów wykorzystał go Gryźlak. 3-1 Po rzucie rożnym
wykonywanym przez Damasiewicza, obronców i golkipera Resovii uprzedził
Nieć, głową lokując piłkę w tzw. krótkim rogu bramki Pietryki.
3-2 Walaszczyk dośrodkował z rzutu wolnego na dalszy słupek, tam
futbolówkę zgrał na "piątke" Polak, a Hajduk dopełnił formalności.
Maciej Huzarski (Resovia):
- Nie był to dobry mecz w wykonaniu mojej drużyny. Tak jak
należy chłopcy zaczęli grać dopiero od stanu 1-3. Wówczas było już
jednak za późno na odrobienie strat. Sandecja była lepsza, wygrywając
zasłużenie. Na temat rzutów karnych dla rywali wolałbym się nie
wypowiadać.
Maciej Biliński (Resovia): - Jak mogę być zadowolony po przegranym meczu? Nie
zaprezentowaliśmy się najlepiej. Uważam, że w przypadku drugiego karnego
sędzia nas skrzywdził. Tegorocznym celem Resovii jest miejsce w środku
tabeli. A nuż tak się zdarzy, ze siódma lokata gwarantować będzie awans
do II ligi. |
|
Dziennik Polski |
|
2007.08.11 | Premiera na remis
|
|
Resovia Rzeszów - Hetman Zamość 0:0
Resovia: Pietryka, Mita,
Kozubek, Bogacz, Polak, Przybyła (76' Pydych), Zieliński, Walaszczyk
(72' Grabowski), Domoń, Hajduk (46'
Biliński),
Mazurkiewicz
(60' Bąk)
Hetman: Baranowski, Sękowski, Pastuszka, Wachowicz, Bartos, Cieciura,
Margol,
Kiema,
Kasperek (71' Baran), Łuczywek, Jaworski (49' Sawa)
Sędzia: Jachura (Kraków)
Maciej
Huzarski (trener Resovii): "Spotkaliśmy się z dobrym
zespołem, a nawet powiem, że tak dobrym jakiego się nie spodziewałem.
Moje zdanie osobiste jest takie, że mało będzie tak grających drużyn
jak Hetman. Niewiele pograł dzisiaj Zieliński. Goście zagrali
presingiem na pograniczu faulu. Serge Kiema był dzisiaj nie do
zatrzymania. Jest to piłkarz o charakterze "rozbijaki". Naliczyłem około
piętnastu stałych fragmentów gry jakimi nas obdarzył Hetman. Przed nami
mecz w Nowym Sączu i jedziemy tam żeby wygrać".

foto:
Dziennik Polski
Dużo fauli z obu stron, niecelnych podań i kiepskiej jakości strzałów -
tak wyglądał pierwszy po trzech latach mecz trzeciej ligi na stadionie
przy ul. Wyspiańskiego. Resovia nie przełamała kompleksu Hetmana, z
którym nie
wygrała ani w drugiej, ani w trzeciej lidze. Dla aż ośmiu piłkarzy
"pasiaków" mecz z Hetmanem był trzecioligowym debiutem. Rafał Pydych, Kamil Walaszczyk, Sebastian Hajduk i Łukasz Bąk po raz pierwszy
pokazali się rzeszowskiej publiczności. Na trybunach było głośno i
kolorowo, a na boisku rywal nie odpuszczał ani na krok - w takich
okolicznościach trudno zachować spokój i stosować się do zaleceń
trenera. Gospodarze mieli zatem problem z utrzymaniem się przy piłce,
ich druga linia praktycznie nie istniała, bo zdominowana została przez
duet: Serges Kiema - Marcin Kasperek. Piłkarz z Burkina Faso był
najlepszy na boisku: grał na pograniczu faul, sporo widział, świetnie
się ustawiał i kierował kolegami. Resoviacy podjęli rękawicę. Artur
Zieliński w pierwszym kwadransie pięć razy lądował na ziemi, atakowany
bezpardonowo przez przeciwnika. Jednak większe doświadczenie gości było
aż nadto widoczne i strach myśleć, co by się stało, gdyby dysponowali
oni napastnikami z prawdziwego zdarzenia. Mimo wszystko, bramkarz Marcin
Pietryka i jego koledzy z obrony mieli pełne ręce roboty. Do przerwy
zawodnicy Hetmana wykonywali siedem kornerów, kilka razy bili też rzuty
wolne. Pietryka zachowywał czujność, choć przy niekonwencjonalnym
uderzeniu Kasperka spod linii autowej miał dużo szczęścia. Spadającą z
wysokości czterech pięter piłkę wybił na poprzeczkę. W 44 min Resovię
uratował Jarosław Mita, który zablokował "bombę" Andrzeja Wachowicza.
Miejscowi oddali tylko jeden groźny strzał - Wiesław Kozubek, ku
zdumieniu wszystkich, uderzył z dystansu, choć do bramki miał dobre 40
metrów. Futbolówka nieznacznie minęła słupek. Na drugą połowę beniaminek
wyszedł z Maciejem Bilińskim i od razu zrobiło się ciekawiej. Symbol
biało-czerwonych od razu ujrzał żółtą kartkę, odda kilka strzałów, z
których jeden mógł zaskoczyć Marka Baranowskiego. Z kolei Bąkowi w
końcówce spotkania zabrakło zimnej krwi. Po drugiej stronie boiska
spanikował 23-letni Kamil Sawa. Na szczęście dla Damiana Polaka, który
go nie upilnował.
|
|
Dziennik Polski |
|
2006.08.10 | Przed meczem z Hetmanem Zamość
|
|
W
najbliższą sobotę (11 sierpnia) zainauguruje rozgrywki IV grupa III
ligi. W pierwszej kolejce resoviacy podejmują na własnym stadionie
drużynę zamojskiego Hetmana. W drużynie „pasiaków” jest ogromna
konkurencja i nikt nie jest pewny gry od pierwszej minuty. Dawno do
rzeszowskiego klubu nie sprowadzono tylu utalentowanych zawodników.
Dawno też piłkarze nie pracowali tak ciężko przed sezonem. Czy to
wszystko wystarczy, aby zdobyć punkty w I kolejce ligi? Goście do
Rzeszowa przyjeżdżają w bardzo mocnym składzie. W bramce
najprawdopodobniej wystąpi Marek Baranowski wcześniej grający w
Pogoni Leżajsk. Bardzo solidnie prezentuje się obrona zamojskiej
drużyny, złożona z doświadczonych graczy: Łukasza Sękowskiego
(wcześniej Zawisza B.), Macieja Pastuszki, który jeszcze kilka
miesięcy temu był czołowym graczem pierwszoligowego Górnika Zabrze
(wcześniej Lech Poznań, Orlen Płock), Andrzeja Wachowicza
(specjalista od rzutów karnych) i Dawida Bartosa (wcześniej
Górnik Zabrze). W pomocy prawdopodobnie wystąpi Jakub Cieciura
(wcześniej ŁKS i GKS Bełchatów), młodzieżowcy- czarnoskóry Serge
Kiema i Tomasz Margol, oraz doświadczony Tomasz Łuczywek
(wcześniej Górnik Zabrze). Formacja ataku to największa niewiadoma.
Prawdopodobnie zagrają Dariusz Osuch pozyskany z Górnika Łęczna i
Kamil Sawa. Działacze Hetmana Zamość w ostatnich dniach dopełniają
formalności pozyskania 20-letniego napastnika Legii Warszawa- Jakuba
Polniaka. Dotychczas, w rozgrywkach trzeciej ligi obie drużyny
rozegrały ze sobą 2 spotkania, oba w sezonie 2003/2004. (3-0 dla
Hetmana, 1-1)Wcześniej, obie drużyny grały ze sobą czterokrotnie w
ramach walki o mistrzostwo II ligi. Mecz o godz. 17.00.
Zapraszamy. | |
resoviacy.pl
|
|
2007.08.07 | Warunkowa licencja na III ligę
|
|
Pierwotnie
rzeszowianie nie dostali jej m.in. dlatego, że na ich stadionie nie ma
wydzielonego sektora dla kibiców gości. Dodatkowo we wniosku Resovii
brakowało także zgody prezydenta miasta i opinii policji. We wtorek
działacze rzeszowskiego klubu dostarczyli jednak brakujące dokumenty i
Komisja Odwoławcza Podkarpackiego ZPN-u przyznała Resovii licencję. -
Zobowiązaliśmy się, że do 10 września powstanie na stadionie wydzielony
sektor dla kibiców gości. Do tej pory jednak gramy bez zorganizowanych
grup kibiców przyjezdnych - mówi Zbigniew Wiech, dyrektor Resovii. Teraz
działacze rzeszowskiego klubu muszą wystąpić do Uniwersytetu
Rzeszowskiego - właściciela stadionu - o zgodę na budowę tzw. klatki. | |
resoviacy.pl
|
|
2007.08.04 | Sparing z Izolatorem
|
|
Izolator Boguchwała - Resovia Rzeszów
0:0
Izolator:
Kwaśny, Kopiec, Bieda,
Iwanowski, Kocurek, Szczepański, Cupryś, Sierżęga, Domin, Walat, Płonka
oraz Paszek, Burak, Woźniak, Karwat, Kuter, Kowal, Złotek, Kawa
Resovia: Pietryka, Mita, Rajzer, Polak, Pydych, Grabowski,
Zieliński, Domoń, Walaszczyk, Mazurkiewicz, Hajduk oraz R. Bąk,
Wojtowicz, Oślizło, Bogacz, Przybyła, Barłowski, Jakubowski, Ł. Bąk,
Biliński | |
resoviacy.pl
|
|
2007.07.31 | Sparing z Orłem Przeworsk
|
|
Resovia
Rzeszów - Orzeł Przeworsk 1:1 (0:0)
71' Kozubek - 83' Sierżęga
Resovia:
Pietryka - Pydych, Rajzer, Bogacz, Polak, Przybyła, Zieliński,
Walaszczyk, Jakubowski, Biliński, Mazurkiewicz oraz Król, Mita, Kozubek,
Wojtowicz, Grabowski, Domoń, Barłowski, Oślizło, Hajduk, Ł. Bąk
W pierwszym sparingu
rozegranym przy ul. Wyspiańskiego Resovia zremisowała z agresywnie
grającą drużyną Orła Przeworsk. W pierwszej połowie szansy na bramkę
rzutu karnego nie wykorzystał Damian Polak. W drugiej połowie
karnego obronił nowy bramkarz Resovii- Tomasz Król. Bramkę dla Resovii
po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zdobył Wiesław Kozubek. Goście
wyrównali w 83 minucie meczu. W drużynie Resovii udany mecz rozegrał
wychowanek "pasiaków"- Barłowski. W meczu nie grał M. Bogacz-
uczestniczący w rozgrywkach finału Region's Cup oraz kontuzjowany
Szydełko. | |
resoviacy.pl
|
|
2007.07.28 | Sparing w Dębicy
|
|
Igloopol
Dębica - Resovia Rzeszów 0:0
Igloopol: Psioda, Chmiel, Socha, Długosz, Chmura, Baran, Łanucha,
Dzięgiel, Kubas, Janasiewicz, Macnar oraz Barbara, Sujdak, Kuzian,
Wróbel, Mateusz Juszkiewicz, Pisarek
Resovia: Król, Mita, Wójtowicz, Rajzer, Polak, Grabowski,
Zieliński, Domoń, Walaszczyk, Mazurkiewicz, Bąk oraz Pietryka, Pydych,
M. Bogacz, Oślizło, Przybyła, Barłowski, Jakubowski, Biliński, Hajduk
| |
resoviacy.pl
|
|
2007.07.28 | Lato w pełni
|
|

foto: arch.resoviacy.pl
Piłkarze
Resovii przebywają na zgrupowaniu w Straszęcinie. Kibice studiują
jesienny terminarz rozgrywek ligowych, Tymczasem na stadionie Resovii
pojawiła się egzotyczna karawana. Kibice zadają sobie pytanie czy
powodem odwiedzin jest panujący w Rzeszowie od kilku dni upał, czy
kolejny pomysł zarządcy stadionu- Uniwersytetu Rzeszowskiego. W remont
stadionu włożono ogromne pieniądze, tymczasem boisko płyty głównej jest
w takim stanie, że piłkarze pierwszej drużyny wszystkie sparingi muszą
rozgrywać w Dębicy. Boisko treningowe boczne do gry w piłkę praktycznie
się nie nadaje.
|
|
resoviacy.pl
|
|
2007.07.25 | Resovia pokonała Wisłokę w meczu kontrolnym
|
|
Wisłoka Dębica - Resovia Rzeszów 1:2
(0:2)
Mazurkiewicz, Jakubowski-
Królikowski
Wisłoka: Dydo, Smaś, Jędrusiak, Kleinschmidt, Król,
Barycza, Kalita, Mateusz Wolański, Zołotar, D. Kantor, S. Kantor oraz
Konrad, Mądro, Królikowski, Michał Wolański, Mariusz Wolański
Resovia:
Pietryka, Pydych, Rajzer, Bogacz, Polak, Przybyła, Zieliński,
Walaszczyk, Jakubowski, Biliński, Mazurkiewicz oraz Król, Mita, Kozubek,
Wojtowicz, Grabowski, Domoń, Barłowski, Oślizło, Hajduk, Ł. Bąk
| |
resoviacy.pl
|
|
2007.07.21 | Zwycięstwo Resovii w sparingu
|
|
Górnik Wieliczka - Resovia Rzeszów 0:3 (0:1)
41'
65' Biliński 90' Zieliński
Górnik: Sotnicki, Powroźnik, Piszczek, Musiał,
Pawłowicz, Wojcieszyński, Wtorek, Nowak, Sendorek, Imiołek, Miękina
oraz Kozieł, Ślęczka, Szymonik, Zajda, Filipowski, Danek
Resovia: Król, Wojtowicz, Rajzer, Kozubek, Polak, Grabowski, Domoń, Walaszczyk, Oślizło, Hajduk, Mazurkiewicz oraz Pietryka, M.
Bogacz, Biliński, Szydełko, Zieliński, Jakubowski, Mita, Przybyła,
Barłowski
Na zakończenie obozu w Dębicy górnicy zafundowali sobie potyczkę z
beniaminkiem III ligi. Piłkarze byli jednak tak zmęczeni, że w
przeddzień meczu pytali trenera Roberta
Kasperczyka o możliwość jego odwołania.
- Nie zgodziłem
się, bo uważam, że dobrze jest się sprawdzić w każdych warunkach -
odpowiadał szkoleniowiec. - Inna sprawa, iż przyjemności z gry moi
zawodnicy nie mieli. Zmęczenie spowodowało, że podania były
niedokładne, a niepotrzebnych strat piłek stanowczo za dużo -
dodawał.
Do przerwy Górnik ani razu nie wcelował w światło bramki, po zmianie
stron udało mu się przeprowadzić kilka groźnych akcji. W polu karnym
rzeszowian Marcin Imiołek, Kamil
Sendorek i Łukasz Nowak
tracili jednak głowy. Pięknie z woleja strzelał natomiast
Szymonik i
Marcin Pietryka z najwyższym
trudem przeniósł piłkę nad poprzeczką. Trzy stracone gole mocno
zmartwiły trenera Kasperczyka.
- Jeśli w trzech meczach rywale strzelają nam 7 bramek, to coś jest
nie tak. Niełatwo wypełnić lukę po
Tomku Księżycu. Próbuję różnych kombinacji, m.in. z
Maćkiem Musiałem na środku
obrony i mam nadzieję, że lada dzień kłopoty się skończą. Rozmawiamy z
zawodnikiem, który przez wiele lat grał w tej lidze na stoperze i to z
dobrym skutkiem. Opiekun Górnika nazwiska piłkarza nie chciał zdradzić,
ale dowiedzieliśmy się, że chodzi o
Daniela Popielę, który właśnie rozstał się z rzeszowską Stalą.
Z Resovią nie zagrali narzekający na drobne urazy
Piotr Gruszka i
Łukasz Górski oraz
Krzysztof Lipecki, który był
świadkiem na ślubie brata. Do Dębicy nie przyjechał
Arkadiusz Kubik - w
najbliższym czasie będzie rozmawiał o kontrakcie z szefami Górnika. -
Moje stanowisko Arek zna. Chcę go mieć w zespole, bo to wartościowy
zawodnik. Oczywiście, musi jeszcze zrzucić parę kilogramów -
wyjaśniał szkoleniowiec wieliczan.
Górnicy narzekali, że powłóczą nogami, ale resoviacy trenują równie
intensywnie. Jeden obóz mają za sobą, za kilka dni pojadą na następny.
Pierwsze skrzypce grał Maciej Biliński,
który po profesorsku kończył kontrataki zespołu i doskonale podawał do
kolegów. Rzeszowianie prezentowali się dobrze, a momentami bardzo
dobrze. Gdyby młodsi od Bilińskiego
napastnicy Piotr Mazurkiewicz
i Sebastian Hajduk zachowali
więcej zimnej krwi, Resovia wygrałaby wyżej.
- Zwycięstwo nad mocnym
przeciwnikiem cieszy, choć oczywiście nie zachłystuję się nim, bo
sparingi a mecze ligowe to dwie różne sprawy. Widzę jednak postęp w
naszej grze. Potrafimy długo utrzymywać się przy piłce, konstruować
akcje od obrony, wykorzystywać sytuacje. Rywalizacja w drużynie jest
ogromna i o to w tym wszystkim chodzi. A przecież dojdą jeszcze
Łukasz Bąk i
Rafał Pydych - mówił po meczu
trener beniaminka Maciej Huzarski.
|
|
Dziennik Polski |
|
|