|
|
|
2006.12.10 | II edycja akcji mikołajkowej "Od resoviaków,
dla dzieciaków"
|
|
Piłkarze,
koszykarze, łucznicy Resovii ,
zespół cheearleaderek „L-9”, grupy muzyczne i taneczne „Time”, „Gabcio i
Przyjaciele”, „Maluszki z Krasnego”, „Gasiek”, „Roca”, „Fado”, pokazy
sztuk walki oraz trialowcy Krystiana Herby i wielu wolontariuszy
(kibiców Resovii) miało w sobotę w rzeszowskiej hali na Podpromiu
zrealizować jedno zadanie - sprawić, by na buziach dzieci często
doświadczonych przez los, zagościł uśmiech. Była to druga edycja akcji
kibiców Resovii pod hasłem "Od Resoviaka, dla dzieciaka". Od kilkunastu
dni kibice Resovii przygotowywali imprezę mikołajkową dla dzieciaków.
Kilkanaście skrzynek owoców dziesiątki pudeł ze słodyczami, soki,
piłki, zabawki, kilkaset pączków i wyrobów cukierniczych, nieskończona
ilość waty cukrowej ogromna dmuchana zjeżdżalnia i ponad 350 paczek
wypełnionych wszystkim tym co sprawi radość najmłodszym. Z prawdziwą
przyjemnością możemy powiedzieć, że ta misja się powiodła. Przez hale
"Na podpromiu" przewinęło się ponad tysiąc osób w tym kilkaset
dzieciaków.
|
|
więcej | resoviacy.pl
|
|
2006.12.03 | Odzyskane pamiątki Resovii
|
|
Stowarzyszenie Przyjaciół Piłki Nożnej- "Resovia" Rzeszów dotarło do
kolekcji kilkudziesięciu proporczyków, które znajdowały się w dawnym
budynku klubowym na rzeszowskich Olszynkach, a później na Wyspiańskiego.
Kolekcja (zdjęcie przedstawia tylko część kolekcji), która była
własnością klubu i sportowców została rozkradziona przez jednego z
byłych "działaczy" Resovii. W skład kolekcji wchodzi kilkadziesiąt
proporczyków firmowanych przez Resovię oraz przez kluby, z którymi
Resovia rozgrywała mecze sportowe (m.in. Borysław, Drohobycz, Dynamo
Berlin, CSKA Moskwa) Najstarsze z nich pochodzą z lat 50 - tych i
60-tych. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że uda nam się odzyskać całą
kolekcję i sprawić, aby pamiątki Resovii powróciły na swoje miejsce i
były świadectwem pięknej historii stuletniej Malcianej. Mamy nadzieję,
że jest to początek tego, aby powolutku, ale systematycznie odzyskiwać
resoviackie perełki. Z czasem może uda nam się utworzyć coś w rodzaju
resoviackiego muzeum.
| |
resoviacy.pl |
|
2006.12.01 | Najlepszy zawodnik rundy jesiennej
|
|
Wśród
kibiców i dziennikarzy trwają spekulacje na temat transferów w
podkarpackiej czwartej lidze. Piłkarze mają okres roztrenowania.
Natomiast kibice Resovii wybrali najlepszych zawodników w
rundzie jesiennej
Bartłomiej Bogacz (fot.) najlepszy strzelec podkarpackiej IV ligi został
przez kibiców Resovii wybrany razem z Maciejem Bilińskim
najwartościowszym piłkarzem "pasiaków' w rundzie jesiennej 06/07.
Wyniki głosowania:
- najlepszy bramkarz: Marcin Pietryka
- najlepszy obrońca: Michał Bogacz
- najlepszy pomocnik: Sławomir Przybyła
- najlepszy napastnik: Bartłomiej Bogacz
- najbardziej wartościowy zawodnik drużyny: Maciej Biliński,
Bartłomiej Bogacz
| |
resoviacy.pl |
|
2006.12.11 | Mecz o Puchar klubu CWKS Resovia
|
|
Resovia Rzeszów - Leśnik Baligród 7:2
Na
zakończenie sezonu jesiennego, Resovia zmierzyła się z tradycyjnym
sparingpartnerem - Leśnikiem Baligród. Zaprzyjaźnione drużyny
rywalizowały o Puchar Prezesa CWKS Resovia - Aleksandra Bentkowskiego
i Puchar Prezesa Sekcji Piłkarskiej - Pawła Kality. Zwycięsko z tego
meczu wyszli gospodarze, którzy wygrali 7-2. Gole zdobywali: Biliński
2, Mita, B. Bogacz, Domoń, Pietrucha, Dziwisz oraz Malec 2. Mecz
rozegrano 2x30 minut.
Po meczu wspólnie świętowano udane zakończenie sezonu piłkarskiego. Na
ognisku pieczono bieszczadzkiego dzika, w budynku klubowym trwała
biesiada piłkarzy, działaczy i kibiców, a dawne resoviackie mecze
wspominał razem z resoviackimi weteranami sportu entuzjasta historii -
pan Wołoszański. |
|
resoviacy.pl |
|
2006.11.11 | Podsumowanie rundy jesiennej sezonu 2006/07
|
|
Początek rundy
nie zwiastował tak szczęśliwego końca. "Pasiaki" dały się ograć przed
własną publicznością Sokołowi Nisko i Galicji Cisna. Oblicze drużyny
zaczęło się jednak zmieniać, a piłkarze coraz mocniej wierzyli w swoje
umiejętności. Zimę resoviacy spędzą w wygodnym fotelu lidera, z przewagą
dwóch punktów nad konkurencją.
Ciekawe, że zaledwie kilka miesięcy wcześniej,
rzeszowianie bronili się przed spadkiem do "okręgówki". Latem działacze
podziękowali za pracę Wiesławowi Gołdzie (został trenerem juniorów), a
budowę zespołu zlecili duetowi Maciej Huzarski - Marek Kramarz. Ich
różne temperamenty nie miały tu nic do rzeczy, bo w najważniejszym
punkcie dżentelmeni zgadzali się ze sobą: obaj wyżej od obrony cenili
ofensywę. Resovia miała grać do przodu. Nowocześnie, ładnie dla oka i
skutecznie. Tak, żeby kibice chcieli płacić za bilety. W dużym stopniu
plan udało się zrealizować.
Gdy sezon się zaczynał, od działaczy i
szkoleniowców nie można było uzyskać konkretnych deklaracji. - To nie
była postawa asekuracyjna, lecz podejście zdroworozsądkowe. Poznawaliśmy
zespół i choć wiedzieliśmy, że drzemią w nim duże możliwości, mieliśmy
też świadomość, iż czeka nas wiele pracy - mówi trener Maciej Huzarski.
- Zakładaliśmy, że drużyna zdobędzie maksymalnie 30 punktów, więc plan
został zrealizowany z nawiązką. O awansie nie wspominaliśmy, bo dla nas
postawa piłkarzy była zagadką. Wszak prawie ci sami ludzie ledwie
obronili się przed spadkiem - dodaje Paweł Kalita, prezes sekcji
piłkarskiej.
Słowo "prawie" pasuje jak ulał, bo klub
sprowadził latem kilku zawodników. Transfery okazały się strzałami w
dziesiątkę. Michał Bogacz doskonale spisywał się w obronie, Bartłomiej
Bogacz szalał w ataku. Sławomir Przybyła i Szymon Szydełko okazali się
wartościowymi pomocnikami. Wszyscy należą do grupy zawodników, których
zwykło się określać mianem perspektywicznych czy jak kto woli -
rozwojowych.
Resoviacy wygrali aż 11 spotkań, trzy
zremisowali i trzy przegrali. Na wyjeździe tylko raz - z Siarką. - Za to
sześć razy zwyciężaliśmy na obcym terenie, co Resovii chyba się jeszcze
nie przytrafiło - uśmiecha się Maciej Huzarski - Przed sezonem
powiedziałem chłopakom, że o klasie drużyny świadczy fakt, że potrafi
ona zdobywać punkty na wyjazdach. Widać, wzięli to sobie do serca.
Maciej Huzarski jest zadowolony z postawy
zespołu, ale w euforię nie popada. - Cóż, zawsze mogło być lepiej. Wiele
punktów straciliśmy, a nie musieliśmy. Z drugiej strony, kilka razy
uratowaliśmy wynik w ostatniej chwili, więc wszystko się jakby wyrównuje
- analizuje - Te 36 punktów to nasz sukces i trzeba o tym głośno mówić.
Bo w prasie, choć często stwarzaliśmy widowiska, nie byliśmy doceniani.
Co w największym stopniu zadecydowało o tym, że
"pasiaki" zanotowały tak udaną rundę? "Huzar" nie ma wątpliwości. -
Zmiana mentalności u zawodników. Pracowaliśmy z Markiem nad tym
nieustannie i muszę przyznać, że uczyniliśmy zaledwie kroczek naprzód.
Bo piłkarze dopiero w końcówce uwierzyli, że są naprawdę mocni.
Wcześniej wtapiali się w ligową szarzyznę. Jeden mecz przegrali, drugi
wygrali i myśleli, że to i tak jest niezły wynik.
W zimie lider będzie pracował głównie nad
poprawą gry defensywnej. - Chodzi o grę defensywną całego zespołu, a nie
tylko postawę obrońców - precyzuje szkoleniowiec, który przyznaje, iż
czasem zespół płacił cenę za zaangażowanie w ofensywę. - Coś za coś.
Wykorzystywaliśmy na przykład w ataku bocznych obrońców czyli graliśmy
zgodnie z najnowszymi trendami.
Rzeszowianie grali też do końca. Gola na wagę
zwycięstwa nad Żurawianką zdobyli w doliczonym przez arbitra czasie
(goście upierali się, że sędzia powinien znacznie wcześniej zakończyć
spotkanie), rzutem na taśmę uratowali remis ze Stalą Mielec, w ostatniej
chwili uciekli ze stryczka w spotkaniu z Iskrą Sobów. Skąd ta wiara w
szczęśliwy koniec i konsekwentne parcie do przodu? - To zasługa Marka
Kramarza, który zaraża wszystkich swoim optymizmem - śmieje się trener
Huzarski. Jego zdaniem, w Resovii jest kilku zawodników, którzy
poradziliby sobie w trzeciej lidze. A jak wygląda liga czwarta? -
Generalnie, poziom nie jest najwyższy. Zbyt dużo drużyn koncentruje się
na tym, żeby wybijać piłkę przed siebie. Gra kombinacyjna, ze
zmiennością pozycji, szwankuje.
Paweł Kalita wie, że po udanej rundzie i tak
duże oczekiwania kibiców jeszcze wzrosną. - Presja jest i będzie
odczuwalna. Dla nas, działaczy, najważniejsze będzie zabezpieczenie
zespołowi bytu. Trzeba więc zakasać rękawy i wziąć się do pracy - mówi
stanowczo. - W Resovii nie ma, jak myślą niektórzy, eldorado. Ciągle
poszukujemy pieniędzy. Na razie dajemy sobie radę. Pokazaliśmy, że
potrafimy mądrze gospodarować środkami, a przecież nie posiadamy
sponsora strategicznego. Wzmocnienia? Póki co, koncentrujemy się na tym,
by zespół myślał tylko i wyłącznie o treningach i grze w piłkę. Trzeba
stawiać na tych chłopaków. Przecież udowodnili, że są warci zaufania.
Siedem goli - to do niedawna był strzelecki
rekord Bartłomieja Bogacza, ustanowiony w okresie, gdy przywdziewał
koszulkę Igloopolu. Tej jesieni 23-letni napastnik dwanaście razy
znajdował sposób na bramkarzy rywali. - Nie spodziewałem się aż tylu
bramek - przyznaje snajper Resovii, prowadzący w klasyfikacji strzelców.
- Gdyby udało się powtórzyć ten wyczyn na wiosnę, byłoby cudownie.
Cieszę się, że dołożyłem cegiełkę do tego, iż Resovia została mistrzem
jesieni, ale proszę zauważyć, iż to zasługa kolegów. Ja spełniałem
jedynie rolę egzekutora. Takie otrzymywałem od trenerów zadania i nawet
nie wracałem głębiej, niż pod linię środkową boiska. Jak to się stało,
że właśnie w Resovii pokazałem, na co mnie stać? To efekt atmosfery
panującej w drużynie. Wszyscy stanowimy tu zgraną paczkę kolegów. Aż
chce się grać! - tłumaczy kandydat na króla strzelców.
|
|
Dziennik Polski |
|
|