|
|
|
2007.09.30 | 3 punkty z Jędrzejowa
|
|
Naprzód Jędrzejów - Resovia Rzeszów
0:1 (0:0)
86' Grabowski
Naprzód: Baran, Osiński, Styczeń, Basąg,
Banaszek, Francuz (46' Szota), Pucharowicz, Gajda, Wójcicki,
Myśliwy
(65' Laskowski), Fryc (85' Samburski)
Resovia: Pietryka, Bogacz, Rajzer, Kozubek, Polak, Przybyła (75'
Oślizło), Walaszczyk, Domoń (65' Zieliński),
Jakubowski (46' Grabowski),
Hajduk, Biliński (85' Bąk)
Sędzia: Arkadiusz Starobrat (Warszawa)
Dla piłkarzy Resovii
zwycięstwo w Jedrzejowie było czwartą z rzędu wygraną, po której
awansowali na piąte miejsce w tabeli. Zwycięstwo „pasiaków” nie było
łatwe, ale na pewno szczęśliwe. Było do przewidzenia, że miejscowi,
którzy na własnym stadionie nie zdobyli jeszcze punktu zagrają z dużą
determinacją. Obrońcy Resovii mieli kłopoty z powstrzymaniem szybkich
napastników Naprzodu. Na początku meczu to miejscowi byli bliżej zdobycia gola, a
Resovię, po strzałach Gajdy w 1 minucie i Fryca, uratowała poprzeczka.
Resovia groźnie zaatakowała w 20 minucie. Mocny strzał Przybyły obronił
bramkarz Naprzodu, a dobitka Bilińskiego wyszła w pole. W drugiej
połowie „dwoił’ się i „troił” Maciej Biliński, ale jego szarże nie
przynosiły efektu. Gospodarze przeprowadzali coraz groźniejsze ataki, a
Resovia wyczekiwała na kontry. Ożywienie w szeregach Resovii wprowadzili
rezerwowi Bąk i Grabowski. Ten pierwszy w 86 minucie posłał długa piłkę
z lewej strony boiska na pole karne do Hajduka. Napastnik Resovii
wyłożył ją Grabowskiemu i pomocnikowi Resovii nie pozostało nic innego
jak strzelić z rogu pola karnego i pokonać Barana. W 90 minucie meczu
przy stanie 0-1 Marcin Pietryka popisał się niesamowitym refleksem i
odbił piłkę na słupek po strzale Grzegorza Samburskiego. W doliczonym
czasie gry obrońca Naprzodu Basąg nieprzepisowo powstrzymał wychodzącego
„sam na sam z bramkarzem” napastnika Resovii- Hajduka. Za ten faul
otrzymał czerwona kartkę, ale nie miało to już wpływu na przebieg meczu.
Maciej Huzarski (trener Resovii):
- Gospodarze nie zasłużyli na porażkę, ale tym razem los uśmiechnął
się do nas. Jak idzie, to idzie. Do gry wrócił Artur Zieliński. Wykonał
kawał dobrej roboty, uspokoił nasze poczynania. Nie muszę dodawać, że
wszyscy ogromnie cieszymy się z tak dobrej passy. Szymon Grabowski (pomocnik
Resovii): - Gram w Resovii od lat, ale jeszcze nie zdarzyło się, bym zdobył
gola na wagę 3 punktów. Powiem nieskromnie: to było ładne trafienie z 16
metrów w długi róg poprzedzone efektowną akcją kolegów. |
|
Dziennik Polski
|
|
2007.09.22 | Trwa seria zwycięstw "pasiaków"
|
|
Resovia Rzeszów - Przebój Wolbrom 3:2 (3:0)
10'
Biliński, 17' Hajduk, 43' Jakubowski- 53', 76' (k) Rak
Resovia: Pietryka, Polak, Rajzer,
M. Bogacz, Kozubek, Przybyła (69' Oślizło), Walaszczyk
(84' Bąk), Domoń, Jakubowski, Biliński (77' Grabowski), Hajduk (89' Wojtowicz)
Przebój: Palczewski, Świder (58' Kańczuga), Szewczyk, Wdowik, Siedlarz,
Twardawa ,D. Mielec,
Tomasik, A. Mielec,
Rak, Górski (74' Żelazny)
Sędzia: Daniel Kruczyński (Katowice)
Dla
resoviaków zwycięstwo z Przebojem było już trzecią wygraną z rzędu.
Podbudowani tak dobrą passą rzeszowianie wyszli mocno skoncentrowani i
już po 45 minutach prowadzili 3:0. W 10. minucie Sebastian Hajduk
wypuścił pięknie Macieja Bilińskiego, a ten pewnie pokonał bramkarza
gości. Siedem minut później na listę strzelców wpisał się sam Hajduk,
który głową wykorzystał dokładne dośrodkowanie z rzutu wolnego Kamila
Walaszczyka.
Najładniejszą bramkę meczu strzelił jednak Witold Jakubowski, który z
rzutu wolnego, z około 30 metrów, uderzył tak precyzyjnie w samo okienko
bramki, że Palczewski był bez szans. Oprócz trzech bramek goście, którzy
w pierwszej połowie nie zmusili Marcina Pietryki do wielkiego wysiłku,
stracili także zawodnika. Tuż przed przerwą drugą żółtą kartkę zobaczył
Adrian Mielec i musiał opuścić boisko.
Po przerwie pewni swego gospodarze mocno spuścili z tonu, a grającym
ambitnie gościom udało się zdobyć dwie bramki. W obu przypadkach za
utratę goli winić można bramkarza Resovii Marcina Pietrykę, który
najpierw w zamieszaniu podbramkowym dał się zaskoczyć Jarosławowi
Rakowi, a później w niegroźnej sytuacji faulował zawodnika gości i
sędzia podyktował rzut karny. Zwycięstwa resoviacy jednak nie dali sobie
już odebrać.
- Wygraliśmy trzeci mecz z rzędu, więc nie będę się
doszukiwał mankamentów. My nadal zwyciężamy ambicją i determinacją, ale
do tych cech zaczynają dochodzić coraz ładniejsze akcje i strzały -
podsumował mecz trener Resovii Maciej Huzarski.
|
|
Dziennik Polski |
|
Jak padły gole
1-0 Po pięknym prostopadłym podaniu od Hajduka Biliński
wbiegł w pole karne i w sytuacji sam na sam nie dał Palczewskiemu szans.
2-0 Z wolnego centrował Walaszczyk, a Palczewski dał się ubiec
niższemu o trzy głowy Hajdukowi.
3-0 Rzut wolny z 30 metrów. Piłka po uderzeniu Jakubowskiego
wyladowała w samym "okienku" wolbromskiej bramki. Palczewski znów był
spóźniony.
3-1 Tym razem z wolnego piłkę w pole karne posłał D. Mielec.
Głową musnął ją Rak, dezorientując Pietrykę.
3-2 Największe kuriozum. Pietryka złapał piłkę 14 metrów od
własnej bramki, ale wyciągniętą do przodu nogą trafił Tomasika. Faul
dostrzegł sędzia liniowy, po chwili główny pokazał bramkarzowi Resovii
żółtą kartkę i na "wapno". Rak pewnie egzekwował "jedenastkę". |
|
Dziennik Polski |
|
2007.09.20 | Przed meczem z Przebojem Wolbrom
|
|
Zdecydowanie
poprawiły się nastroje wśród piłkarzy Resovii po zwycięstwie „pasiaków” na
Suchych Stawach. Przypominamy, że ostatni raz Resovia wygrała w Krakowie
11 lat temu! W kwietniu 1996 roku nieistniejący już Kabel Kraków przegrał
z Resovią 0:1 (bramka Wojciecha Zielińskiego w 87 min).
W 10 kolejce III ligi Resovia podejmie na swoim boisku drużynę
Przeboju Wolbrom. Beniaminek z Wolbromia jest rewelacją tegorocznych
rozgrywek. Wyniki drużyny trenera Antoniego Szymanowskiego
(wielokrotnego reprezentanta Polski) pokazują, że Przebój jest piłkarsko i
organizacyjnie jedną z najsilniejszych drużyn w lidze. Szeroka kadra tej
drużyny opiera się na byłych zawodnikach Hutnika, Wisły Kraków, Korony
Kielce i Zagłębia Sosnowiec. Od końca lipca drużyna z małopolski rozegrała
13 spotkań z mocnymi rywalami przegrywając tylko 2 mecze!
Wyniki ostatnich meczów Przełomu Wolbrom:
19.09 Przebój - Łada Biłgoraj 2:1
15.09 Avia Świdnik - Przebój 1:2
12.09 Przebój - Wierna Małogoszcz 1:1
09.09 Przebój (rez.) - GW Walterhausen (Niemcy) 0:1 (tow.)
08.09 Przebój - Polonia Bytom 2:2 (tow.)
05.09 Górnik Wieliczka - Przebój 1:3
01.09 Przebój - Sandecja 0:1
25.08 Hetman Zamość - Przebój 1:2
18.08 Przebój - Wisłoka 2:1
15.08 Przebój - Olympic Mostakbel (ekstraklasa Algieria) 3:1
(tow.)
11.08 Przebój - Stal Rz. 1:1
04.08 Raków Częstochowa - Przebój 0:3 (tow.)
30.07 Przebój - Kmita Zabierzów 6:1 (tow.)
Zarząd sekcji piłki nożnej Resovii obniżył cenę biletów na sobotni mecz
do 5 zł, informując jednocześnie, że nie będzie biletów ulgowych.
| |
resoviacy.pl
|
|
2007.09.19 | Resovia z charakterem
|
|
Hutnik Kraków- Resovia Rzeszów
31'Wasilewski - 53' 66' Hajduk
Hutnik:
Grabowski, Błachacz, Czajka, Kozieł,
Bizoń (82' Dębski), Wasilewski,
Dziadzio
(70' Gładysz),
Świerczyński, Antas,
Jarosz, Kajda
(60' Kiwacki)
Resovia: Pietryka, Mita
(46' Kozubek), Rajzer, Bogacz, Polak, Pydych
(46' Przybyła), Domoń,
Bąk (46' Jakubowski), Walaszczyk,
Biliński
(85' Grabowski), Hajduk
Sędzia: Wojciech Sawa (Chełm)
Jeśli ktoś z sympatyków Hutnika miał złudzenia, że będzie on walczył w
tym sezonie o awans, to po wczorajszym meczu na pewno je stracił.
Krakowianie w kompromitującym stylu doznali piątej w ogóle, a czwartej u
siebie porażki i "umocnili" swą pozycję outsidera tabeli. Resovia
zasłużenie odniosła pierwsze - w czwartym meczu - zwycięstwo na
wyjeździe. Hutnik - z III-ligowym debiutantem Jeziorem, a bez
kontuzjowanych Obieraka, Kępy i Świątka oraz mającego anginę Garzeła - w
pierwszej połowie radził sobie całkiem nieźle, ale tylko w środkowej
strefie boiska. Gorzej było ze stwarzaniem sytuacji podbramkowych. Na
dobrą sprawę miał tylko dwie: za pierwszym razem rzut wolny
Wasilewskiego sparował bramkarz gości, za drugim strzał "Wasyla" był już
celny. Wcześniej też dwukrotnie w opałach był golkiper hutników:
Biliński z rzutu wolnego minimalnie chybił, a uderzenie Rajzera
krakowski bramkarz sparował... klatką piersiową. Przełomowa dla losów
meczu okazała się... przerwa. W szatni gości było bardzo "gorąco".
Trener Maciej Huzarski dokonał aż potrójnej zmiany (chciał zmienić tylko
Pydycha i Bąka, ale w ostatniej chwili niedyspozycję zgłosił Mita). Nowi
gracze mieli zbawienny wpływ na grę Resovii. Kozubek wprowadził sporo
spokoju w defensywie, a Przybyła i Jakubowski ożywili ofensywne
poczynania gości. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Dwa gole
zdobył Hajduk, a kolejne okazje mieli Przybyła (strzelił obok słupka) i
dwukrotnie Jakubowski (jego strzały z rzutu wolnego obronił T.
Grabowski).
Jak padły bramki
1-0 Po stracie piłki przez Walaszczyka przejął ją Dziadzio i zagrał do
Wasilewskiego, który z 8 metrów z półobrotu trafił do siatki.
1-1 Hajduk popisał się indywidualną akcją, ruszył z piłką 30 metrów od
bramki i z okolicy linii pola karnego huknął nie do obrony.
2-1 W zamieszaniu na polu karnym Czajka wybił piłkę głową wprost pod
nogi Hajduka, który z woleja pokonał bramkarza Hutnika.
Kordian Wójs (trener
Hutnika):
- Resovia była o jedną bramkę lepszą drużyną. Pierwsza
połowa to były piłkarskie szachy, bo znaliśmy wzajemnie swoją siłę.
Wykorzystaliśmy jedną sytuację i gdy gra powinna się nam układać,
zawodnik Resovii przeprowadził akcję, doprowadzając do wyrównania. To
zachwiało psychiką moich zawodników. Wykorzystała to Resovia, dobijając
nas drugą bramką.
Maciej Huzarski (trener
Resovii):
- Pierwszą połowę zagraliśmy źle. Mam ogromne pretensje do zawodników,
że przede wszystkim nie kryli rywali, doskakiwali do nich, gdy oddawali
już piłkę. Mimo to gola mogli zdobyć Biliński i Hajduk. W przerwie w
szatni "trzęsły się ściany". W drugiej połowie zagraliśmy zdecydowanie
lepiej. Hutnik zagrażał nam tylko przy stałych fragmentach gry. |
|
Dziennik Polski |
|
2007.09.15 | "Bilu" niezastąpiony
|
|
Resovia Rzeszów- Orlęta Radzyń
Podlaski 2:1 (0:0)
71', 72 Biliński - 56' Piotrowicz
Resovia: Pietryka, Pydych, Rajzer, Bogacz,
Polak, Jakubowski (62' Grabowski), Domoń, Bąk (80' Mita), Walaszczyk
(55' Przybyła), Biliński (86' Oślizło), Hajduk
Orlęta: Stężała, Prokopów (74' Skorupski),
Kaczorowski, Ptaszyński (85' Osiak), Budzyński (46'
Bojarczuk),
Szewc, Chyła, Pliszka, Piotrowicz, Pacholarz, Panek
Sędzia: Arkadiusz Starobrat z Warszawy
Resovii
w tym meczu szło pod górkę dopóki spraw w swoje ręce nie wziął Maciej
Biliński. Już dawno "pasiaki" nie były tak mocno uzależnione od formy
jednego piłkarza. - Dzisiaj nie sposób wyobrazić sobie zespołu bez
Bilińskiego - przyznawał po spotkaniu trener rzeszowian Maciej Huzarski.
Resoviacy nie byli w stanie rozegrać dwóch dobrych meczów w ciągu
tygodnia. Górnikowi Łęczna napędzili stracha i nie wygrali tylko
dlatego, że skuteczność uleciała w siną dal. W sobotę gospodarze
zachowali się jak ligowi wyjadacze - dwa razy w meczu trafili w światło
bramki i zdobyli dwa gole. Przed przerwą szczęścia zabrakło Bilińskiemu,
który z 18 metrów kropnął w poprzeczkę. Orlęta przyjechały do Rzeszowa
po czterech kolejnych zwycięstwach. Wiadomo było, że poczekają na okazję
do kontry, lecz to, iż zagrają tak asekurancko stanowiło nie lada
zaskoczenie. Przez niemal godzinę drużyna tracąca wówczas do lidera
punkt, skonstruowała jedną groźną akcję nie zakończoną jednak strzałem.
Gola zdobyła po tyleż niespotykanym rajdzie Jarosława Pacholarza, ile
trudnej do wytłumaczenia serii pomyłek rzeszowskich pomocników i
obrońców. Strzał Marka Piotrowicza wieńczący dzieło był pierwszym celnym
w meczu! Jednak Orlęta nie poszły za ciosem, jakby zapominając, że Avia
Świdnik też zapłaciła wysoką cenę za własną nieudolność, choć w pewnym
momencie dzierżyła w dłoni wszystkie atuty. Charakterni gospodarze w
ciągu 90 sekund odrobili straty z nawiązką, a w końcówce Krzysztofa
Stężałę powinni jeszcze pokonać Sebastian Hajduk i Szymon Grabowski.
Szkoleniowcy Resovii przyzwyczaili do tego, że rotują składem. Tym razem
w wyjściowej jedenastce znaleźli się Rafał Pydych i Witold Jakubowski.
Wiesław Kozubek, obrońca, który w meczu z Ładą ujrzał czerwoną kartkę,
nie został w ogóle wpisany do protokołu. - Prowadzący rozgrywki Lubelski
Związek Piłki Nożnej przez 10 dni nie potrafił zdecydować o karze dla
Kozubka. Nie było sensu ryzykować. Jak znam życie, w poniedziałek
otrzymamy pismo, że Wiesiek rzeczywiście musiał pauzować dwa mecze -
opowiadał trener Huzarski.
Gdy mecz się kończył, nad stadionem pojawiła się piękna tęcza. W
rzeszowskim obozie wszyscy uznali ją za dobry omen.
|
|
Dziennik Polski |
|
Jak padły gole
0-1 Wprowadzony na boisko Przybyła (myślami był chyba przy własnym
przyjęciu urodzinowym) w swoim pierwszym kontakcie z piłką podał ją
przeciwnikowi. Czterech resoviaków obejrzało plecy Pacholarza, który
wyłożył futbolówkę na 12 metr do Piotrowicza. Z mierzonym uderzeniem w
górny róg nie poradziłby sobie żaden bramkarz.
1-1 35 metrów od bramki to dla Bilińskiego idealna odległość, by wykonać
rzut wolny. I ikona rzeszowskiego klubu huknęła jak należy.
2-1 Tym razem na przebój prawym skrzydłem poszedł Hajduk, zacentrował na
długi słupek, a "Bilu" głową skierował piłkę do siatki.
Maciej Huzarski (trener Resovii):
- Wygraliśmy, bo bardziej chcieliśmy. Nie był to ładny mecz, ale
zdawałem sobie sprawę, iż ciężko będzie zagrać tak dobrze jak z
Górnikiem Łęczna. Goście nie bawili się w konstruowanie akcji od obrony,
lecz każdą piłkę wybijali przed siebie. To nie ułatwiało nam zadania. W
szatni powiedziałem chłopakom, że jeśli naprawdę zależy nam na
zwycięstwie, to dopniemy swego. Nie załamali się nawet wtedy, gdy
stracili bramkę, naprawdę zasłużyli na pochwały.
Maciej Biliński (Resovia):
- Dajcie spokój z tym
bohaterem. Drużyna wygrywa, drużyna przegrywa. Nie czuję się lepszy od
innych, choć zdobyte gole bardzo mnie cieszą. Jak zawsze, dedykuje je
mojej perełce. Każdy, kto widział mecz z Łęczną wie, że rzut wolny to
nie przypadek. Wtedy trafiłem w słupek, teraz piłka wpadła do siatki.
Duża w tym zasługa Szymona Grabowskiego. Ustawiając piłkę
zapytałem go, czy trafię. Odpowiedział, że tak, więc uderzyłem.
|
|
Dziennik Polski |
|
2007.09.08 | Emocje na Wyspiańskiego
|
|
Resovia Rzeszów - Górnik Łęczna 1:2
(0:0)
86' Jakubowski - 74' Wagner, 83'
Kępa
Resovia:
Pietryka, Mita, Rajzer, Bogacz,
Polak, Przybyła (85 Oślizło), Domoń, Bąk (88' Grabowski), Walaszczyk (80'
Jakubowski), Hajduk,
Biliński
Górnik Łęczna: Zaremba, Głowacki, Kośmicki, Dudek, Musuła,
Nazaruk (86' Rogowski), Bartoszewicz, Niżnik, Raczkiewicz (46' Kępa),
Michalak (73' Kosiec), Szymanek (46' Wagner)
Sędzia: Sławomir Bilczyński z Radomia
Dwanaście
strzałów, stuprocentowe okazje Macieja Bilińskiego, Łukasza Bąka i
Konrada Domonia, słupek po "bombie" Bilińskiego z wolnego, ogromna
ambicja, nieustępliwość i taktyczna dojrzałość - resoviacy rozegrali
najlepszy mecz od miesięcy, a mimo to zeszli z boiska pokonani. Autorami
wszystkich goli byli rezerwowi.
Resovia przeszła zaskakującą metamorfozę, wszak trzy dni wcześniej
doznała klęski w meczu z Ładą (1-5). Trenerzy "pasiaków" wiedzieli, że
coś w drużynie trzeba zmienić i spotkanie z Górnikiem zaczęła inna
jedenastka. Między słupki powrócił Marcin Pietryka, ukaranego czerwoną
kartką Wiesława Kozubka zastąpił na środku obrony Rafał Rajzer. Na
prawej stronie miejsce Rafała Pydycha zajął Jarosław Mita, rozgrywający
Artur Zieliński powędrował na ławkę, a jego zadania przejął Łukasz Bąk.
Ozdrowiał nawet Sławomir Przybyła. Ci, którzy dostali szansę,
wykorzystali ją, choć piłkarze Górnika z pierwszej części meczu
zapamiętają jedno nazwisko: Biliński. As Resovii walczył, strzelał,
wykonywał rzuty wolne i rożne, dośrodkowywał zadziwiająco sprytnie, z
odpowiednią siłą i rotacją. Mógł zostać bohaterem, ale w 27 minucie po
akcji Michała Bogacza i Sebastiana Hajduka, z 5 metrów strzelił nad
bramką. Kilkadziesiąt sekund później z wolnego trafił piłką w słupek!
Starszy o rok od gwiazdy Górnika Rafała Niżnika, 34-letni rzeszowianin
tuż po zmianie stron podał idealnie na głowę do Bąka, lecz ten fatalnie
przestrzelił.
Goście budzili się powoli, ale gdy już znaleźli się w polu karnym
Resovii, wiedzieli co robić z piłką. Pod koniec I połowy gospodarzy po
uderzeniu Niżnika uratował refleks Pietryki, który sparował futbolówkę
na poprzeczkę. Za chwilę groźnie "główkował" Tomasz Dudek.
Górnik nie przypominał faworyta do awansu, słabo grali jego pomocnicy,
najlepszy strzelec ligi Grzegorz Szymanek dwa razy dotknął piłki.
Dlatego trener Krzysztof Chrobak zareagował. W bój posłał dwóch
napastników Roberta Wagnera i Łukasza Kępę, Niżnika ustawił za nimi, a
Sławomira Nazaruka przekonał, by wreszcie zrobił użytek ze swojej
szybkości i doświadczenia. Poskutkowało. Niedawny I-ligowiec gola zdobył
w okresie przewagi Resovii, a potem poszedł za ciosem i dopiął swego.
Już wcześniej wydawało się, że gospodarzom zaczyna brakować sił, ale
trener Maciej Huzarski zwlekał ze zmianami. Górnik zagrał najsłabszy
mecz w sezonie, jednak z Rzeszowa wyjechał z tarczą. I na tym polega
różnica, między drużyną złożoną z III-ligowych debiutantów, a
piłkarzami, dla których ekstraklasa to bułka z masłem.
|
|
Dziennik Polski |
|
Jak padły gole
0-1 Z pozoru niegroźna sytuacja. Z
boku boiska Nazaruk podał (a może strzelił?) do wbiegającego w pole
karne Wagnera, który dostawił głowę i z paru metrów umieścił piłkę w
siatce.
0-2 Piękne uderzenie Kępy z 18 metrów - futbolówka wpadła w górny róg
bramki.
1-2 Hajduk przedarł się prawą stroną boiska i zagrał po ziemi do
Jakubowskiego, który z bliskiej odległości, plasowanym strzałem, pokonał
Zarembę.
Maciej Huzarski (trener Resovii):
- To był nasz najlepszy mecz, ale w piłce za ambicję i styl punktów
się nie przyznaje. Jeszcze przed przerwą mieliśmy trzy doskonałe
sytuacje, lecz nie po raz pierwszy zawodziła skuteczność. I po raz
kolejny zapłaciliśmy wysoką cenę za brak doświadczenia. Smutna jest
teraz nasza szatnia i tak naprawdę nie wiem, co dalej będzie.
Wszystkich, którzy zarzucają mi, że zbyt późno zrobiłem zmiany,
zapraszam do prowadzenia drużyny. Albo może usłyszę wskazówki, kogo
miałem wpuścić na boisko? Zauważę tylko, że na ławce nie było żadnego
napastnika, a zmiany nie były konieczne, bo zespół grał dobrze i
stwarzał sobie sytuacje. Artur Zieliński? Zdecydowałem, że w meczu z
Górnikiem rozgrywającym będzie Łukasz Bąk. To wszystko na temat jego
absencji. W przerwie wszyscy zawodnicy z ławki mieli się rozgrzewać. Jak
i gdzie to robił Zieliński, skoro go nie było widać? Proszę zapytać o to
zawodnika.
Krzysztof Chrobak (trener Górnika):
- Korzystny wynik i brak kontuzji. To jedyne pozytywy
bardzo słabego meczu w naszym wykonaniu. Składnych akcji, które
skonstruowaliśmy, było jak na lekarstwo. Nie potrafię wytłumaczyć, skąd
taka niemoc u moich piłkarzy. Może to trochę wina boiska? Z reguły gramy
technicznie, po ziemi, jednak w Rzeszowie tak się nie dało. Jestem pełen
uznania dla Resovii, która zagrała agresywnie i mądrze. Nie spodziewałem
się, że ta drużyna zaledwie trzy dni po dotkliwej porażce z Ładą będzie
się tak dobrze prezentować.
Rozmowa z Rafałem Niżnikiem, największą gwiazdą Górnika, wychowankiem
Szarotki Uherce
- Proszę przyjąć gratulacje, ale tylko za wynik.
- No tak, nie zagraliśmy w Rzeszowie wielkiej piłki. Ale wyszliśmy z
opresji obronną ręką, a to też się liczy. Resoviacy mieli trzy
"patelnie", mogli nas skarcić, lecz na szczęście nie byli skuteczni.
Swoją drogą jestem zdumiony, że ten zespół gra tak dobrze. Chyba go
nieco zlekceważyliśmy, mając w pamięci lanie, jakie otrzymał w
Biłgoraju. Pierwszy raz w swojej karierze grałem na boisku Resovii. Z
drużyny przeciwnej zapamiętam bramkarza - bardzo dobry chłopak.
- Cel Górnika jest jasny: błyskawiczny powrót do elity. Gdyby nie
minus 6 punktów na starcie sezonu, bylibyście liderem.
- Ale ważne jest, że tak szybko potrafiliśmy tę karę odrobić. W klubie
rzeczywiście nie mówi się o niczym innym, jak o awansie, ale to chyba
zrozumiałe.
- Jak mistrz Polski z ŁKS Łódź i Broendby IF odnajduje się w III
lidze?
- Czasem przeszkadza boisko. To na Resovii jest najgorsze z tych, na
jakich dotychczas graliśmy. W Łęcznej murawa to "malina". Zazdrości nam
jej połowa ekstraklasy. Więcej jest w trzeciej lidze walki wręcz, fauli,
sędziowie są chyba zbyt pobłażliwi, lecz generalnie nie narzekam.
- Kibice cenią lojalność. Rafał Niżnik zdecydował się pozostać w
Górniku i natychmiast stał się ulubieńcem trybun. Nie korciło Pana, by
przenieść się gdzieś wyżej?
- Gdybym otrzymał bardzo konkretną propozycję, pewnie tak bym postąpił.
Z drugiej strony, w Łęcznej niczego mi nie brakuje.
- Zagląda Pan czasem do regionalnej prasy, by sprawdzić, jak poszło
Szarotce?
- Właśnie jadę do domu, bo mamy trzy dni przerwy i z ciekawością obejrzę
jakieś spotkanie Szarotki. Nie zapominam, skąd się wywodzę.
|
|
Dziennik Polski |
|
|