|
|
|
2008.10.11 | Zwycięstwo w meczu na szczycie
|
|
Resovia Rzeszów - Orlęta Radzyń Podlaski 2:1 (1:0)
7' 93' Danielak
- 58' Pietroń
Resovia: Pietryka, Pydych, Kozubek, Kusiak, Oślizło (73'
Grabowski), Piątkowski, Madeja ,
Fryc ,
Pałkus (68' Szkolnik), Wiktor (85' Korab), Danielak (96' Adamczyk)
Orlęta: Stężała, Ślusarczyk ,
Pietroń, Dypa, Szewc, Jakubiec, Ptaszyński, Tarkowski, Pliszka, Wilawer (80'
Koczkodaj), Panek 
Sędzia: Jagieła (Krosno) Widzów: 800

foto: Coca
W meczu pomiędzy czołowymi drużynami III ligi trzy punkty zdobyli
resoviacy. Porażka dla drużyny Orląt była szczególnie bolesna, ponieważ
decydującego gola stracili w doliczonym czasie meczu. Rywale Resovii zagrali
dobry mecz i mogli pokusić się o lepszy rezultat. Już w 3 minucie meczu
stuprocentową sytuację do strzelenia pierwszej bramki dla gości zmarnował Szewc.
Pomocnik Orląt z 10 metrów strzelił nad bramką gospodarzy. Był to sygnał dla
"pasiaków" do przebudzenia, które nastąpiło już w 8 minucie. Andrzej Danielak
dostał piłkę z lewej strony boiska i idealnym wolejem z 18 metrów zdobył
wspaniałą bramkę dla Resovii. Rzeszowianie po tym golu złapali "wiatr w żagle" i
zaczęli grać coraz odważniej. W 14 minucie meczu Bartosz Madeja strzałem z 30
metrów próbował podwyższyć wynik, ale piłka minimalnie minęła słupek. Kolejne
próby rzeszowian kończyły się na udanych interwencjach bramkarza gości -
Stężały. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1:0. W 58 minucie meczu fatalny
błąd Marcina Pietryki wykorzystał Pietroń. Dośrodkowanie w pole karne "pasiaków"
posłał Pliszka, Marcin Pietryka wypuścił piłkę z rąk tuż przed bramką, a
napastnik gości wykorzystał prezent i z łatwością zdobył wyrównującego gola.
Trzy minuty później Oskar Fryc celował z 25 metrów pod poprzeczkę, ale kolejny
raz na swoim miejscu był bramkarz gości. Mijały kolejne minuty i coraz mniej
wskazywało na to, że resoviacy zejdą do szatni z 3 punktami. Piłkarze biało
-czerwonych atakowali, przyśpieszyli grę, ale nie mogli poradzić sobie z
wysokimi obrońcami Orląt. Na kwadrans przed planowanym zakończeniem meczu
nastąpiła kilkuminutowa przerwa w grze. Napastnik gości Piotr Wilawer tak
nieszczęśliwie zderzył się z obrońcą Resovii, że opuścić musiał murawę na
noszach. Transport kontuzjowanego piłkarza do karetki trwał jakiś czas i sędzia
zmuszony był przedłużyć spotkanie o 8 minut. W 93 meczu swój drugi decydujący
"cios" zadał napastnik Resovii Andrzej Danielak. Idealnie wykorzystał wrzutkę ze
środka boiska i strzałem głową przelobował wychodzącego do piłki Stężałę. Trzy
mminuty później sędzia zakończył spotkanie. Piłkarze Resovii zagrali w
przemeblowanym składzie, ale dzięki walce do ostatnich minut udało im się zdobyć
trzy punkty.

foto: Coca
Andrzej Danielak (Resovia): - Najważniejsze było dziś dla nas zwycięstwo.
Robiliśmy wszystko w tym celu, aby wygrać mecz po ostatnich niepowodzeniach. Po
meczu ze Stalą Rzeszów przyszły dwa słabsze mecze, które zremisowaliśmy. Dzisiaj
musieliśmy zrobić wszystko, aby odrobić te cztery stracone punkty i się udało,
to jest najważniejsze. Fakt faktem - gol szczęśliwy, bo w trzeciej minucie
doliczonego czasu, ale ważne, że wpadło. Znowu odskoczyliśmy od Orląt i
zachowaliśmy dystans nad pozostałymi rywalami.
Tomasz Tułacz (trener Resovii): - Spodziewałem się meczu walki i
wiedziałem, że nie będzie to ładne spotkanie. Orlęta nauczone doświadczeniem
spotkań na Podkarpaciu przyjęło odpowiednią taktykę i postawiły nam trudne
zadanie. Dla nas najważniejszy był wynik, a nie piękno gry. W kilku sytuacjach
moi zawodnicy mogli się lepiej zachować, a wtedy na pewno nie byłoby takich
emocji w końcówce. Szczęście uśmiechnęło się do nas w ostatnich minutach i z
tego ogromnie się cieszę. Mam nadzieję, że ten mecz pozwoli się odblokować na
dobre Andrzejowi Danielakowi i częściej będzie trafiał do siatki rywali.
Damian Panek (Orlęta): - Straciliśmy bramkę w 93. minucie, a w
przekroju całego meczu nie byliśmy zespołem gorszym. Mieliśmy sytuacje - na
początku Daniel Szewc, a potem jeszcze ja mogłem strzelić. Może Resovia lepiej
operowała piłką, ale nie stwarzała sobie jakichś klarownych sytuacji, raczej
starała się wymuszać rzuty karne i wolne. Dużo było przez to stałych fragmentów
gry. Najgorszym bohaterem meczu był arbiter - nie mówię, że bardzo pomagał
gospodarzom, ale podejmował często decyzje zupełnie niezrozumiałe przy akcjach
obu drużyn. No i ta sytuacja z 97. minuty, gdy powiedział, że nie gwizdnął ręki
na szesnastym metrze, bo to już było za późno. To już naprawdę nie przystoi, ale
pretensje mamy tylko do siebie. Przegraliśmy mecz, którego nie mogliśmy
przegrać. Przyjechaliśmy tutaj mocno osłabieni, bo kilku zawodników nie grało i
spodziewaliśmy się, że będzie ciężka przeprawa. Ale jak na mecz lidera z
wiceliderem, było to naprawdę przeciętne widowisko.
| |
resoviacy.pl |
|
2008.10.09 | Sezon 1991/92, Resovia w II lidze (cz.15)
|
|
Piętnasty
sezon w II lidze piłkarze Resovii rozpoczęli od zwycięstwa w meczu derbowym ze
Stalą Rzeszów. Przed meczem uroczyście pożegnano kończącego karierę piłkarską
Józefa Janickiego. Kapitan Resovii był przez prawie 20 lat wzorem zaangażowania
i poważnego podejścia do sportowych obowiązków. Publiczność zgromadzona na
stadionie Resovii nie przewidywała jeszcze, że debiutujący w tym meczu 17-latek
Maciej Biliński będzie przez kolejne lata piłkarskim symbolem Resovii.
Celem Resovii w sezonie 1991/92 miały być górne rejony drugoligowej tabeli.
Drużyna miała walczyć w każdym meczu i stopniowo wprowadzać wychowanków do
podstawowej kadry. Resoviacy byli drużyną własnego boiska, co potwierdziły
zwycięstwa ze Stalą, Błękitnymi Kielce, Borutą Zgierz, Sandecją, Stomilem,
Koroną i Cracovią. Na meczach wyjazdowych było już znacznie gorzej. W rundzie
jesiennej rzeszowianie ani razu nie wygrali poza Rzeszowem. Pierwszy etap
rozgrywek resoviacy zakończyli na 7 miejscu, gromadząc 19 punktów (5 punktów
straty do lidera). W dalszym ciągu największą bolączką rzeszowskiej drużyny były
finanse. Resovia, aby ratować budżet zmuszona była sprzedać do Legii Warszawa
Huberta Kopcia i do Zawiszy Bydgoszcz Mariusza Błażeja. Przed rundą wiosenną
"pasiaki" były najmłodszą drużyna w lidze. W 22-osobowej kadrze połowę
stanowili młodzieżowcy i juniorzy. Do kadry dołączyli nowi: Stanisław Skowron ze
Stali Nowa Dęba i Mariusz Kulanty z Gwarka Zabrze.
| |
więcej | resoviacy.pl |
|
2008.10.06 | Tadeusz Hogendorf Honorowym Obywatelem
Rzeszowa
|
|
Rada
Miasta Rzeszowa uchwałą z dnia 23 września 2008 roku nadała tytuł
HONOROWEGO OBYWATELA MIASTA RZESZOWA Tadeuszowi Hogendorfowi jednemu z
najsłynniejszych piłkarzy w historii Resovii.
W treści uchwały czytamy:
„Kierując się potrzebą szczególnego
uhonorowania ludzi, których talent i praca budzą powszechny szacunek i uznanie,
których sukcesy przynoszą splendor i sławę naszemu Miastu, w trosce o zachowanie
w pamięci przyszłych pokoleń dokonań wybitnych rzeszowian,
nadaje się tytuł
HONOROWEGO OBYWATELA MIASTA RZESZOWA
PANU TADEUSZOWI HOGENDORF
nestorowi rzeszowskiego futbolu,
jednemu z najwspanialszych prawoskrzydłowych w stuletniej historii rzeszowskiej
Resovii, reprezentantowi Polski w piłce nożnej, a także niestrudzonemu
propagatorowi rzeszowskiego sportu i znawcy jego dziejów, cenionemu trenerowi i
wychowawcy młodych adeptów piłki nożnej.”
Tym samym legenda resoviackiej piłki nożnej - Tadeusz Hogendorf dołączył do
grona 42 wybitnych postaci wyróżnionych przez miasto Rzeszów.
| |
więcej
| resoviacy.pl |
|
2008.10.05 | Tylko punkt Szarowoli
|
|
Spartakus Szarowola - Resovia Rzeszów 0:0
Spartakus: Waśkiewicz, Dowhoszyja, Orzechowski, Roczon, Pawelec ,
Habian ,
Cieślik (60' Milniczuk), Grela, Paszkiewicz, Beza
(72' Sowa), Droździel
Resovia: Pietryka, Pydych, Kozubek, Kusiak, Szkolnik ,
Piątkowski ,
Fryc (37' Adamczyk), Madeja, Walaszczyk, Wiktor (75' Korab), Pałkus
(80' Danielak)
Sędzia: Podlecki (Lublin) Widzów: 300
Rzeszowianie po zwycięstwie w derbach wyraźnie obniżyli loty.
Po remisie z Orlętami Łuków wczoraj podzielili się punktami z najsłabszym
zespołem ligi. Mecz był ostry. - Spartakus walczył tak, jakby od spotkania z
nami zależał los całej miejscowości. Niestety, zawodnicy gospodarzy często
przekraczali przepisy - denerwował się trener Resovii Tomasz Tułacz.

foto: Spartakus Szarowola
Przekonał się o tym Oskar Fryc, któremu rywal rozorał kostkę i pokiereszował
kość piszczelową. - Ta kontuzja pokrzyżowała nam szyki. Musieliśmy dokonać
zmiany, w ataku znalazło się dwóch młodzieżowców i w kilku sytuacjach zabrakło
im zimnej krwi - tłumaczył opiekun "pasiaków".
Jacek Paszkiewicz, grający trener Spartakusa i były piłkarz Resovii, mecz
odbierał zupełnie inaczej. - Jestem zniesmaczony pracą arbitrów. Nie wymagam
od sędziów przychylności dla mojej drużyny, ale przynajmniej mogliby nie
przeszkadzać - grzmiał, podkreślając, że czerwona kartka dla Jarosława
Pawelca to gruba przesada.
Spartakus na spotkanie z liderem przygotował się wyjątkowo sumiennie, dobierając
ultradefensywną taktykę z trzema obrońcami, sześcioma pomocnikami i jednym
napastnikiem. - Zagraliśmy ofiarnie i perfekcyjnie pod względem taktycznym.
Mieliśmy też dwie stuprocentowe okazje. Dla mnie to żadna sensacja, iż
zatrzymaliśmy Resovię - mówił po meczu Jacek Paszkiewicz.
Tomasz Tułacz z remisu nie czynił tragedii, ale szczęśliwy nie był. - Uważam,
że w Szarowoli punkty pogubi niejeden zespół, ale nie będę ściemniał: mieliśmy
tu zdobyć trzy punkty. Przy tak skomasowanej obronie rywala kluczem do sukcesu
stają się stałe fragmenty. Mieliśmy niezliczoną ilość rzutów rożnych i wolnych,
jednak nic z tego nie wynikało - narzekał.
|
|
TSz, Dziennik Polski |
|
2008.10.05 | Poważna kontuzja bramkarza Resovii
|
|
Resovia II Rzeszów -
Trzcianka Trzciana 3:2 (0:0)
47' Lis (sam.) ,
75' Rybak, 90' J. Baran - 57' Grobelny, 88' M.Łoboda
Resovia II: Szyszko (46' Kusz), Rybak, Świst ,
Pietrucha, Bednarz, Baran, Tutak, Jakubowski ,
Krupa, M. Bryk, Warchoł
Trzcianka: Pondo, Mitek, Lis, Stokłosa, Pomianek, Mika, D. Draus (60'
Świąt), Czajkowski (75' P. Łoboda), K. Draus, M. Łoboda, Grobelny
Sędzia: Łapa (Łańcut) Widzów: 100
W
meczu ósmej kolejki klasy B drużyna rezerw Resovii z trudem wywalczyła 3 punkty.
Resoviacy walczyli nie tylko z ambitnie grającą drużyną Trzciany, ale również z
nieudolnymi decyzjami arbitra głównego, który zupełnie nie radził sobie z
prowadzeniem tego spotkania. W 24 minucie meczu po zderzeniu z napastnikiem
gości groźnej kontuzji kolana doznał bramkarz "pasiaków" Mateusz Szyszko. Jego
miejsce w bramce zajął obrońca Jakub Warchoł. W 30 minucie meczu boisko opuścić
musiał ukarany czerwona kartką, obrońca Resovii Świst. Większą część meczu
resoviacy zmuszeni byli grać w 9 i z graczem z pola w roli bramkarza. Pomimo
tego udało się im wywalczyć zasłużone zwycięstwo. Najlepszym piłkarzem meczu był
pomocnik gospodarzy Jakub Baran.
|
|
więcej | resoviacy.pl |
|
2008.10.01 | Rekordowy wynik w Pucharze Polski
|
|
LKS Trzebownisko - Resovia Rzeszów 0:16 (0:10)
7' 12'
Walaszczyk, 15' 32' Danielak, 17' 24' 36' 49' Adamczyk, 28' Piątkowski, 40' 42'
Korab, 54' 78' Kusiak, 73' Pałkus, 80' 86' Złotek
LKS: Bereś, Dudek, Zdrada, Turczyn, Lęcznar (20' T. Pukała), Ślęp (45'
Płonka), K. Pukała, D. Stec (45' Kamiński), Tomaka, M. Tomasik (45' Oliwa), J.
Tomasik
Resovia: Król, Szkolnik, Kusiak, Kozubek, Pydych, Pałkus, Walaszczyk (45'
J.Baran), Danielak, Piątkowski (45' Grabowski), Adamczyk, Korab (55' Złotek)
Rzeszowianie
nie mieli taryfy ulgowej dla piłkarzy A- klasowego Trzebowniska i urządzili
sobie w pucharowym meczu trening strzelecki. Piłkarze Resovii zbroją się
do niedzielnego meczu ligowego w Szarowoli i przeciwko drużynie LKS Trzebownisko
zagrali w mocno przemeblowanym składzie. Nie uchroniło to gospodarzy od
rekordowo wysokiej porażki.
| |
resoviacy.pl |
|
2008.09.28 | Rezerwy Resovii nie zwalniają tempa
|
|
Dąb Dąbrowa - Resovia II Rzeszów 2-8 (1-2)
25' 90'
Żurek – 6' 88' Bednarz, 30' 75' 80' Korab, 55' Złotek, 70' M. Bryk, 86'
Tutak
Dąb: Sumara, Irzeński, Czarnecki, Mirek, Skóra, K. Żurek, Baran, Bonowicz,
Bassara, Kwaśniak (80' Duchań), Rąb (70' Wozowicz, 75' Lelek).
Resovia II: Szyszko, Rybak, Krupa, Świst, Warchoł, Bednarz, Złotek (60'
Tutak), Oślizło, Korab, J. Baran, M. Bryk
Widzów: 100
Rezerwy
Resovii nie zwalniają tempa i gromią kolejnych rywali. Rzeszowianie wygrali
siódme spotkanie z rzędu i są jedyną drużyną w lidze bez porażki. Najlepszym
piłkarzem na boisku był pomocnik "pasiaków" Złotek.
| |
więcej | resoviacy.pl |
|
2008.09.27 | Remis na Wyspiańskiego
|
|
Resovia Rzeszów - Orlęta Łuków 1:1 (0:0)
83' Kozubek -
82' Dziewulski
Resovia: Pietryka, Kozubek, Kusiak, Baran (53' Piątkowski),
Szkolnik, Pydych ,
Madeja, Fryc (83' Adamczyk), Walaszczyk, Pałkus (61' Danielak ),
Wiktor (68' Korab)
Orlęta: Liczewski, Janicki, Wróbel, M. Szewczak, Rodak, Grula,
Skrzymowski, Wej (66' Żurawski), P. Szewczak (63' Ozygała), Dziewulski ,
Marciniak (90' Oponowicz)
Sędzia: Kuczaj (Dębica), Widzów: 800
Wychwalani pod niebiosa po derbach Rzeszowa piłkarze Resovii tym razem dali
plamę. Z kilku wybornych okazji wykorzystali jedną i zaledwie zremisowali z
zespołem, który do soboty nie zdobył na obcych boiskach choćby punktu.
Goście zaprezentowali w Rzeszowie antyfutbol. Pomysł na sprawienie niespodzianki
nie był skomplikowany - w obronę zaangażowała się niemal cała drużyna Orląt, o
rozegraniu piłki mało kto myślał. Należało ją wybić jak najdalej przed siebie.
Rzeszowianie bili zatem głową w mur i żałowali, że nie udało im się skarcić
rywala na początku spotkania. Po świetnej akcji Kamila Walaszczyka i centrze
Piotra Szkolnika, Przemysław Pałkus "główkował" nad bramką. Chwilę później głową
strzelał Rafał Pydych, ale zbyt słabo, by zaskoczyć Radosława Liczewskiego.
Tuż po przerwie kapitalnej okazji na gola nie wykorzystał Mariusz Wiktor, który
w podobnych okolicznościach na treningach trafia z zamkniętymi oczyma. Resoviacy
czuli, że to nie ich dzień, a gdy pojawiły się nerwy, sytuacja zaczęła się
wymykać spod kontroli. Orlęta tylko na to czekały. Pierwsza wycieczka pod pole
karne lidera zakończyła się celnym strzałem Dariusza Dziewulskiego i na
trybunach zrobiło się cicho jak makiem zasiał.

foto: Łukasz Milewski | photohormone.com Jednak rzeszowianie o blamażu nie chcieli słyszeć. Walaszczyk po raz setny
posłał piłkę przed bramkę Liczewskiego, Marek Kusiak powalczył z nim w
powietrzu, a całą akcję wykończył Wiesław Kozubek, który dość nieoczekiwanie
wyrósł na jednego z najskuteczniejszych obrońców ligi. Gospodarze mieli jeszcze
trochę czasu, by pójść za ciosem, lecz nikt nie wiedział, jak to zrobić.
W abstrakcyjny mimo wszystko pejzaż sobotniego meczu wpisał się sędzia Arkadiusz
Kuczaj, który w egzekwowaniu prawa otarł się o groteskę. Andrzeja Danielaka
ukarał kartką za to, że jego ochraniacze pod spodenkami były innego koloru, niż
same spodenki. Napastnik Resovii, który biegał po boisku od dobrych paru minut,
nie mógł kontynuować gry dopóki nie zmienił stroju.
- Cieszę się tylko z gola, bo zagraliśmy bardzo źle - powiedział obrońca
Resovii, Wiesław Kozubek. - Zupełnie inaczej, niż w derbach ze Stalą. Nie
wiem, dlaczego tak się stało. Mam jednak nadzieję, iż drugi raz takiej wpadki
nie zanotujemy. Nie wykorzystaliśmy okazji, aby powiększyć przewagę nad drugą
drużyną w tabeli do trzech punktów.
TSz, Dziennik Polski
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tomasz Tułacz (trener Resovii): - Przez cały tydzień powtarzałem swoim
piłkarzom, że po zwycięstwie w derbach trzeba wrócić na ziemię, ale część z nich
uznała, iż runda już się skończyła i nie warto zaprzątać sobie głowy innymi
rywalami. Jestem zdegustowany, choć nie mam zamiaru płakać nad rozlanym mlekiem.
Zrobimy wszystko, by więcej takich błędów nie popełniać. Wciąż jesteśmy liderem
i to my rozdajemy karty.
Andrzej Zarzycki (trener Orląt): - Resovia to mój faworyt do
zwycięstwa w lidze, więc przed meczem remis brałbym w ciemno. Pozostał jednak
niedosyt. Przecież objęliśmy prowadzenie, gdy do końca spotkania zostało kilka
minut. I właśnie wtedy popełniliśmy najpoważniejszy błąd. Nie stać nas, by
prowadzić w Rzeszowie otwartą grę, więc skupiliśmy się na obronie. |
|
TSz, Dziennik Polski
|
|
2008.09.27 | Sezon 1990/91, Resovia w II lidze (cz.14)
|
|
Piłkarze
Resovii rozpoczęli przygotowania do nowego sezonu na własnym obiekcie 2 lipca.
Sytuacja organizacyjna i finansowa sekcji
była bardzo trudna. W ramach oszczędności zlikwidowano trzy drużyny
młodzieżowe. Pięciu trenerów grup młodzieżowych zrezygnowało z pracy w
klubie. Przed sezonem resoviacy rozegrali charytatywny mecz z mielecką
Stalą. Dochód z tego spotkania przeznaczony został na dzieci specjalnej
troski przebywające na koloni w okolicach Rzeszowa. W meczu tym
resoviacy pokonali pierwszoligowych rywali 2:0. Nagrodą był Puchar
Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej.
Niestety drużyna "pasiaków" doznała kolejnych ubytków kadrowych. W zespole
zabrakło kończących kariery piłkarskie: Kłosa, Pawiłowskiego i
Skowronka. W ich miejsce do drużyny wprowadzano juniorów: Roga, Pikiela
i Bernaszewskiego.
| |
więcej | resoviacy.pl |
|
2008.09.23 | Trzebownisko rywalem Resovii w Pucharze
Polski
|
|
Przeciwnikiem
Resovii w III rundzie Pucharu Polski na szczeblu Podokręg Rzeszów - Dębica będzie drużyna LKS Trzebownisko. Piłkarze z
Trzebowniska zajmują obecnie 1 miejsce w klasie A (grupa II - Rzeszów). Mecz
odbędzie się 1 października (środa) o godz. 15.30
| |
resoviacy.pl |
|
2008.09.23 | Resovia świętowała derbowe zwycięstwo
|
|
Poświętowaliśmy,
ale zaczynamy myśleć już o kolejnym meczu - mówi Tomasz Tułacz, trener Resovii,
która zmiażdzyła w derbach Stal KwarcSystem.
W niedzielne popołudnie na stadionie Resovii nie można było znaleźć nikogo w
złym humorze. Wszyscy: kibice, piłkarze, trenerzy i działacze świętowali derbową
wiktorię na rywalem zza miedzy.
- Było wesoło, ale nie przesadzaliśmy, nie mam ciężkiej głowy - zapewniał
wczoraj coach "pasiaków”. Bohaterowie, choć zmęczeni, nie mieli w niedzielę dość
piłki i obejrzeli jeszcze mecz drugiej Resovii z Plonem Klęczany (8-2).
Resoviacy wiedzieli, o jakie pieniądze walczą, ale rozmiary zwycięstwa
zaskoczyły wszystkich. Wczoraj wieczorem działacze zastanawiali się, czy nie
podrasować premii.
- Byłaby to miała niespodzianka, ale dla mnie najważniejsze jest, że praca
całego sztabu trenerskiego przynosi efekty i mogliśmy dać tyle radości kibicom,
którzy zresztą też mają udział w zwycięstwie
| |
Nowiny |
|
2008.09.21 | Rezerwy gromią kolejnych rywali
|
|
Resovia II Rzeszów - Plon Klęczany 8:2 (4:1)
10' 15'Adamczyk, 28' Złotek, 35' 57' 75' 85' Bryk, 87' Korab - 25' (samob.),
84' Pałka
Resovia II: Szyszko, Rybak, Świst, Oślizło (46' Tutak), Bednarz, Korab,
Szalacha, Złotek (65' Krupa), J. Baran, M. Bryk, Adamczyk
Plon: Siłka, Kosiorek (46' Mateusz Mita), Wójcik, Opaliński, Czerwonka (46'
Marek Mita), Jedliczka, Drozd, Patro, Koza (60' Przydział), Długosz, Pałka
Widzów: 150
Resovia
po raz kolejny gromi. Jeszcze żadna drużyna nie znalazła recepty na pokonanie
podopiecznych Dariusza Warchoła. Przewaga rzeszowskiego zespołu utrzymywała się
od pierwszego do ostatniego gwizdka arbitra. Grę utrudniała woda stojąca na
boisku po kilkudniowych opadach. Obydwie drużyny miały szansę na zmianę
rezultatu. Resovia dwukrotnie ostrzeliwała poprzeczkę oraz słupek bramki Plonu.
Goście z kolei nie wykorzystali sytuacji sam na sam.
| |
więcej
| resoviacy.pl |
|
2008.09.21 | Derbowy nokaut
|
|
Stal Kwarcsystem Rzeszów - Resovia Rzeszów 1:4 (0:1)
90' Kocur - 8' Wiktor, 53'
Fryc, 71' Kusiak, 84' Danielak
Stal: Nalepa, Hus, Kloc,
Chukwuemeka (66' Wójcik), Sikorski, Kocur, Majda (56' Udoudo ),
Szwed, Reiman, Gryboś ,
M. Jędryas
(79' Bereś)
Resovia: Pietryka, Szkolnik, M. Baran,
Kusiak, Kozubek ,
Walaszczyk (90' Oślizło), Fryc, Madeja
(86' Grabowski), Pydych (89' Złotek), Wiktor ,
Pałkus (81' Danielak)
Sędzia: Rafał Krężałek (Krosno)
Widzów: 3500
| foto z
meczu |

foto: Łukasz Milewski | photohormone.com Takiego wyniku i takiej gry rzeszowskich „pasiaków” nie spodziewał się chyba
nikt z widzów zgromadzonych tego dnia na stadionie przy ul. Hetmańskiej.
Piłkarze Resovii na derbowy mecz przyjechali prosto ze zgrupowania w
poddębickiej Pustyni. Do ostatnich minut przed pierwszym gwizdkiem trwały
spekulacje: „Czy zagra Jarek Piątkowski?” , „Czy wyjdą odpowiednio
zmotywowani?”, „Czy presja kibiców nie sparaliżuje piłkarzy?”. Oczywiście w
rzeszowskiej prasie publikowano od kilku dni kurtuazyjne wypowiedzi trenerów
„...że mecz z lokalnym rywalem jest taki jak każdy inny, itd., itd. ” W takie
bajki nikt z kibiców rzeszowskiej drużyny nie uwierzy nigdy. Dla kibiców Resovii
taki mecz to coś więcej niż 90 minut zawodów sportowych. Wśród wielu z nich
przygotowania do tego meczu trwały od tygodni. Byli też tacy, którzy przylecieli
specjalnie na to spotkanie z emigracji. Wszyscy dostali wspaniałe
zadośćuczynienie w postaci gry piłkarzy Resovii. Wreszcie piłkarze Resovii
tworzyli kolektyw. Grali skutecznie i przeważali na boisku w każdym elemencie
gry.

foto: Krzysztof Łokaj | Nowiny Wszystko zaczęło się w 8 minucie gry. Idealne podanie „w uliczkę” Przemka
Pałkusa, po profesorsku wykorzystał Mariusz Wiktor. Stalowcy ruszyli do
odrabiania strat, ale na chęciach się skończyło. Pomysł biało-niebieskich na grę
tego dnia polegał na wrzutkach w pole karne i teatralnych upadkach napastników.
W 45 minucie meczu z 35 metrów w samo okienko bramki huknął Przemek Pałkus, a
piłkę z najwyższym trudem w poprzeczkę wybił bramkarz Stali – Nalepa. Po zmianie
stron resoviacy zadali szybko drugi cios. Niesygnalizowany strzał Oskara Fryca w
53 minucie i piłka po odbiciu od słupka wpada do siatki. Kibice Resovii ze
zdumienia przecierali oczy, a ich piłkarzom było mało. W 70 minucie z rzutu
wolnego dośrodkowywał Bartosz Madeja, a piłkę wypuszczoną przez Nalepę wbija do
bramki stoper Resovii – Marek Kusiak. Resoviacy zaczęli grać na luzie i stwarzać
kolejne sytuacje. Swoje idealne szanse na podwyższenie wyniku zmarnowali: Oskar
Fryc i Kamil Walaszczyk. Ich strzałom zabrakło precyzji. To co nie udało się
wcześniej pomocnikom udało się w 85 minucie napastnikowi. Kamil Walaszczyk
dośrodkował z rzutu rożnego, a Andrzej Danielak dopełnił głową formalności. Na
zegarze 0-4, a gospodarzom puszczają nerwy. W 90 minucie po strzale Kocura z
ostrego kąta stalowcy zdobyli honorową bramkę. Honoru w ich grze tego dnia było
jednak jak na lekarstwo. W 91 minucie meczu nieudolny napastnik gospodarzy-
Ireneusz Gryboś swoją złość wyładował na nogach Kamila Walaszczyka i ujrzał
czerwony kartonik. Krótko po tym sędzia zakończył spotkanie i piłkarze Resovii
mogli fetować zwycięstwo, na które zasłużyli w 100%. Tak walczącą Resovię
chciałoby się oglądać w następnych meczach. |
|
resoviacy.pl
|
|
Mariusz
Wiktor (napastnik Resovii): - Brakowało mi tej bramki. Po dobrym początku
sezonu zaciąłem się i w meczach z Orłem oraz Unią nie trafiałem do siatki.
Trener nie musiał nas specjalnie motywować. Nie oglądaliśmy przed meczem ani
"Gladiatora", ani innych tego typu filmów. Decyzję o strzale podjąłem w
sekundzie. Zawsze tak robię. Gdybym kombinował, to bym pewnie nie trafił. A tak
uderzyłem w krótki róg i zdobyłem bramkę o której marzyłem. Po przerwie
równie dogodnej sytuacji nie wykorzystałem. Nieważne, grunt, że koledzy
dokończyli dzieło.
Bartosz
Madeja (pomocnik Resovii): - Cieszylibyśmy się ze zwycięstwa 1-0, więc po
meczu, w którym rozbiliśmy rywala nasza radość jest ogromna. Byliśmy lepsi od
Stali pod każdym względem. Realizowaliśmy krok po kroku plan, który założyliśmy
sobie przed meczem. Dlatego nie zastanawiałem się nad formą przeciwnika. Nie
wiem, czy Stal zagrała słabo. Wiem natomiast, że na nic jej nie pozwoliliśmy.
Narzuciliśmy swój styl, szybko strzelona bramka też zrobiła swoje, choć nie
uważam, iż to był kluczowy moment spotkania. Przecież wciąż musieliśmy się mieć
na baczności. To był nasz dzień. Wychodziło nam prawie wszystko. Cieszę się, że
brałem udział w takim meczu
Tomasz
Tułacz (trener Resovii):
- Cóż mogę powiedzieć po takim meczu? Na pewno bardzo się cieszę z postawy moich
podopiecznych. Gratuluję im determinacji, woli walki i radości, jaka była
widoczna z ich gry. Przed tym spotkaniem koncentrowałem się na swojej drużynie.
Zawsze chodzi mi o to, by grała ona swoją piłkę, a wtedy będzie dobrze. To ważne
zwycięstwo, ale do końca ligi jeszcze wiele spotkań. Ja staram się wpoić
chłopakom, że bez odpowiedniej agresywności, entuzjazmu i zaangażowania wiele
nie osiągną. Taki mam pomysł na sukces. |
|
Dziennik Polski |
|

foto: Łukasz Milewski | photohormone.com
| więcej foto z meczu | Rozmowa z Marcinem Pietryką (bramkarzem Resovii):
4-1 na boisku Stali - o takim wyniku nikt z Was pewnie nie śnił...
- Ale czuliśmy, że możemy tutaj coś zdziałać. Wyszliśmy na boisko naładowani
energią, walczyliśmy, dużo biegaliśmy. I wszystko robiliśmy z głową. Na chłodno.
Jak zawodowcy. Myślę, że kibice nie mieli wątpliwości, która z drużyn była
lepsza.
Mobilizowaliście się w jakiś specjalny sposób?
- W całej tej zabawie chodzi o głowę. Wygrywa ten, kto jest mocniejszy
psychicznie. Bardzo często bywa tak, iż sportowiec nie potrafi pokazać pełni
swoich umiejętności właśnie dlatego, że nie radzi sobie ze stresem, z emocjami.
Wczoraj potrafiliśmy nad tym zapanować.
Pracy miał Pan mniej, niż zwykle, choć na przedpolu grał Pan bardzo pewnie i
odważnie. Gorzej było z wprowadzaniem piłki do gry.
- Chciałem zagrywać dokładnie, ale gdy nie wyszło raz i drugi, zacząłem się
irytować. Na szczęście spokój szybko wrócił. Grało mi się naprawdę dobrze.
Sukces pojawił się w najlepszym momencie. Mam na myśli kołyskę...
- Koledzy zadedykowali zwycięstwo mojej córeczce Klaudii, która przyszła na
świat w ubiegłym tygodniu. Gdy robili kołyskę, byłem dumny, ale i strasznie
wzruszony.
Panu i Bartoszowi Madei zwycięstwo nad Stalą smakuje lepiej, niż innym.
Jesteście wychowankami Resovii, a tych z podstawowej jedenastki z roku na rok
ubywa.
- Może coś w tym jest, ale zapewniam, że w szatni nie ma podziałów na tych z
Rzeszowa i obcych. Panuje fantastyczna atmosfera. Nie przesadzę, jeśli powiem,
że jeden za drugim poszedłby w ogień.
Po takim zwycięstwie Resovia musi zostać mistrzem jesieni, a potem...
-... nie wybiegajmy tak daleko w przyszłość. Jesteśmy mocni, ale punktów za
darmo nikt nam nie odda. |
|
Rozmawiał Tomasz Szeliga | Dziennik Polski |
|
2008.09.19 | Przed meczem Stal - Resovia
|
|
Resoviacy
na zwycięstwo nad Stalą czekają od 2000 roku. To wtedy po raz ostatni
triumfowali na boisku przy ul. Hetmańskiej. W niedzielę w III lidze piłkarskiej
odbędą 39. ligowe derby Rzeszowa.
W ubiegłym sezonie Stal wygrała u siebie po pięknym golu Mateusza Jędryasa,
w rewanżu było 1-1. Remis przeszkodził obu drużynom w walce o II ligę. Teraz
szanse znów są bardzo wyrównane. Druga w tabeli Resovia wyprzedza Stal o punkt,
ale to biało-niebiescy pozostają jedynym zespołem bez porażki.
Gospodarze derbów od trzech spotkań nie potrafią jednak zdobyć bramki. Remisy z
beniaminkami - Karpatami, Izolatorem i Tomasovią potraktowane zostały w klubie
jak porażki. - Wierzymy, że w niedzielę pech wreszcie nas opuści. Że trafimy
w końcu do siatki, a nie w słupki albo poprzeczkę - mówi napastnik Stali
Ireneusz Gryboś, który nie może się doczekać meczu z Resovią. - Nie jestem z
Rzeszowa, ale atmosfera derbów bardzo mi się udzieliła - przyznaje.
Pytania o nieskuteczność piłkarzy denerwują trenera Stali Andrzeja Orzeszka,
który podkreśla, że dla niego derby to mecz jak każdy inny. - Ani mniej, ani
bardziej ważny. Nie jestem pewien, czy padną bramki, ale sądzę, iż okazji będzie
więcej niż ostatnio - dodaje. O taktyce bądź ewentualnych zmianach w
składzie rozmawiać nie chce. - Zapraszam na mecz - ucina dyskusję.
Opiekun Resovii Tomasz Tułacz także nie daje się namówić na pogawędkę o słabych
i mocnych stronach Stali oraz taktyce, jaką przyjmie jego zespół. - To bez
sensu. Znamy się przecież jak łyse konie. Gdy przychodzi do derbów, miejsce w
tabeli i wcześniejsze dokonania drużyn przestają mieć znaczenie. O sukcesie w
takim meczu decyduje dyspozycja dnia, psychika zawodników. Chciałbym, żebyśmy po
spotkaniu mogli spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie: zrobiliśmy wszystko, co w
naszej mocy.
Obie ekipy mają swoje problemy kadrowe. W Stali nie zagrają obrońcy Piotr Duda
(kontuzja) i Szymon Solecki (kartki), natomiast skrzydłowy "pasiaków" Jarosław
Piątkowski ciągle walczy z czasem. - Mięsień przestał boleć, ale dopiero USG
wykaże, czy wszystko jest w porządku. Palę się do gry, lecz ryzyka nie podejmę.
Nie chcę się leczyć przez kolejne pół roku - opowiada.
|
|
TSz, Dziennik Polski |
|
|