|
|
|
2007.04.28 | Resovia powiększa przewagę w tabeli
|
|
Resovia Rzeszów - Błękitni
Ropczyce 2:0 (1:0)
B.Bogacz 36' (k), Domoń 55' Resovia:
Pietryka, Polak, Rajzer, Kozubek, M. Bogacz, Przybyła (67'
Szydełko), Domoń, Zieliński, Jakubowski (72' Grabowski), B. Bogacz (80'
Dziwisz), Mazurkiewicz (46' Biliński).
Błękitni: Grzesiak, Róg, Wolak, Fiupek, Jagoda, Pacanowski,
Sulisz (82' Zaborniak), Orzech (65' Misiura), Czerkies, Darłak (69'
Paśko), Podlasek
Sędzia: Piotr Foryt (Łańcut)
widzów: 800
Gospodarze przespali
pierwsze dwa kwadranse i to piłkarze z Ropczyc mogli przynajmniej
dwukrotnie objąć prowadzenie. Najpierw, już w 3. minucie, Bartłomiej
Darłak próbował przelobować bramkarza Resovii, ale Marcin Pietryka
wykazał się najwyższymi umiejętnościami i futbolówka po jego interwencji
trafiła w poprzeczkę. Kilkanaście minut później znów golkiper Resovii
wystąpił w roli głównej. Tym razem efektowną interwencją zatrzymał piłkę
po bardzo ładnym uderzeniu Grzegorza Roga z ok. 17 metrów. W 20. minucie
ponownie przed szansą wpisania się na listę strzelców stanął Darłak.
Zawodnik Błękitnych znalazł się sam na sam z rzeszowskim bramkarzem ale
i tym razem górą był Pietryka, który odważnym wyjściem z bramki zażegnał
niebezpieczeństwo.
O tym, że
niewykorzystane sytuacje się mszczą, goście przekonali się kilka minut
później. W 36. minucie Artur Zieliński znakomitym podaniem ''uruchomił''
Konrada Domonia, a ten w nieprzepisowy sposób został powstrzymany przez
Grzegorza Wolaka. Ponieważ działo się to w polu karnym, arbiter bez
wahania wskazał na rzut karny. Do piłki ustawionej 11 metrów od bramki
podszedł Bartłomiej Bogacz i mimo że Marcin Grzesiak wyczuł intencje
napastnika Resovii, to strzał był na tyle precyzyjny, że bramkarz
Błękitnych nie miał nic do powiedzenia.
W drugiej
połowie sporo ożywienia w szeregach gospodarzy wniósł wprowadzony po
przerwie Maciej Biliński i już kilka minut po wznowieniu gry po przerwie
przyniosło to wymierny efekt. Właśnie w 53. minucie popularny ''Bilu''
indywidualną akcją ośmieszył obrońców gości i niemal z końcowej linii
tak zacentrował piłkę, że Konradowi Domoniowi nie pozostało nic innego
jak tylko strzałem głową skierować ją bramki. Gospodarze bliscy
podwyższenia wyniku byli jeszcze w 87. minucie, ale po dwójkowej akcji
Artura Zielińskiego i Szymona Grabowskiego, mocny strzał tego pierwszego
miną światło bramki. |
|
Dziennik Polski
|
|
2007.04.21 | Porażka w ważnym meczu
|
|
Galicja Cisna - Resovia
Rzeszów 3:1 (1:1)
8' Zych,
48', 88' Pacuła - 30' Mazurkiewicz
Galicja: Szramowiat, Jurczyk, Bartnik, Zych , Fydrych, Buczek, Zajdel, Solarz (61' Popowicz), Rozborski,
Pacuła (90' Wethacz),
Mastaj (90' Krynicki).
Resovia: Pietryka, M. Bogacz, Rajzer, Kozubek (81' Grabowski), Polak, Przybyła (87' Szydełko), Zieliński, Domoń, Jakubowski (59'
Biliński), B. Bogacz, Mazurkiewicz (84 Oślizło)
Sędzia: Wojciech Bartnik (Jarosław),
widzów: 400
Gdyby wygrywała ta drużyna, która dłużej utrzymuje się przy piłce,
Resovia wyjechałaby z kompletem punktów. A stało się inaczej.
Goście przyjechali głodni rewanżu za rundę
jesienną (0-1) i wydawało się, że będą faworytem. Zwłaszcza, że Galicja
- na początku rundy wiosennej wskazywana obok Resovii i Siarki jako
pretendent do awansu - ostatnio nieco spuściła z tonu. Ale osłabieni
kadrowo gospodarze pokazali lwi pazur i poprawnie zagrali w defensywie,
niwecząc ataki rzeszowian.
W 3 min Fydrych zagrał daleko do Pacuły, jednak
tego uprzedził bramkarz Resovii. Z kolei w 5 min nisko nad ziemią
strzelał z 20 m Domoń, tyle że minimalnie chybił. Zaraz potem Jakubowski
wykonywał rzut wolny z boku, piłka wpadała między Kozubka i Polaka, lecz
tych uprzedził Szramowiat. Po stracie pierwszego gola rzeszowianie ostro
ruszyli do przodu. W 11 min sprzed "16" uderzył kąśliwie B. Bogacz, ale
podbita futbolówka przeleciała nad poprzeczką. W 13 min po podaniu
Jakubowskiego, strzelać za siebie próbował Mazurkiewicz, lecz nie trafił
w światło bramki. Z kolei wolnego z 30 m nie wykorzystał Zieliński, zaś
w 23 min płaski strzał oddał B. Bogacz (po podaniu Jakubowskiego);
gospodarzy przed stratą gola uratowała noga Zycha. W 24 min spod bocznej
linii boiska z wolnego wrzucał Jakubowski, a przy słupku z piłką do
bramki próbował wejść Mazurkiewicz - lecz przekombinował. Chwilę przed
wyrównującym golem przyjezdni domagali się karnego, bo ich zdaniem po
strzale Mazurkiewicza piłkę ręką w "16" dotknął Bartnik. Sędzia jednak
wskazał na rzut rożny, czego konsekwencją było jedyny, jak się okazało,
gol dla Resovii.
Od tej chwili gra wyraźnie się zaostrzyła. W 32
min wolnego wykonywał Jakubowski, lecz futbolówki nie sięgnął Kozubek.
Po szybkiej kontrze zakotłowało się na przedpolu bramki Pietryki, jednak
piłka wylądowała na siatce. W 35 min był wolny Zielińskiego, główkował
Kozubek, ale Szramowiat nie wpuścił piłki do siatki (ostatecznie na róg
wybił ją Bartnik).
Szybko zdobyta po przerwie bramka znów dała
gospodarzom nadzieję na komplet punktów. Przyjezdni jednak nie
odpuszczali. W 50 min bardzo mocno z wolnego nad murem strzelił
Zieliński, jednak wyczuł go Szramowiat. Cztery minuty później Zieliński
dogrywał do B. Bogacza, ale ten blokowany nie miał miejsca na oddanie
strzału. W 65 min znów blisko szczęścia byli zawodnicy Galicji;
równolegle zagrywał Rozborski, Polak popełnił błąd, piłka trafiła do
Mastaja, który wycofał do B. Buczka, a ten minimalnie chybił z
kilkunastu metrów. W 70 min Biliński strzelał nad poprzeczką (tak samo
jak, z ostrego kąta, pod koniec meczu), zaś w 72 min po mocnym strzale
Zycha z wolnego (25 m) udanie interweniował Pietryka. Podobnie
przytomnie zachował się w 80 min, ściągając piłkę z głowy B. Buczka
(wrzucał z wolnego Fydrych). W końcówce znów szybki atak gospodarzy
zakończył się golem, co sprawiło, że zawodnicy lidera nie mieli tęgich min i ze
spuszczonymi głowami zeszli do szatni.
1-0 Z kornera wybijał Paweł Fydrych,
bramkarz Marcin Pietryka podbił piłkę. Gdy ta spadła na murawę, walkę z
Witoldem Jakubowskim stoczył Michał Zajdel, przerzucił futbolówkę na
drugą stronę "16", a Łukasz Zych uderzył w długi róg.
1-1 Z rzutu rożnego wrzucał Artur
Zieliński, piłka wyszła w pole, skąd wróciła na przedpole bramki Macieja
Szramowiata - za sprawą B. Bogacza. Tu byli nie obstawieni Konrad Domoń
i Piotr Mazurkiewicz (gospodarze reklamowali spalonego); ten drugi
mocnym strzałem z narożnika "5" umieścił piłkę w siatce.
2-1 Znów gol po stałym fragmencie gry. Z
rzutu rożnego dośrodkowywał Paweł Fydrych. Uderzał Łukasz Zych, piłka
odbiła się od bramkarza, zakotłowało się i Wiesław Kozubek tak
niefortunnie interweniował, że wbił futbolówkę do własnej siatki.
3-1 To była szybka kontra gospodarzy lewą
stroną boiska. Piłka znalazła się przy chorągiewce, a stamtąd
dośrodkowywał Sławomir Rozborski. Pięć metrów od bramki do podania
wyskoczył Marcin Pacuła i głową dopełnił formalności.
| |
Dziennik Polski |
|
2007.04.20 | 1905 litrów wody mineralnej dla piłkarzy
Resovii
|
|
Ciekawy
prezent podarowali piłkarzom Resovii fanatycy ze Stowarzyszenia Przyjaciół Piłki
Nożnej "Resovia" Rzeszów, zapełniając klubowy magazyn ilością 1905 litrów
wysokiej jakości wody mineralnej o idealnie dobranych proporcjach zawartości
magnezu i wapnia. Transport wody odbywał się do późnych godzin wieczornych i
wywołał panikę i spore zawirowanie wśród promocjożernych klientów jednego z
rzeszowskich sklepów, którzy widząc w kolejce do kasy kilkadziesiąt wózków wody
mineralnej, zaczęli spontaniczny wykup artykułów spożywczych. Piłkarzom życzymy
zdrowia i utrzymania wysokiej formy piłkarskiej i kondycji do końca sezonu i
dłużej.
| |
resoviacy.pl |
|
2007.04.20 | Przed meczem z Galicją
|
|
W
najbliższą sobotę piłkarze Resovii rozegrają mecz z jedną z
najsilniejszych drużyn IV ligi podkarpackiej- Galicją Cisna. Przeciwnik
Resovii jest swoistym "dziwolągiem" piłkarskim. Założony 12 lat temu,
swoją siedzibę ma w liczącej 460 mieszkańców Cisnej, mecze piłkarskie
rozgrywa w Lesku, a jego kadrę piłkarska tworzą "najemnicy" grający
dawniej w klubach I i II ligi. Jednak to nie miłość do bieszczadzkich
połonin przyciągnęła byłych piłkarzy Ruchu Chorzów, Zagłębia Sosnowiec,
czy KSZO Ostrowiec do grania w Cisnej, a raczej budżet bieszczadzkiego
klubu. W przeszłości Resovia dwukrotnie wygrywała z drużyną z Cisnej
(6:1 i 4:0) i raz przegrała (0:1). |
|
resoviacy.pl
|
|
2007.04.14 | Kolejne 3 punkty Resovii
|
|
Resovia
Rzeszów - Rzemieślnik Pilzno
1:0 (0:0)
B.Bogacz 48'
(k)
Resovia:
Pietryka, Michał Bogacz, Kozubek, Rajzer, Polak, Przybyła (75'
Dziwisz), Domoń (83' Oślizło), Zieliński, Jakubowski (30' Grabowski), B.
Bogacz, Mazurkiewicz (60' Biliński)
Rzemieślnik: Ormiański, Mroczek, Mikulski, Lorek, Lesiak (57'
Wójcik), Hajec, Bernacki, Mitek, Mateusz
Bogacz (80' Dudek), Mędrek, Hajduk (65'
P. Bogacz)
sędzia: Paweł
Cebula z Rudnika
Widzów: 700
Kilka dni
przed meczem, w Rzemieślniku doszło do zmiany trenera. Działacze
przyjęli rezygnację Jacka Klisiewicza i misję ratowania drużyny przed
spadkiem powierzyli doświadczonemu Romanowi Gruszeckiemu. Po dwóch
zajęciach z piłkarzami Gruszecki mógł co najwyżej dokonać minimalnych
korekt w ustawieniu i zmobilizować zespół. Mecz oglądał na stojąco,
gruby zeszyt w którym miał zapisywać swoje spostrzeżenia, leżał na
ławce. Rzemieślnik do przerwy z taką konsekwencją realizował plan, iż
nie było kiedy chwycić za długopis.
Rzeszowianie w I połowie przypominali śpiących
rycerzy. Pierwszy celny strzał oddali w 35 minucie, pierwszą składną
akcję - po skrzydle, z wykorzystaniem obrońcy, przeprowadzili tuż przed
gwizdkiem oznajmiającym przerwę. Niecelne podania i brak ruchu,
zwłaszcza w linii pomocy, to były główne grzechy lidera. Goście grali
bardzo uważnie i z każdą minutą czuli się pewniej. Diabeł nie okazał się
taki straszny, przy odrobinie szczęścia można go było nawet skarcić,
jednak Sebastian Hajduk nie doszedł do zagranej w polu karnym piłki.
Wcześniej po "bombie" Dariusza Bernackiego z wolnego, Marcinowi Pietryce
aż zakręciło się w głowie.
W przerwie meczu przez szatnię Resovii
przetoczyło się tornado "Huzar" i trzy minuty po wznowieniu gry lider
objął prowadzenie. Po golu Bartłomieja Bogacza, który kilka miesięcy
temu pogrążył pilźnian na ich boisku. Resovia zdobyła bramkę z karnego,
więc po zakończeniu spotkania w obozie Rzemieślnika mówiono tylko o
kardynalnej pomyłce sędziego. Trener Gruszecki dziwił się, jak Paweł
Cebula mógł dostrzec przewinienie, skoro stał kilkadziesiąt metrów od
całego zdarzenia. Jednak arbiter nie od razu wskazał na "wapno". Uczynił
to dopiero po konsultacji z liniowym.
Po zdobyciu gola resoviacy
zaczęli przypominać drużynę, która rozbiła w puch silniejszego kadrowo
Orła. Tyle, że tym razem skuteczność wołała o pomstę. Pudłowali Damian
Polak, Szymon Grabowski, Maciej Dziwisz i Michał Bogacz. Polak nie miał
też farta, gdyż po strzale głową piłka zatrzymała się na stojącym na
linii bramkowej Grzegorzu Lorku. Rzemieślnik walczył, ale atutów nie
posiadał. Jego napastnicy nie byli w stanie oszukać rzeszowskiej
defensywy, choć po akcji Mateusza Bogacza zapachniało golem.
Jak padła bramka
1-0 Karny po faulu Piotra Mikulskiego na Piotrze
Mazurkiewiczu. Bartłomiej Bogacz wytrzymał próbę nerwów: strzelił mocno,
w róg. Rafał Ormiański nie miał szans.
Maciej Huzarski, Resovia:
- Nie zawsze wygrywa się 4-0. W tym meczu szło
nam jak po grudzie. Pierwsza połowa to dramat. Ani pół akcji nie
skonstruowaliśmy. W przerwie w szatni waliły się ściany, było nerwowo i
bardzo głośno. Poskutkowało. Nadal nie graliśmy dobrze, ale już znacznie
lepiej. Stworzyliśmy mnóstwo okazji, jednak skuteczność gdzieś uleciała.
Taki mecz pokazuje, że w tej lidze nikt nam punktów nie odda. Mam
nadzieję, iż moi zawodnicy będą o tym pamiętać.
Rozmowa z Damianem Polakiem (Resovia)
- Ciągle Pan czeka na pierwszą bramkę w
barwach Resovii...
- Rzemieślnikowi mogłem strzelić co najmniej
trzy gole, ale piłka jakoś nie chciała wpaść do siatki. W sparingach
trafiałem często, w lidze, mimo paru okazji, tego szczęścia mi brakuje.
Widać jednak, że stałe fragmenty są coraz mocniejszą stroną Resovii,
więc jestem dobrej myśli.
- To nie był łatwy mecz.
- Goście byli dobrze ustawieni, czujni, grali
bardzo ambitnie. Ale po reprymendzie od trenera, w drugiej połowie
zaczęliśmy zdobywać teren i dopięliśmy swego.
- Może taki chłodny prysznic dobrze Wam
zrobi?
- Pewnie tak. Rywale wiedzieli, że szybko
będziemy chcieli zdobyć gola, więc stanęli z tyłu i wybijali nas z
rytmu. Na szczęście nie spanikowaliśmy.
- Znaliście wynik meczu Polonii z Siarką i ta
wiedza chyba Wam nie pomogła.
- Trener tłumaczył, że
mamy zapomnieć, iż Siarka zgubiła punkty i my naprawdę myśleliśmy tylko
o swojej robocie. Wiem, iż trudno w to uwierzyć, ale tak właśnie było.
Inna sprawa, że w każdym meczu musimy sobie radzić z presją, a nie
zawsze sytuacja układa się tak, jakbyśmy sobie tego życzyli.
|
|
Dziennik Polski |
|
2007.04.07 | Lekko, ładnie i przyjemnie, czyli 3 razy
Mazurkiewicz
|
|
Resovia Rzeszów - Orzeł
Przeworsk 4:0 (4:0)
9'
Jakubowski, 20' 26' 33' Mazurkiewicz
Resovia:
Pietryka, Polak, Rajzer, Kozubek, M. Bogacz, Przybyła, Domoń,
Zieliński (66' Szydełko), Jakubowski (60' Grabowski), B. Bogacz (46'
Dziwisz), Mazurkiewicz (70' Biliński)
Orzeł: Krupa, Kiszka (46' Jarosz), G. Łuczyk, Futoma, Tworzydło, Wojtas, Sierżęga,
Baran , Skupień (46' Kocur), Pietrasiewicz, Boratyn
Sędzia: Dawid Wierdak (Krosno)
widzów:
800
Resovia, jak
za dawnych lat, uczyniła ze swojego stadionu twierdzę. Odkąd piłkarze
wrócili na Wyspiańskiego (równo 7 miesięcy temu), wygrali wszystkie
siedem spotkań, strzelili 25 goli, stracili zaledwie 3. Orzeł nie stanął
"pasiakom" na drodze do śrubowania rekordu. Już po pół godzinie
przegrywał 0-4 i przypominał boksera zapędzonego do narożnika. Nie
skończyło się ciężkim okaleczeniem ciała, bo swojego dnia nie miał
Bartłomiej Bogacz, a po przerwie idealnych okazji nie wykorzystali
Sławomir Przybyła i Maciej Dziwisz. Gospodarze już nie forsowali tempa,
na ławce usiedli najbardziej kreatywni w tym spotkaniu Artur Zieliński,
Witold Jakubowski i Piotr Mazurkiewicz, więc pomocnicy Orła zaczęli
wymieniać między sobą więcej, niż dwa podania.
Postawa gości była sporym zaskoczeniem. Orzeł ma
w składzie niedawnych II-ligowców Grzegorza Łuczyka i Bogusława Sierżęgę,
a Tomasz Pietrasiewicz i Witold Baran też nie zaczęli kopać piłki
wczoraj. Goście rozpoczęli mecz na miękkich nogach, a gdy się ocknęli,
mogli ratować jedynie honor. Przy stanie 2-0 w polu karnym Resovii
zrobiło się gorąco. Najpierw po wrzuceniu piłki przez Sierżęgę Marcina
Pietrykę uratował słupek, potem Piotr Boratyn strzelił obok bramki.
Więcej było w tym wszystkim przypadku, niż piłkarskiego kunsztu. W 55
minucie Boratyn ładnie "główkował", ale futbolówka spadła na poprzeczkę.
Na trybunach kibice
nasłuchiwali wieści z Pilzna i kręcili z niedowierzaniem głowami. Siarka
zbiła Rzemieślnika tak samo, jak Resovia Orła. Kilka godzin później
Galicja przegrała z Izolatorem, więc w grze o trzecią ligę zostały tylko
dwa zespoły. Mecz Resovia - Siarka 26 maja. Oj, będzie się działo...
Jak padły gole
1-0 Dla tego gola warto było przyjść na stadion.
Witold Jakubowski minął dwóch rywali i gdy znalazł się na wprost bramki,
huknął z 20 metrów. Piłka wpadła w górny róg.
2-0 Po podaniu Bartłomieja Bogacza Piotr
Mazurkiewicz stanął oko w oko z bramkarzem Orła. Pokonał go na raty,
imponując stoickim spokojem.
3-0 Tym razem Mazurkiewicz wystawił piłkę
Bogaczowi. Ten strzelił zbyt lekko, jednak Marek Krupa odbił ją tak
niefortunnie, iż spadła na nogę podającego, który dopełnił formalności.
4-0 Z rogu dośrodkował
Witold Jakubowski, głową uderzał Mazurkiewicz. Źle ustawiony Krupa
wyciągnął się jak długi, ale piłki nie sięgnął.
| |
Dziennik Polski |
|
2007.04.01 | Remis na trudnym terenie
|
|
Izolator Boguchwała-
Resovia 0:0
Izolator:
Jankowski, Kopiec, Iwanowski, Woźniak, Szpond, Karwat (55' Gajdek),
Kuter, Cupryś, Domin, Porada, Dragan (85' Kawa)
Resovia: Pietryka, M. Bogacz, Rajzer, Kozubek, Polak, Grabowski
(46' Szydełko),
Domoń, Zieliński, Jakubowski (80' Przybyła), Biliński (60'
Mazurkiewicz), B.
Bogacz
Sędzia: Gerard Żurawski z Mielca.
Widzów: 1300
Izolator
grał tak dobrze, że lider z Rzeszowa musi być zadowolony z remisu. W
Boguchwale punkty straci jeszcze niejedna drużyna z czołówki.
Obie strony były zgodne co do tego, że konfrontacja Izolatora z Resovią
wykracza poza ramy "tradycyjnej" rywalizacji. W ekipie gospodarzy aż roi
się od piłkarzy, którzy fachu uczyli się w Stali Rzeszów, a trener
Grzegorz Opaliński to wychowanek i były bramkarz Resovii. Rundę
rewanżową Izolator rozpoczął z wysokiego pułapu, gromiąc Rzemieślnika i
Orła Przeworsk. Resoviakom przyszło się mierzyć z dużo mniej
wymagającymi przeciwnikami, więc potyczka w Boguchwale miała dać
odpowiedź na pytanie o możliwości drużyny uchodzącej za faworyta
rozgrywek. Test wypadł przeciętnie, choć toczony w szybkim tempie mecz
mógł się podobać.
Jedenastka Resovii różniła się od tej, która wybiegła przeciwko Tłokom.
Na ławkę zawędrowali Piotr Mazurkiewicz i Szymon Szydełko, na boisku nie
pojawił się też kontuzjowany Jarosław Mita. W ekipie gospodarzy zabrakło
pauzującego za nadmiar kartek Tomasza Walata, a zastępujący go Jakub
Dragan wyraźnie nie chciał sprawiać liderowi przykrości. W II połowie
napastnik Izolatora nie potrafił z 3 metrów skierować piłki do siatki.
Jego partner z ataku i przyjaciel Maciej Porada też powinien pluć sobie
w brodę. Tuż po zmianie stron po skrajnie nieodpowiedzialnym zagraniu
piętą Artura Zielińskiego, Porada stanął oko w oko z Marcinem Pietryką.
Czasu miał aż nadto, ale dokonał wyboru najgorszego z możliwych -
strzelił lekko i bramkarz "pasiaków" zdołał odbić piłkę nogami. To była
najlepsza okazja Izolatora w całym meczu. W II połowie resoviacy nie
zagrozili poważniej Łukaszowi Jankowskiemu. Słabo prezentowali się
pomocnicy (z wyjątkiem Witolda Jakubowskiego), czyli ci, od których w
drużynie zależy najwięcej. Miejscowi byli bardziej zdecydowani i nie
brakowało im pomysłów.
Pierwsza część meczu stała na wyższym poziomie. Dwukrotnie przed szansą
zdobycia gola stanął Bartłomiej Bogacz. O ile za pierwszym razem spóźnił
się o ułamek sekundy do zagranej przez Jakubowskiego piłki, o tyle w 25
minucie przytrafiła mu się pomyłka niegodna najskuteczniejszego
zawodnika ligi. Stojąc 5 metrów od bramki Izolatora, Bogacz huknął na
wysokość szóstego piętra. W 44 minucie kunsztem wykazał się Pietryka,
broniąc kąśliwy strzał Jarosława Kutera.
Maciej Huzarski (trener Resovii):
- Izolator wysoko zawiesił poprzeczkę, miał lepsze okazje do
strzelenia gola, ale remis uważam za rozstrzygnięcie sprawiedliwe. W IV
lidze mecze rzadko stoją na tak wysokim poziomie - i to też warto
podkreślić. Dlaczego po przerwie gra się nam nie kleiła? Ciągle źle
kryjemy w drugiej linii, ponadto nie wszyscy zawodnicy radzą sobie z
presją.
Marcin Pietryka (bramkarz Resovii):
- Nie byłem pierwszoplanową postacią meczu. Bramkarz jest od tego,
żeby wyciągał drużynę z opresji. Zrobiłem więc to, co do mnie należało.
Maciek Porada mógł się pytać, w który róg mi strzelić, ale na szczęście
nie wytrzymał próby nerwów, uderzył lekko, w moje nogi. Remisu nie
przyjmuję jako porażki. Izolator to bardzo dobra, poukładana drużyna. Z
drugiej strony, szkoda, że w I połowie nie udało się nam wykorzystać
jednej z kilku dogodnych okazji.
|
|
Dziennik Polski |
|
|