|
|
|
2011.08.22 | Resovia podejmuje ekstraklasowe Podbeskidzie
|
|
We
wtorek w I rundzie Pucharu Polski II-ligowa Resovia podejmie na boguchwalskiej
IzoArenie Podbeskidzie Bielsko-Biała, beniaminka ekstraklasy.
Ten mecz to okazja, by złagodzić ligową traumę i odbudować morale przed kolejnym
meczem o punkty. Jak na razie jedyna radość, jakiej Resovia doświadczyła tego
lata dotyczy właśnie pucharu. W rundzie wstępnej rozbiła 5-3 I-ligową Wisłę
Płock. Mecz miał być zwiastunem pierwszego ligowego zwycięstwa "pasiaków”.
Niestety, po nim przyszły trzy porażki po 0-1.
W Resovii trwa lizanie ran i wyścig z czasem, bo badania wskazują braki w
przygotowaniu zespołu. Coach pasiaków nie krył, że w tym kontekście puchar nie
jest Resovii potrzebny do szczęścia, co nie znaczy, że mecz zostanie
odpuszczony.
– Skoro gramy, to o zwycięstwo – zapewnia Jałocha – Po wygranej
nastroje od razu by poszły w górę.
Skład Resovii będzie się różnił od tego, który mierzył się z ekipą "piwoszy”. –
Na tym poziomie wytrenowania nie mogę liczyć, że piłkarz Resovii wytrzyma dwa
mecze w ciągu paru dni. Dlatego utworzyłem coś na kształt dwóch jedenastek –
informuje Jałocha.
Tym samym można się spodziewać, że w grze zobaczymy dziś m. in. Andrija
Nykanowicza, Petera Zahradnika, Dawida Kwieka, Wiesława Kozubka czy Tomasza
Płonkę (trener dementował głosy, że ten ostatni został przeniesiony do rezerw).

foto: K. Kubica (Nowiny)
- Odprawa jest od czternastej we wtorek. Wtedy podam skład – mówi coach
Resovii. – Będzie inny, niż w ostatnim meczu, ale nie w stu procentach. Tak
czy owak walczymy na serio. Byłoby dobrze strzelić gola, o awansie nie
wspominając. Z drugiej strony nie oczekujmy, że będziemy Podbeskidzie rozstawić
po kątach. To drużyna, która w cuglach wygrała I ligę, a w poprzedniej edycji
pucharu doszła do półfinału. Tam też trener da szansę piłkarzom, którzy źle
weszli w ekstraklasowy sezon. Oni zechcą coś udowodnić, dlatego trzeba szykujemy
się na twardą walkę.
Podbeskidzie do boju poprowadzi Robert Kasperczyk, trener znany, ceniony i
lubiany na Podkarpaciu - w poprzednich latach iks razy tu gościł jako coach
Hutnika Kraków czy Górnika Wieliczka. W stronę Rzeszowa Podbeskidzie wyruszyło
już wczoraj, a swą bazę założyło pod Dębicą.
– Nie lekceważymy pucharu, ani tym bardziej rywala. W II lidze nie grają
kelnerzy, a Resovii zależy na odkuciu się za ligę – uważa Kasperczyk. –
Potwierdzam, nasz skład będzie się różnił od tego z ligi, ale tym bardziej
liczę, że piłkarze zechcą się pokazać. Szykuje się walka na całego. Nastawiamy
się na wygrana. W tamtym sezonie zaszliśmy daleko w pucharze i mamy apetyt, by
to powtórzyć.
Początek meczu – godzina 16.
|
|
Tomasz Ryzner, Nowiny |
|
2011.08.21 | Remis rezerw Resovii
|
|
Resovia II Rzeszów - Pogoń Leżajsk 1:1 (1:0)
2' Codello
- 80' Staroń
Resovia:
Vitiv, Pietrucha, Ślęzak, Kot, Marynowski (46' Góra ),
Codello (46' Kwiek ),
Głowacki (46' Kozubek), Warchoł (46' Zahradnik ),
Hajczuk, Płonka, Krawczyk
Pogoń: Kurosz, Myćka, Sawczuk ,
Bubiłek, Murawski, Bucior (75' Staroń), Sierżęga ,
Dąbek, Woś ,
Kossak, Szmuc
Sędzia: Żurawski (Mielec), Widzów: 500
Na nowej trybunie przy sztucznym boisku na
stadionie Resovii zgromadził się nadkomplet publiczności. Kibice nie mogli
narzekać na brak emocji, ponieważ mecz prowadzony był w szybkim tempie i
obfitował w sytuacje bramkowe. Nie brakowało również walki, choć trzeba
przyznać, że często zbyt ostrej. Zaczęło się po myśli "pasiaków". Piłkę wrzuconą
z prawego skrzydła skierował do siatki Codello. Jego strzał był na tyle
precyzyjny, że bramkarz "piwoszy" nie miał najmniejszych szans na obronę. Kilka
minut później podopieczni Wiesława Gołdy mogli prowadzić 2:0, ale Hajczuk
minimalnie spudłował. Goście udowodnili, ze będą walczyć o górne rejony tabeli.
Stworzyli sobie w pierwszej połowie dwie dogodne sytuacje, ale bardzo dobrze w
bramce gospodarzy spisywał się Ihor Vitiv. Po zmianie stron gra toczyła się
głównie w środkowej części boiska. Resoviacy starannie rozgrywali piłkę od czasu
do czasu uruchamiając napastników Krawczyka i Płonkę. Idealną sytuację do
podwyższenia wyniku miał Tomasz Płonka. Napastnik gospodarzy zbyt długo zwlekał
z oddaniem strzału i przegrał pojedynek z Kuroszem. W ostatnich 15 minutach
meczu goście przyśpieszyli grę i zaczęli coraz częściej zagrażać bramce Vitiva.
W 80 minucie meczu defensywa "pasiaków" została "rozmontowana" i Staroń zdobył
bramkę wyrównującą. Pięć minut później gospodarzy uratował słupek.



foto: resoviacy.pl
|
|
resoviacy.pl
|
|
2011.08.20 | Kandydat do awansu, kandydatem do spadku
|
|
Resovia Rzeszów - Okocimski Brzesko 0:1 (0:0) / mecz w Boguchwale
58' Pyciak
Resovia: Pietryka, Krzak, Baran ,
Bogacz, Szkolnik ,
Ogrodnik (84' Rop), Chrabąszcz, Cygnar (46' Juszkiewicz), Piechniak, Twardowski
(60' Kantor), Czeneskow (46' Hajduk)
Okocimski: Mieczkowski, Pawłowicz, Wawryka, Jacek, Urbański ,
Dynarek, Wojcieszyński (76' Baliga), Łytwyniuk ,
Oświęcimka (75' Darmochwał), Smółka, Trznadel (18' Pyciak )
Sędzia: Dobrynin (Łódź), Widzów: 1200
Zmiana trenera nie odmieniła Resovii
- przegrała z Okocimskim Brzesko 0-1. To trzecia z rzędu porażka "pasiaków".
Marcin Jałocha miał wstrząsnąć Resovią, uwolnić jej potencjał. Nic z tego.
Starania nowego trenera nie przyniosły efektu.
– W dwa dni nie mogłem dokonać cudów. Zrobimy badania i będę wiedział,
kto potrzebuje zwiększenia albo zmniejszenia obciążeń treningowych -
powiedział nowy coach rzeszowian.
Resoviacy chcieli sie przełamać, ale nie umieli depnąć, poukładać gry,
zdobyć przewagi.
– Graliśmy w jednym tempie – oceniał Jałocha.
„Piwosze” nie atakowali na hurra, bo nigdy tego nie robią, ale kontrolowali
sytuację, panowali w środku pola. Resovia grała ostrożnie, jakby nie
wierzyła, że starania w II linii mają sens. Królowały długie piłki. To
pozwalało tyłom trzymać szyk, ale nie prowadziło do sytuacji bramkowych,
choć Tihomir Czeneskow, starał się, jak mógł.
– Przed meczem nie było mowy o tym, że gramy na długie podania –
wyjaśniał trener pasiaków.

foto: K. Kapica, Nowiny
Resovia nie grała tego, co chciała, ale raz jeden (36. min) wyszła jej akcja.
Czeneskow po prostopadłym podaniu urwał się obrońcom i pognał na spotkanie z
Dawidem Mieczkowskim. Bułgar mógł wyzerować licznik odmierzający pasiakom czas
bez bramki (to już 450 minut). Niestety, nie skontrolował piłki i ta przeszła z
pół metra obok słupka.„Piwosze” byli blisko szczęścia przed i zaraz po sytuacji
Tihomira. Najpierw po główce Paweł Pyciaka refleksem błysnął Marcin Pietryka, a
strzałowi Michała Oświęcimki brakło precyzji.
W II połowie średnia wzrostu Resovii się obniżyła, bo w środku pola pojawił się
Marcin Juszkiewicz, a w ataku Sebastian Hajduk. Rezerwowi mieli swoją
zwrotnością podwyższyć jakość gry, ale na chęciach się kończyło. Gol trochę
zaskoczył. Wyglądało, że strzeli go Paweł Smółka. Mirosław Baran próbował, ale
nie zdołał go zatrzymać, bo musiałby faulować na czerwoną kartkę. Napastnik
gości wytracił jednak impet. Zdawało się, że zagrożenie minęło, ale pozostawiona
przez Smółkę piłka poturlała się do nabiegającego Pawła Pyciaka. Ławkowicz gości
nie miał idealnej sytuacji, jednak huknął z kilkunastu metrów idealnie pod
poprzeczkę.
Resovia miała mnóstwo czasu na uratowanie meczu, ale nie zdołała podkręcić
tempa, czymś zaskoczyć. Niby atakowała, ale co z tego. „Piwosze” przegrupowali
siły i nie dali się przyprzeć do muru. W końcówce zapachniało 0-2; Piotr
Darmochwał sunął od połowy na bramkę Resovii, ale skopiował wyczyn Czeneskowa.
Mała to była pociecha. |
|
T. Ryzner, Nowiny |
|
Paweł
Cygnar (pomocnik Resovii): Jest bardzo źle. Szkoda sytuacji Tihomira, ale
to tylko gdybanie. Trener był z nami tylko 2 dni. Mamy 3 tygodnie, żeby się
wziąć w garść, poprawić wszystko, bo niczego nie robimy tak jak trzeba. Mało
jesteśmy pod piłką, nie stwarzamy zagrożenia, słabo wyglądamy fizycznie. Rywal
jest szybszy, piłki stykowe są dla niego. |
|
T. Ryzner, Nowiny |
|
2011.08.18 | Zmiana na stanowisku trenera
|
|
W
dniu dzisiejszym za porozumieniem stron działacze Resovii rozwiązali kontrakt z
trenerem Arturem Łuczykiem i jego asystentem Przemysławem Matułą.
Rolę trenera
II-ligowych piłkarzy Resovii przejmie Marcin Jałocha i już dzisiaj poprowadzi
pierwszy trening z podopiecznymi. Nowy szkoleniowiec „pasiaków” karierę
piłkarską rozpoczynał w Wiśle Kraków. W drugoligowej wówczas Wiśle zadebiutował
w wieku 16 lat. Później grał kolejno w Legii Warszawa, KSV
Waregem (Belgia), Polonii Warszawa, Ceramice Opoczno, Hutniku Kraków i
Proszowiance Proszowice. Z Legią Warszawa osiągnął największe sukcesy. Zdobył dwukrotnie Mistrzostwo Polski,
dwukrotnie Puchar Polski i Superpuchar. W barwach Legii brał również udział w
rozgrywkach Pucharu Europy. Już jako junior reprezentował barwy narodowe (50
meczów). Rozegrał 18 meczów w pierwszej reprezentacji i 34 w kadrze
olimpijskiej. W 1992 roku zdobył z reprezentacją Polski srebrny medal na Igrzyskach
Olimpijskich w Barcelonie. Karierę piłkarską zakończył w 2002 roku.
Karierę trenerską rozpoczynał szkoląc juniorów Wisły Kraków. W 2005 roku przez
kilka miesięcy prowadził rezerwy krakowskiej Wisły. W 2006 związał się na krótko
z Wróblowianką Kraków. Od lipca 2006 do września 2010 prowadził drużynę LKS
Nieciecza. Przez cztery kolejne sezony drużyna trenera Jałochy awansowała
kolejno z V do I ligi. Na zapleczu ekstraklasy zespół z Niecieczy prezentowała
się jednak słabo i we wrześniu 2010 r. trenera Jałochę zastąpił Mirosław Hajdo.
|
|
resoviacy.pl
|
|
2011.08.17 | 10-lecie portalu lksfans.pl
|
|
ŁKSFans.PL
- najpopularniejszy i największy serwis Łódzkiego Klubu
Sportowego obchodzi w tym roku dziesięciolecie swojego
istnienia. W związku z jubileuszem redakcja ŁKSFans.pl przygotowała dla kibiców
łódzkiego klubu magazyn, nad którym pracowała w pocie czoła od wielu tygodni. Z
pewnością jest to pierwsze tego typu wydawnictwo w Polsce.
Na stu dwudziestu, bogato ilustrowanych stronach zamieszczono artykuły
traktujące zarówno o historii portalu, jak i ludzi go tworzących. Znaleźć można
ponadto artykuły dotyczące bieżących spraw z życia klubu i jego kibiców.
Wydawnictwo przypomina również największe w ostatniej dekadzie sukcesy
sportowców ŁKS-u, niezapomniane mecze, oprawy, wyjazdy i wszystkie ważne momenty
tworzące najnowszą historię najstarszego łódzkiego klubu.
|
|
więcej | resoviacy.pl
|
|
2011.08.13 | Niespodzianka w Jarosławiu
|
|
JKS Jarosław - Resovia II Rzeszów 0:1 (0:0)
68' Rop
JKS: Goryl, Puńko, Sobczak,
Vaskovets ,
Raba, Pawlak (45′ Blok), Gliniak, Fedor (86′ Pietryna), Soczek, Jurczak, Szuba
(54′ Kania)
Resovia II: Szyszko, Szkolnik , Bąk, Ślęzak, Pietrucha,
Marynowski
(76′ Warchoł), Domoń, Codello (61′ Kot), Krawczyk ,
Rop (90′ Adamski), Płonka (69′ Czeneskow)
Sędzia: Sawicki (Tarnobrzeg), Widzów: 500
Beniaminek z Rzeszowa zagrał bez
respektu i na inaugurację w Jarosławiu zainkasował komplet punktów. W
pierwszej połowie obie drużyny specjalnie nie kwapiły się do ataku. Dużo
było biegania, ale niewiele z tego wynikało. W 7 minucie pierwszy strzał na
bramkę "resoviaków” oddał Mateusz Jurczak.
Próba była jednak bardzo słaba więc bramkarz gości nie miał problemów z
obroną. O wiele groźniej było z drugiej strony, po akcji Piotra Krawczyka i
Tomasza Płonki, gdy ten ostatni wślizgiem trafił w poprzeczkę. Tuż przed
przerwą Sebastiana Pawlaka zablokowali obrońcy Resovii.

foto: T. Strzębała (Nowiny)
Po zmianie stron zrobiło się znacznie ciekawiej, głównie za sprawą rzeszowian. W
48 minucie dośrodkowanie Piotra Marynowskiego wylądowało na poprzeczce. W 53
minucie na indywidualny rajd zdecydował się Płonka, którego ostatecznie
zatrzymał Andriy Vaskovets. Bramka dla gości wisiała w powietrzu i wreszcie
stało się.
W 68 minucie, po szybkiej wymianie piłki Płonki z Krawczykiem w dogodnej
sytuacji znalazł się Kacper Rop. Napastnik Resovii nie zastanawiając się długo
uderzył precyzyjnie zza linii pola karnego a Marcinowi Gorylowi nie pozostało
nic innego, jak tylko wyciągać futbolówkę z siatki. JKS próbował ratować wynik.
Najbliżej gola był Marek Soczek, który jednak strzelał zbyt silno i piłka
przeleciała wysoko nad bramką oraz – już w doliczonym czasie gry – Michał Blok,
ale jego "główka” była mało precyzyjna. Przyjezdni kończyli pojedynek w
"dziesiątkę” bo za drugą żółtą kartkę boisko opuścić musiał Krawczyk. |
|
więcej |
T. Strzębała, Nowiny |
|
2011.08.13 | Kolejna porażka Resovii
|
|
Pelikan Łowicz - Resovia Rzeszów 1:0 (1:0)
6'
Przybyszewski
Pelikan: Pytkowski,
Łakomy, Gołka, Przybyszewski, Żółtowski, Pomianowski (70' Krzeszewski),
Łochowski, Grajek, Adamczyk (75' Gamla), Solecki (80' Mitek), Kowalczyk (90'
Kosiorek)
Resovia: Pietryka ,
Krzak, Bogacz, Baran (35' Kozubek), Horodeński
(67' Ogrodnik ),
Piechniak, Cygnar
(64' Juszkiewicz), Nikanovych, Záhradník, Hajduk (55' Kantor), Twardowski
Sędzia: Przybył (Kluczbork), Widzów: 500
Przełamanie nie nastąpiło - Resovia
przegrała w Łowiczu 0-1 i nadal nie strzeliła w tym sezonie gola. Resovia
miała prosty plan – chciała strzelić w Łowiczu pierwszego gola w sezonie,
najlepiej wartego 3 punkty. Najbliżej celu rzeszowianie byli, gdy w
doliczonym czasie gry na pole karne gospodarzy zawędrował Marcin Pietryka.
Po rogu debiutującego w barwach Resovii Marcina Juszkiewicza bramkarz gości
dobrze wyszedł do piłki, główkował w okolice okienka i gdyby nie
świetna interwencja Pytkowskiego, zbierałby gratulacje za gola wartego
punkt.
Rzeszowianie gola stracili szybko. Najpierw Kacper Horodeński pozwolił
rywalom wywalczyć rzut rożny, a stałe fragmenty gry to częste źródło trafień
dla łowiczan. Spod
chorągiewki
dośrodkował Michał Adamczyk, do piłki lecącej na krótki słupek schylił się
Sebastian Przybyszewski i głową skierował ją do „sieci”.
Resovia spokojnie przyjęła cios. Nie grała źle, a chwilami lepiej od
miejscowych. Na 1-1 mógł wyrównać Michał Twardowski. Celował dwa razy, raz
bardzo ładnie z woleja, ale ponownie okazało się, że w Resovii coś nie
pozwala mu być tak skutecznym, jak w poprzednich klubach.
Przed przerwą przypomniał się kibicom Sebastian Hajduk. Brakło mu trochę
szczęścia, gdy futbolówka po jego przymiarce odbiła się od Michała
Łochowskiego i poszybowała tuż nad poprzeczką. W odpowiedzi umiejętności
Pietryki sprawdził Mariusz Solecki.
Przewaga
Po zmianie stron Resovia atakowała, miała więcej z gry, ale obrona Pelikan
nie popełniała błędów. Prawie to samo można powiedzieć od defensorach naszej
ekipy, gdy kontratakowali gospodarze. Raz wprawdzie uciekł im Konrad
Kowalczyk, ale Pietryka nie spał i zrobił swoje. Później „Cinek” był bliski
wspomnianego wyrównania. Gdyby trafił, miejscowi nie zdążyliby już na to
zareagować, bo dochodziła 95 minuta. Sędzia jeszcze raz pozwolił
Juszkiewiczowi centrować z rogu. Tym razem piłkę wyłapał Pytkowski i
łowiczanie mogli się cieszyć z drugiego zwycięstwa. |
|
T. Ryzner, Nowiny |
|
2011.08.10 | Marcin Juszkiewicz może grać
|
|
Marcin
Juszkiewicz jest wreszcie w dobrym humorze. Uwolnił się od Concordii Piotrków
Trybunalski, został zarejestrowany do gry i może myśleć o debiucie w Resovii. -
Nastrój mi się poprawił, ale ostatnie tygodnie kosztowały dużo nerwów.
Musiałem się mordować z Concordią, a konkretnie jej prezesem. W końcu jednak
PZPN uwolnił mnie od tego klubu – mówi pomocnik pasiaków. Pan Marcin z
Resovia był dogadany od dawna, w lipcu podpisał z nią kontrakt, Jednak Dariusz
Dzwonnik, szef Concordii uznał, że poprzednia umowa z końcem czerwca uległa
automatycznemu przedłużeniu o pół roku. Sprawę rozstrzygał PZPN, a w tym czasie
piłkarzowi uciekły 3 mecze. – To było dołujące, ale to już za mną. Jestem
zarejestrowany i wreszcie mogę się czuć stuprocentowym resoviakiem – mówi
pomocnik Resovii. – Prezes Concordii może się odwoływać, ale liczy się, że
mogę grać, a jedno spięcie więcej z nim nie zrobi różnicy. Piłkarz Resovii
czasu nie marnował. Rozgrywał sparingi z drugą drużyną. - To było
ważne, mogłem zaliczać jednostki meczowe. Po półrocznej przerwie potrzebowałem
tego. Fizycznie czuję się bardzo dobrze, teraz czas na przetarcia w II lidze
– podkreśla.
|
|
więcej
| T. Ryzner, Nowiny |
|
2011.08.06 | Próba generalna przed ligą
|
|
Błękitni Ropczyce - Resovia II Rzeszów
1:3 (0:0)
Kosiba -
Marynowski, Warchoł, Krawczyk
Resovia
II: Szyszko, Pietrucha, Ślęzak, Domoń, Marynowski, Rop, Juszkiewicz,
Szkolnik, Kantor, Krawczyk, Hajduk oraz Kozak, Codello, Warchoł, Niedbalec,
Tutak, Adamski
Piłkarze
rezerw Resovii w ostatnim sparingu przed rozpoczęciem sezonu ligowego pokonali
drużynę Błękitnych Ropczyce 3:1. W kadrze beniaminka IV ligi znalazło się
miejsce dla kilku zawodników z drużyny trenera Artura Łuczyka. W sobotę piłkarzy
rezerw Resovii czeka ciężka przeprawa, czyli mecz wyjazdowy z JKS-em Jarosław.
|
|
resoviacy.pl
|
|
2011.08.06 | Sprowadzeni na ziemię
|
|
Resovia Rzeszów - Puszcza Niepołomice
0:1 (0:1) / mecz w Boguchwale
32' (sam.)
Bogacz
Resovia: Pietryka, Kozubek, Bogacz,
Baran, Krzak, Kot (49' Ogrodnik), Nikanovych (46' Cygnar), Zahradnik, Kwiek (46'
Piechniak), Płonka, Czeneskow (46' Twardowski)
Puszcza: Kwedyczenko ,
Zontek, Księżyc, Lewiński (19' Kowalski), Janik, Moskwik
(71' Moskała), Strózik, Nowak, Paul (71' Kok), Mizia (89' Serafin),
Cholewiak
Sędzia: Podlecki (Lublin), Widzów: 1500
Resovia miała wygrać pierwszy mecz w
sezonie, tymczasem doznała z Puszczą Niepołomice pierwszej porażki. Goście nie
przestraszyli się rzeszowian. Postawili na wysoki presing, wymieniali wiele
krótkich podań i w I połowie właściwie byli o klasę lepsi. Golem dla Puszczy
zalatywało grubo przed jego strzeleniem. Padł jednak w nieoczekiwanych
okolicznościach, gdy akurat nacierali byli resoviacy. Struzik uderzył ze swej
połowy do będącego „na desancie” Mateusza Cholewiaka. Tego pilnował Michał
Bogacz. Piłka po koźle znalazła się nad głowami piłkarzy. Napastnik gości miał
szansę jej dopaść, dlatego Marcin Pietryka próbował dalekim wybiegiem wyjaśnić
sytuację. Niestety, zawiodła komunikacja; pan Michał głową przedłużył lot piłki,
w tym samym momencie wpadł na niego bramkarz Resovii i Cholewiak mógł spokojnie
towarzyszyć futbolówce toczącej się do bramki. Oczywiście nie Bogacz, ale
popularny „Cinek” bardziej zawalił. Na trybunach zachodzono w głowę, dlaczego
Marcin nie krzyknął „moja”. Przed przerwą Resovia tylko raz zagroziła gościom,
gdy Michał Kwiek uderzał z wolnego.

foto: K. Kapica (Nowiny)
Zmiany w składzie przed II odsłoną były oczywistością i gra Resovii też się
zmieniła. Teraz to ona próbowała dopaść rywali presinigiem. Pasiaki mogły szybko
wyrównać; uderzał Michał Twardowski. Kwedyczenko „wypluł” piłkę, Wiesław Kozubek
poprawił, ale z ostrego kąta trafił w boczną siatkę.
Resoviacy nie tracili animuszu, ale brakowało im dokładności. Wypady rywali
bywały groźne, nawet bardzo. W 77. minucie Łukasz Nowak uderzył o parę
centymetrów za wysoko i trafił w poprzeczkę. Po chwili Paul pchnął i przewrócił
w polu karnym Twardowskiego. Pan Robert Podlecki, który w Boguchale debiutował
na II-ligowym poziomie nie odważył się wskazać ‘wapno”. Potem Pietryka częściowo
zrehabilitował się, broniąc nogą uderzenie Cholewiaka. Resoviacy atakowali do
ostatnich chwil, ale na pierwszego gola w lidze pomysłu nie znaleźli. |
|
T. Ryzner, Nowiny |
|
2011.08.03 | Resovia ma patent na "Nafciarzy"
|
|
Resovia Rzeszów - Wisła Płock 5:3 (2:0)
/ mecz w Boguchwale
6' 13'
Kwiek, 51' 80' Záhradník, 56' (k) Piechniak - 54' Zagurskas, 59' 89'
Biliński
Resovia:
Vitiv, Kozubek, Baran, Bogacz, Horodeński, Kot (46' Piechniak ),
Nikanovych, Záhradník, Kwiek (64' Cygnar), Płonka (57' Hajduk), Czeneskow
Wisła: Skrzyński, Edison, Zembrowski, Kursa, Pielak, Sielewski (46'
Adamczyk), P. Kamiński (69' Drężewski), Ricardinho (62' Sekulski), Zagurskas ,
Jaroń, Biliński
Sędzia: Jarzębak (Bytom), Widzów: 1500
Piłkarze Resovii w rundzie wstępnej
Pucharu Polski pokonali pierwszoligową drużynę Wisły Płock 5:3 i awansowali do
kolejnej rundy rozgrywek. Trener „pasiaków” do meczu wystawił kilku zmienników (Vitiv,
Horodeński, Kot, Záhradník, Kwiek, Czeneskow) i szybko okazało się, że piłkarze
ci zdali swój egzamin na 5. W związku z remontem murawy na stadionie przy ul.
Wyspiańskiego mecz odbył się w Boguchwale. Zanim kibice zdążyli rozgościć się na
Izo-Arenie, piłkarze Resovii zadali rywalom pierwszy cios. W 6 minucie meczu
rzut wolny z 25 metrów wykonywał David Kwiek. Jego strzał był na tyle mocny i
precyzyjny, że wyciągnięty jak struna Skrzyński niewiele miał do powiedzenia. W
13 minucie debiutant Tihomir Czeneskow sprytnie podał piłkę piętą do Kwieka,
skrzydłowy „pasiaków” znalazł się w sytuacji „sam na sam” z bramkarzem gości i
po raz drugi umieścił piłkę w siatce.

foto: K. Kapica, Nowiny
„Nafciarze” ruszyli do odrabiania
strat. Strzałami z dalszej odległości próbowali swoich sił m.in. Kursa i
Biliński, ale bramkarz „pasiaków” Ihor Vitiv do przerwy zachował czyste konto.
W drugiej połowie meczu resoviacy wcale nie zamierzali spoczywać na laurach.
Idealną okazję na podwyższenie wyniku miał Tomasz Płonka, który nieskutecznie
próbował założyć siatkę Skrzyńskiemu. Po raz kolejny akcję bramkową zainicjował
Tihomir Czeneskow. Bułgar prostopadłym podaniem uruchomił Záhradníka, a
rozgrywający Resovii pomimo towarzystwa trzech obrońców Wisły podwyższył wynik
na 3:0. W 54 minucie meczu po raz pierwszy do głosu doszli goście, a konkretnie
Eivinas Zagurskas. Litwin przy rzucie wolnym z 16 metrów znalazł lukę w murze i
strzałem po ziemi oszukał Ihora Vitiva. Na odpowiedź Resovii nie trzeba było
czekać długo. W 56 minucie po rzucie rożnym wykonywanym przez
„biało-czerwonych”, piłkę ręką odbił stojący na polu karnym Edison. Sędzia nie
miał innego wyjścia jak wskazać na „wapno”, a rzut karny skutecznie wykonał
Piotr Piechniak. W 59 minucie meczu nie popisał się Ihor Vitiv, który po rzucie
rożnym minął się z futbolówką. Jego błąd wykorzystał Kamil Biliński i na zegarze
pojawił się wynik 4:2. Jak się szybko okazało operator zegara stadionowego miał
jeszcze tego dnia sporo pracy. Od 60 minuty goście częściej atakowali skrzydłami
i sporo pracy mieli Horodeński i Kozubek. W tym okresie gry na boisko wszedł
Sebastian Hajduk, który zapoczątkował kolejną akcję bramkową. Hajdi długim
podaniem uruchomił na lewym skrzydle Czeneskowa, a ten wyłożył piłkę
Záhradníkowi. Klasyczny kontratak został zakończony strzałem Słowaka do pustej
bramki i na zegarze pojawił się wynik 5:2. Tuż przed zakończeniem meczu obrońcy
Resovii pozwolili sobie na zbyt dużo luzu i Kamil Biliński ustalił wynik meczu
na 5:3. |
|
resoviacy.pl
|
|
Mirosław
Broniszewski (trener Wisły Płock): Gratuluję Resovii awansu do kolejnej
rundy Pucharu Polski. Dla kibiców był to fajny spektakl, bo padło aż 8 bramek.
Wisła grała po raz pierwszy w takim ustawieniu w obronie i zrobiła kilka
kardynalnych błędów. Dostała 5 bramek zasłużenie. Jestem zadowolony z tego, że
ten mecz kondycyjnie wytrzymaliśmy i to jest jeden plus. Resovia wyraźnie Wiśle
nie leży. Jest jakieś fatum Resovii nad Wisłą.
Artur
Łuczyk (trener Resovii): Cieszymy się z tego zwycięstwa. Uświadamialiśmy
zawodnikom z jakim zespołem gramy. Z zespołem, który znakomicie wstrzelił się w
ten sezon ligowy. Pozytywny ból głowy daje mi kilku zawodników. Z takich rzeczy
należy się cieszyć. Rotacje w składzie dały spodziewany efekt i należy
podziękować piłkarzom za zaangażowanie z jakim podeszli do tego spotkania. W
szatni powiedzieliśmy piłkarzom, że chcemy dostać sygnał, że są gotowi na mecz z
Niepołomicami. Kilku z nich udowodniło, że są gotowi wystąpić w pierwszym
składzie. |
|
resoviacy.pl
|
|
2011.08.02 | Zwycięstwo rezerw w sparingu
|
|
Resovia II Rzeszów - Raniżovia Raniżów
5:2 (2:1)
25'
Głowacki, 34' Krawczyk, 57' Pietrucha, 68' Marynowski, 72' Ślęzak - 37' Dobek, 69'
Hajkowicz
Resovia
II: Szyszko, Ślęzak, Bąk, Pietrucha, Marynowski, Warchoł, Codello, Głowacki,
Adamski, Krawczyk, Michał Skowronek oraz Tutak, Niedbalec, Marcin Skowronek,
Amarowicz
Sędzia: Anasychin (Rzeszów), Widzów: 50
Pomimo opadów
deszczu, boisko Resovii ze sztuczną nawierzchnią prezentowało się dobrze i w
dniu dzisiejszym odbył się kolejny sparing rezerw z Raniżovią Raniżów. Mecz
zakończył się hokejowym wynikiem 5:2 na korzyść "pasiaków".
Podopieczni trenera Wiesława Gołdy odważnie
zaatakowali i już w pierwszych 20 minutach meczu stworzyli sobie trzy idealne
okazje bramkowe. W 6 minucie napastnikowi Resovii Piotrowi Krawczykowi nie dał się
przechytrzyć bramkarz gości Marek Domoń. Kilka minut później ponownie strzelał
Krawczyk, ale piłka po jego uderzeniu minimalnie minęła bramkę gości. W 18
minucie atomowym uderzeniem z 20 metrów popisał się Marcin Pietrucha, ale
bramkarz gości po raz kolejny popisał się udaną interwencją. W 25 minucie
rzeszowianie zdobyli pierwszą i jednocześnie najładniejszą bramkę w tym
spotkaniu.

foto: resoviacy.pl
Tomasz
Głowacki wybijał piłkę z rzutu rożnego tak sprytnie, że ta razem z bramkarzem
wpadła do bramki. W 34 minucie wynik na 2:0 podwyższył strzałem z główki
Piotr Krawczyk. Goście zdobyli bramkę kontaktową już 3 minuty później po błędzie
defensywy i bramkarza "pasiaków". W drugiej połowie meczu goście zaczęli grać
odważniej i piłka coraz częściej wędrowała w okolice pola karnego "pasiaków".
Była to jednak "woda na młyn" dla rzeszowian, którzy w 57 minucie meczu
przeprowadzili szybką kontrę zakończoną bramką. Piotr Marynowski idealnie zagrał
do Marcina Pietruchy i obrońca Resovii nie zmarnował sytuacji "sam na sam", tym
samym podwyższając wynik na 3:1. W 68 minucie jeden z najlepszych na boisku
piłkarzy Resovii, Piotr Marynowski podwyższył wynik meczu na 4:1. Już minutę
później rozkojarzenie i niezdecydowanie defensorów Resovii wykorzystał napastnik
gości i Marcin Szyszko po raz drugi skapitulował. Wynik meczu na 5:2 ustalił
Paweł Ślęzak, który zdecydowanym wejściem w pole karne i mocnym strzałem z 11
metrów pokonał
bramkarza gości.

foto: resoviacy.pl
|
|
resoviacy.pl
|
|
2011.07.30 | Kolejny remis "pasiaków"
|
|
Świt Nowy Dwór Maz. - Resovia Rzeszów
0:0
Świt: Bigajski, Jagodziński, Gmitrzuk, Drwęcki, Sosnowski, Lelujka, Enow,
Obem ,
Maślanka Strzałkowski (61' Zych), Bajera
Resovia: Pietryka, Kozubek, Bogacz, Baran, Krzak, Piechniak (74' Kwiek),
Chrabąszcz, Cygnar (88' Záhradník), Ogrodnik (22' Horodeński), Twardowski,
Kantor (67' Płonka)
Sędzia: Czyżewski (Olsztyn), Widzów: 300
W drugim kolejnym meczu piłkarze
„pasiaków” nie potrafili znaleźć sposobu na umieszczenie piłki w siatce. A
okazji nie brakowało. – Nie było ich tak wiele, jak w inauguracyjnym
spotkaniu przeciwko Sokołowi Sokółka, ale kilka razy chłopcy powinni się lepiej
zachować – żałował Artur Łuczyk, trener Resovii. Pluć w brodę może sobie
zwłaszcza Michał Twardowski. Nowy napastnik rzeszowian dwa razy stawał przed
szansą pokonania bramkarza Świtu. Brakowało precyzji i szczęścia, bo po jednej z
interwencji Michała Bigajskiego i dobitce, piłka odbiła się od słupka.
Pierwszego gola w barwach Resovii mógł zdobyć także Tomasz Płonka. –
Niestety, zabrakło mu zimnej krwi. Zamiast lobować bramkarza, strzelał dołem
– relacjonował Łuczyk, którego remis ani nie ucieszył, ani nie zasmucił. –
Potrafiliśmy się utrzymywać przy piłce, przez dłuższy czas prowadziliśmy grę i
co najważniejsze stwarzaliśmy sytuacje. W końcu zaczniemy zdobywać gole –
przekonywał. Świt niczym nie zaskoczył. Najgroźniejszy był przy stałych
fragmentach i wrzutach z autu. Pozbawiony swojego asa Dariusza Zjawińskiego
(ciągle leczy kontuzję) odbijał się od szczelnego rzeszowskiego bloku obronnego,
choć stwierdzenie, iż Marcin Pietryka się nudził byłoby nadużyciem. Przynajmniej
raz bramkarz Resovii musiał pokazać klasę. A grał na własną odpowiedzialność, bo
przez kilka ostatnich dni zmagał się z bólem żeber. – To dusza i serce
zespołu – chwalił kapitana zespołu trener Łuczyk – Jeśli czegoś mi w tym
meczu zabrakło, oczywiście oprócz goli to akcji oskrzydlających – zakończył. |
|
TSz, Super Nowości |
|
Dariusz
Kantor (napastnik Resovii): Graliśmy dobrze, ale brakuje kropki nad „i”.
Tak czy owak, remis w Nowym Dworze jest cenniejszy od tego z Sokołem, bo Świt to
naprawdę wymagający przeciwnik. Ci, co twierdzą, ze to zespól z „okręgówki” nie
mają pojęcia o futbolu. Szkoda, ze punkty uciekły, bo w dwóch meczach
stworzyliśmy więcej okazji niż za kadencji trenerów Copjaka i Boreckiego.
Presja? Może i będzie coraz większa, ale w takim klubie jak Resovia trzeba sobie
z nią radzić. |
|
TSz, Super Nowości |
|
Artur
Łuczyk (trener Resovii): Drugi nasz mecz bez bramek. Niestety.
Pracowaliśmy w tym tygodniu nad tym dużo. Dzisiaj na odprawie większe słowa o
tym nie padały, bo zawodnicy mieli jeszcze w głowach ostatni mecz. Niemniej
jednak w dzisiejszym spotkaniu jestem z postawy zawodników bardzo zadowolony.
Zrealizowaliśmy w 100 % założenia przedmeczowe. Jeżeli chodzi o grę defensywną
wiedzieliśmy jak groźnym zespołem jest Świt. Szczególnie jeśli chodzi o stałe
fragmenty gry. Mieliśmy problemy przy rzutach wolnych, przy wrzutach z autu. Ten
zespół jest znany z tych elementów gry. W ofensywie zabrakło nam akcji
oskrzydlających. W pierwszej połowie dobrze graliśmy piłką po ziemi, spokojnie
budując akcje. Do szczęścia brakło gola. Dwie sytuacje świetnie miał
Michał Twardowski. Raz po jego strzale piłka odbiła się od bramkarza i poszła na
słupek i próbowaliśmy dobijać. Później druga super piłkę po dośrodkowaniu miał
jeszcze raz Twardowski. Pośpieszył się ze strzałem. Szkoda, że jesteśmy bez
gola. Jest to materiał do pracy na następne tygodnie. |
|
resoviacy.pl
|
|
2011.07.27 | Porażka rezerw w sparingu
|
|
Crasnovia Krasne - Resovia II Rzeszów
4:1 (2:1)
Pietrasiewicz 2, A. Szczepański 2 - Codello
Crasnovia:
Naróg, Burak, Górak, A. Szczepański, R. Szczepański, Baran, Kot, Rozborski,
Smężeń, Kędzierski, Pietrasiewicz oraz Kunysz, Joniec, Parys
Resovia II: Vitiv, Pietrucha, Kozubek, Bąk, Ślęzak, Głowacki,
Juszkiewicz, Codello, Marynowski, Horodeński, Krawczyk oraz Szyszko, Rop,
Nikanovych, Domoń, Tutak, Niedbalec
- Mecz mógł się podobać. Było sporo
ciekawych akcji z obu stron – mówił trener Crasnovii Marek Kramarz, który
niektórym piłkarzom pozmieniał pozycje. – Sparingi są właśnie od testowania
różnych wariantów i muszę przyznać, że wypadło to całkiem optymistycznie –
dodał. Blisko podpisania kontraktów z Crasnovią są Paweł Kędzierski i Marcin
Smężeń. Oddala się natomiast pozyskanie środkowego obrońcy. W drużynie rezerw
Resovii zagrało kilku zawodników z pierwszej drużyny (Juszkiewicz, Nikanovych,
Domoń, Kozubek), ale nie uchroniło to rzeszowian od porażki. – Przegraliśmy
zasłużenie, ale ostatnio ciężko pracujemy i nogi nie niosły moich zawodników
– tłumaczył trener "pasiaków”, Wiesław Gołda. Jego podopieczni mogli przegrać
niżej, ale nie wykorzystali dwóch rzutów karnych.
|
|
Nowiny |
|
2011.07.24 | Zabrakło skuteczności
|
|
Sokół Sokółka -
Resovia Rzeszów 0:0
Sokół:
Trudnos, Sołowiej, Zalewski, Naliwajko, Jurczuk (70’ Jakuszewski), Orpik,
Kosiński, Wojtkielewicz, Toczydłowski (89’ Tochwin), Dzienis ,
Andrzejewski
Resovia: Pietryka, Krzak,
Baran ,
Bogacz, Szkolnik, Piechniak (66’ Hajduk), Cygnar (66’ Kwiek), Chrabąszcz,
Ogrodnik (81’ Kot), Kantor, Płonka (46’ Twardowski)
Sędzia: Pożarowszczyk (Lublin), Widzów: 300
Z ogromnym
niedosytem i bagażem tylko jednego punktu wrócili z odległej Sokółki piłkarze
Resovii. Rzeszowianie rozegrali dobry mecz, walczyli i stwarzali sobie wiele
sytuacji do zdobycia gola, ale razili nieskutecznością strzelecką. Już w
pierwszych minutach meczu idealną
sytuację miał
Dariusz Kantor, którego strzał z bliska obronił bramkarz gospodarzy, a dobitka
Pawła Cygnara wylądowała na słupku. Kilka minut później mocno uderzył Tomasz
Płonka, lecz w sam środek bramki i Łukasz Trudnos wyłapał futbolówkę. Resoviacy
atakowali z impetem i wydawało się, że pokonanie Trudnosa jest tylko kwestią
czasu. Niestety nic z tych rzeczy bramkarz do końca meczu zachował czyste konto.
W drugiej połowie trener Artur Łuczyk wprowadził zmienników (Twardowski, Kwiek,
Hajduk), którzy mieli znaleźć lukę w defensywie gospodarzy. Bohaterem spotkania
mógł zostać debiutant Michał Twardowski, ale również on w idealnej sytuacji
spudłował. W 79 minucie meczu „pasiakom” udało się pokonać Trudnosa, ale na
pozycji spalonej był Piotr Szkolnik i sędzia główny bramki nie uznał. Z każdą
kolejną minutą rzeszowianie grali coraz bardziej nerwowo, a ich akcje były
skutecznie rozbijane przez środkowych obrońców Sokoła. Szczęścia „pasiakom”
również zabrakło w ostatnich sekundach meczu, kiedy po strzale Kantora i
rykoszecie, piłkę z linii bramkowej wybił Nalewajko. Gospodarze praktycznie
tylko raz zagrozili bramce Pietryki, który w jednym ze starć o piłkę doznał
kontuzji. Bramkarzowi „pasiaków” z trudem udało się dokończyć spotkanie. |
|
resoviacy.pl
|
|
Michał
Twardowski (napastnik Resovii): Czujemy ogromny niedosyt z tego powodu,
że mecz powinien się skończyć wynikiem 5 lub 6 do 0 na naszą korzyść. Po
pierwszej połowie powinniśmy wygrywać dwoma lub trzema bramkami różnicy. Nie
można całej winy zrzucić na jedną osobę, zawinił cały zespół, a przede
wszystkimw brak skuteczności. Wracamy w smutnych nastrojach do Rzeszowa, ale od
jutra skupiamy się już na Świcie Nowy Dwór Maz.Tam chcemy się zrehabilitować.
|
|
resoviacy.pl
|
|
Rozmowa
z Arturem Łuczykiem, trenerem II-ligowej Resovii -
Remis w Sokółce to nie tragedia, ale na pewno liczył pan na lepsze otwarcie
sezonu.
- Minął dzień od meczu. Oceniając na spokojnie uważam, że wrócilibyśmy do
Rzeszowa w lepszych humorach, gdybyśmy wykorzystali sytuacje z 2 i 3 minuty,
Darek Kantor i Tomek Płonka mieli właściwie setki. Gdyby wpadł gol, Sokół
musiałby się otworzyć i grałoby się nam o wiele łatwiej.
- Później nie było już tak klarownych okazji?
- Pewnie, że były, ale to był mecz, w którym przede wszystkim zawiedliśmy na
polu skuteczności. Motorycznie przygotowanie jest bez zarzutu. Atakowaliśmy do
90 minuty.
- Resovia ma awansować, czyli na piłkarzach ciąży ta
osławiona presja.
- Ciśnienie jest duże, było widać trochę nerwowości. Linia środkowa
nadużywaliśmy długich piłek. One nie są zabronione, ale te podania miały
wyglądać trochę inaczej.
- Na czym można opierać optymizm przed kolejnym meczem?
- Duża ilość sytuacji bramkowych to dobry prognostyk. Jak sobie przypomnę
niektóre mecze z poprzedniego sezonu, to zdarzało się, że pojawialiśmy się raz w
polu karnym przeciwnika. W niedzielę byliśmy często w pobliżu bramki rywali, ale
nie pomogliśmy sami sobie. Powtórz jeszcze raz, szkoda tych okazji z początku
meczu. Może te niewykorzystane sytuacje zostały gdzieś w głowie i gol nie chciał
wpaść.
- Nawet jako rezerwowy nie zagrał Marcin Juszkiewicz.
- Nie było na to szans, bo nie udało został jeszcze zarejestrowany do gry. W
tym tygodniu formalności zostaną załatwione i Marcin będzie gotowy do gry.
- Rzadko się zdarza, aby na boisku nie pojawił się Wiesław
Kozubek.
- Młodzieżowcy musza gdzieś grać. Na prawej obronie dobrze spisywał się
Grzegorz Krzak. Wiesiek może zagrać też na środku obrony, ale musi rywalizować z
Mirosławem Baranem i Michałem Bogaczem.
- Jak wypadł Piotr Piechniak?
- To kreatywny zawodnik. Zagrał kilka ciekawych piłek.Przed samym zejściem
doznał stłuczenia mięśnia, ale to raczej nic groźnego. Trzy cztery mecze i
Piotrek złapie właściwy rytm.
- W drugiej kolejce Resovia gra ze Świtem. Miał pan na
pewno swojego człowieka na jego meczu ze Stalą Rzeszów.
- Informacji o Świcie nam nie braknie, ale najpierw musimy porządnie
przeanalizować i wyciągnąć wnioski z meczu w Sokółce. |
|
T. Ryzner, Nowiny |
|
2011.07.23 | Pierwszy mecz na sztucznej nawierzchni
|
|
Resovia II Rzeszów - Limblach Zaczernie 0:2 (0:1)
Polak (k),
Blim
Resovia II: Kozak,
Ślęzak, Bąk, Pietrucha, Domoń, Záhradník, Nikanovych, Juszkiewicz,
Warchoł, Krawczyk, Czeneskow oraz Adamski, Dziedzic, Rop, Głowacki, Codello,
Niedbalec, Tutak
Limblach: Kukulski, Brogowski, Dynia, Polak, Róg, Ciuła, Ryniewicz,
Szyszka, Gilar, Bukała, Adamczyk oraz Pilecki, Stąporski, Weres, Blim, Radoń
Widzów: 40
Piłkarze rezerw Resovii zmierzyli się w meczu sparingowym z
III-ligową drużyną Limblachu Zaczernie. Mecz rozegrano na stadionie Resovii, na
boisku ze sztuczną nawierzchnią. Rywal "pasiaków" przez większą część spotkania
posiadał przewagę i odniósł zasłużone zwycięstwo. W pierwszej połowie
Konrad Domoń nie wykorzystał rzutu karnego podyktowanego dla gospodarzy. W
drugiej części gry napastnik gości Krzysztof Blim również nie popisał się przy
rzucie karnym i piłka po jego strzale z "jedenastki" minęła bramkę Kozaka. W
drużynie gości wystąpiło czterech byłych piłkarzy Resovii.




 |
|
|
|
|