|
|
|
2009.06.18 | Resovia zdobywcą Wojewódzkiego Pucharu Polski
|
|
Resovia Rzeszów - Sokół Nisko 9:0 (4:0)
2'
Pydych, 11' 63' 68' Piątkowski, 13' (k) Walaszczyk, 35' Kozubek, 55' 81'
Jakubowski, 78' Warchoł
Resovia:
Pietryka, Pydych, Koubek, Bogacz, Szkolnik, Walaszczyk, Fryc (54' Jakubowski),
Piątkowski, Domoń (54' Madeja) , Kamiński (54' Szalacha), Korab (46' Warchoł)
Sokół: Osipa, Wojtak D. (62' Drabik), Woźniak, Orliński, Niemiec (62'
Pławiak), Nowak A., Tabaka (62' Szewc), Sałek, Świąder, Snios, Nowak M. (62'
Wlizło)
Sędzia: Jacek Zygmunt (Jarosław), Widzów: 500
Piłkarze
Resovii zakończyli sezon piłkarski zdobyciem podwójnej korony, czyli mistrzostwa
ligi lubelsko- podkarpackiej i Wojewódzkiego Pucharu Polski. Do pucharowego
rewanżu rzeszowianie podeszli z całą powagą i kolejny raz rozgromili
czwartoligowców z Niska.
Już w 2 minucie swoją pierwszą bramkę w barwach Resovii strzelił Rafał Pydych.
Obrońca „pasiaków” ze stażem 48 meczów w „biało-czerwonej” koszulce, wykorzystał
podanie z rzutu rożnego i ładnym strzałem w długi róg pokonał Tomasza Osipę.
W 11 minucie wynik meczu podwyższył najlepszy tego dnia na boisku Jarosław
Piątkowski. Na stadionie Resovii nie ucichły jeszcze brawa po drugiej bramce, a
w polu karnym faulowany został Kamil Walaszczyk. Rzut karny wykorzystał
technicznym strzałem sam poszkodowany i na zegarze stadionowym 3:0. Pomimo
wysokiego prowadzenia resoviacy nie zwalniali tempa meczu, a efektowną grą
chcieli podziękować kibicom za wsparcie w meczach ligowych. W 21 minucie meczu
idealne podanie od Oskara Fryca zmarnował Konrad Domoń, który spudłował z 7
metrów. Na boisku widoczna była zdecydowana przewaga piłkarzy Resovii i kolejne
bramki były tylko kwestią czasu. Na bramkę numer 4 kibice czekali do 35 minuty.
Z rzutu rożnego dośrodkował Kamil Walaszczyk i atomowym uderzeniem z główki
swoją 14-tą bramkę dla Resovii strzela nie kto inny jak... Wiesław Kozubek. Dla
środkowego obrońcy „pasiaków” pierwszy mecz w przyszłym sezonie będzie
jubileuszowym, setnym meczem ligowym w Resovii.
W 43 minucie po jednej z nielicznych akcji gości sędzia odgwizdał „spalony”. W
drugiej połowie meczu trener Tułacz dokonał zmian wprowadzając czterech
piłkarzy, w tym dwóch z drużyny rezerw. W 54 minucie wynik na 5:0 podwyższył
wprowadzony minutę wcześniej – Witold Jakubowski. W 63 minucie meczu w
klasycznej sytuacji „sam na sam z bramkarzem” znalazł się Jarosław Piątkowski,
który podwyższył wynik na 6:0. Ten sam zawodnik w 70 minucie strzelił swoja
trzecią bramkę w tym meczu. Nawet przy wyniku 7:0 resoviacy nie zwalniali tempa
gry. Większość swoich akcji „biało-czerwoni” przeprowadzali skrzydłami i
okazało się to skuteczną metodą na czwartoligowców z Niska. W 77 minucie
zamieszanie podbramkowe wykorzystał wychowanek Resovii Warchoł, który strzałem
z 5 metrów podwyższył wynik na 8:0. Kilka minut później ten sam zawodnik padł
faulowany w polu karnym i wynik z rzutu karnego ustalił na 9:0 Witold
Jakubowski.
Po meczu piłkarze odebrali z rąk działaczy OZPN okazały puchar i medale za awans
do II ligi. | |
resoviacy.pl
,
foto: Jacek Czochara, Dziennik Polski
|
|
2009.06.17 | Rezerwy Resovii po pierwszym sezonie
|
|
Drużyna
rezerw Resovii zakończyła swój pierwszy po reaktywacji sezon piłkarski.
Piłkarze "dwójki" zdystansowali B – klasowych rywali i bez najmniejszych
trudności zapewnili sobie awans do klasy A. Rozgrywki na najniższym szczeblu
rozgrywek nie stoją na wysokim poziomie więc mecze resoviaków kończyły się
niejednokrotnie na wynikach dwucyfrowych. Przez cały sezon trzon drużyny
tworzyli wychowankowie: Szyszko, Rybak, Warchoł, Tutak, Bednarz, Świst, Krupa,
Barłowski i Bryk. Ten ostatni zdobywając 31 bramek został królem strzelców ligi.
Podopieczni trenera Dariusza Warchoła wspomagani byli piłkarzami z drużyn
seniorskiej i juniorskiej. W sumie w 22 meczach wystąpiło 37 piłkarzy.
Awans do klasy A wywalczyli: Szyszko
(17 meczów/ 0 goli), Superson (1/0), Król (1/0), Kozak (2/0), Rybak (19/4),
Warchoł (19/15), Tutak (21/1), Bednarz (15/4), Pietrucha (14/11), Świst (17/0),
Krupa (19/2), Szkolnik (1/1), Barłowski (17/12), Złotek (9/5), Polończyk (2/0),
Baran J. (7/3), Szalacha (14/3), Oślizło (2/0), Jakubowski (8/2), Grabowski
(6/2), Mościński (3/6), Bryk M. (20/31), Niemczyński (3/2), Adamczyk (3/4), Wnęk
(11/12), Korab (5/9), Kusz (1/0), Bogacz (5/3), Kruczek (3/0), Mastej (9/7),
Danielak (1/1), Baran M. (1/0), Cygnar (2/3), Madeja (1/2), Domoń (2/1), Tyrkało
(1/0)
więcej o meczach rezerw Resovii | |
resoviacy.pl
|
|
2009.06.16 | Wysoka zaliczka w pucharowym dwumeczu
|
|
Sokół Nisko - Resovia Rzeszów 2:6 (2:4)
22'
Drabik, 28' Szewc - 4' 37' 74' Kamiński, 10' Korab, 15' Kusiak, 74' Jakubowski
Sokół: Osipa, Wojtak R. (57' Orliński), Pławiak,
Drabik, Wojtak D. (46' Nowak A.), Szewc, Lebioda, Tabaka (60' Sałek P.), Skiba,
Frankiewicz (46' Nowak M.), Kaczmarczyk
Resovia: Pietryka, Kozubek, Kusiak, Bogacz, Szkolnik, Piątkowski, Fryc
(75' Cygnar), Domoń, Walaszczyk (66' Jakubowski), Korab, Kamiński
Sędzia: Stęchły (Jarosław), Widzów: 200

foto: Echo Dnia
Po kwadransie gry Resovia wygrywała już 3-0 i
wydawało się, że jest po meczu. Tymczasem ambitni niżanie nie dali za wygraną i
cierpliwie szukali swojej szansy. Ich ambicja została szybko nagrodzona, bo po
bramkach Drabika i Szewca zrobiło się 2-3. Bramkowego kontaktu nie udało się
jednak długo utrzymać, bo jeszcze przed przerwą swoje drugie trafienie zaliczył
Kamiński. Po zmianie stron gospodarze nie mieli już nic do powiedzenia.
Resoviacy natomiast wpisali się na listę strzelców jeszcze dwukrotnie i to w
odstępie kilkudziesięciu sekund. Najpierw z dystansu huknął Jakubowski, a za
chwilę gapiostwo obrońców raz jeszcze bezlitośnie wykorzystał Kamiński.
| |
Super Nowości, P.Pyrkosz |
|
2009.06.15 | "Resovia musi być jeszcze silniejsza"
|
|
Wywiad dziennikarza "Nowin" Tomasza Ryznera z trenerem
piłkarzy Resovii - Tomaszem Tułaczem
-
Bardziej się jest zmęczonym po sezonie będąc piłkarzem, czy jako
trenerem?
- Gdy byłem zawodnikiem, po wszystkim
bolały kości. Teraz, po zjedzeniu tych nerwów, obciążona jest głowa,
czuje się zmęczenie psychiczne. Ale przede wszystkim jestem w tej chwili
bardzo zadowolony, bo osiągnęliśmy cel, choć ciśnienie, presja na wynik
były ogromne.
- Resovia dopięła celu, bo...
- Dużo mówią liczby. Wiosną straciliśmy
tylko 6 goli, w 11 meczach nie straciliśmy gola. Świadczy to o bardzo
dobrej grze nie tylko defensywy, ale i pozostałych formacji. Unieśliśmy
ciężar oczekiwań. Graliśmy efektywnie i nieprzypadkowo awansowaliśmy.
- Mając największy budżet w lidze,
Resovia mogła mieć szeroką kadrę. To się przydało.
- Owszem, bo przez opóźnienie rundy
wiosennej natężenie rozgrywek było bardzo duże. Aż 24 piłkarzy to
sytuacja komfortowa, ale ma i swoje pułapki. Bo jak tu pogodzić ambicje
każdego zawodnika.
| |
więcej | Tomasz Ryzner, Nowiny |
|
2009.06.14 | Zwycięstwo rezerw na koniec sezonu
|
|
Resovia II Rzeszów - Junak Słocina 9:1 (1:0)
35' Wnęk, 48' Grabowski, 53' 65' 80' 85' Warchoł, 59' Barłowski, 62' Mastej, 75'
Krupa - 65' Oczoś
Resovia II: Szyszko,
Bednarz (70' Tutak), Bogacz, Świst, Grabowski, Barłowski (52' Rybak),
Jakubowski, Szalacha, Bryk (51' Mastej) Warchoł, Wnęk (60' Krupa)
Junak: Różański, Ziaja G., Ziaja A., Lisek, Szela (64' Syrda ),
Jaśkiewicz (46' Banach), Czyż, Podgórski, Cieplik (69' Pomianek) Nalepa (54'
Oczoś), Misztal
Widzów: 110
Tylko do przerwy żyła nadzieja Junaka na sukces w meczu z
Resovią II. Po zmianie stron rzeszowianie odarli ze złudzeń kandydata do awansu.
| |
więcej | resoviacy.pl |
|
2009.06.13 | Po sezonie 2008/09
|
|
Stało
się to, na co kibice Resovii czekali od wielu sezonów. Upragniony awans piłkarzy
do II ligi. Pomimo tego, że II LIGA jest przez wielu traktowana jako „druga” z
przymrużeniem oka, to niewątpliwie jest to ogromny sukces rzeszowskiego klubu.
Ostatni mecz na ogólnopolskim szczeblu rozgrywek resoviacy rozegrali 15 lat
temu. W pamiętnym, 1994 roku nikt nie chciał nawet myśleć o tym, że piłkarze
Resovii nazywani w kraju „wiecznymi drugoligowcami” rozstaną się z ogólnopolskim
futbolem na tak długo.
Przed objęciem Resovii trenerzy Tułacz – Pacanowski zapowiadali, że kluczem do
sukcesu będzie dobra gra w defensywie i szeroka kadra. Po 30 kolejkach okazało
się, że mieli rację. Rzeszowianie stracili najmniej (17) bramek w lidze , a
kluczowymi postaciami zespołu okazali się środkowi obrońcy Wiesław Kozubek i
Marek Kusiak. W meczach ligowych zagrało 30 zawodników. Najwięcej minut na
boisku spędzili Kusiak, Kozubek i motor napędowy drużyny – Kamil Walaszczyk. Po
raz pierwszy od wielu sezonów rzeszowianie posiadali po dwóch równorzędnych
zawodników na każdą pozycję. Siłą Resovii były stałe fragmenty gry. W wielu
meczach to po rzutach rożnych i wolnych rzeszowianie zdobywali decydujące
bramki. Jednocześnie piłkarze „pasiaków” krytykowani byli za to, że nie grają
„ładnej piłki” i nie mają „swojego stylu gry”. Nie można było im jednak odmówić
konsekwencji, taktyki, motoryki i mentalnego przygotowania. W razie braku
jednego z tych elementów pojawiał się problem ze zdobyciem kompletu punktów.
Punktów tych tracili jednak niewiele (18 zwycięstw, 10 remisów, 2 porażki).
Rzeszowianie potrafili wygrywać nawet te mecze w których gra się nie układała. W
opinii trenerów innych drużyn: „... atutem „pasiaków” była również umiejętność
wykorzystywania sytuacji pod bramką rywala”. W tym elemencie przodowali dwaj
napastnicy: Mariusz Wiktor – w rundzie jesiennej i Piotr Kamiński w rundzie
wiosennej. Resoviacy oddali fotel lidera tylko na dwie kolejki (po meczach z
Unią Nowa Sarzyna i Orłem Przeworsk) i wygrali ligę w pełni zasłużenie.

Awans do II ligi wywalczyli:
Tomasz Tułacz, Bogusław Pacanowski (trenerzy), Leszek Mucha (kierownik drużyny),
Robert Kłosek (masażysta), Marcin Pietryka, Tomasz Król (bramkarze), Piotr
Szkolnik, Marek Kusiak, Wiesław Kozubek, Rafał Pydych, Marcin Pietrucha, Michał
Bogacz, Mirosław Baran (obrońcy), Paweł Cygnar, Oskar Fryc, Konrad Domoń, Kamil
Walaszczyk, Rafał Turczyn, Szymon Grabowski, Jarosław Piątkowski, Bartosz
Madeja, Witold Jakubowski, Jakub Baran, Kamil Oślizło, Przemysław Pałkus
(pomocnicy), Piotr Kamiński, Witalij Tyrkało, Mariusz Wiktor, Łukasz Korab,
Andrzej Danielak, Krzysztof Kruczek, Paweł Adamczyk, Piotr Mazurkiewicz,
Waldemar Złotek
Statystyki piłkarzy w sezonie 2008/09 | |
resoviacy.pl |
|
2009.06.10 | Dwucyfrówka rezerw Resovii
|
|
Resovia II Rzeszów - Rudnianka Rudna Wlk. 14:0 (8:0)
Bryk 4,
Barłowski 2, Bogacz 2, Cygnar 2, Korab, Wnęk, Rybak, Warchoł
Resovia II: Szyszko,
Świst, Bogacz, Bednarz (46' Tutak), Mastej (46' Krupa), Cygnar, Barłowski,
Korab, Bryk, Warchoł, Wnęk (46' Rybak)
Rudnianka: Lachcik, Kula W., Miąsik, Serafin (90' - Zdeb),
Drzał D., Dziągwa, Kula D., Bojda M., Bojda D., Drzał M. (20' Batóg), Niemiec
(10' Czyż)
Widzów: 70
Piłkarze rezerw Resovii zrehabilitowali się za wpadkę z poprzedniej kolejki i w
zaległym meczu rozgromili drużynę Rudnianki Rudna 14:0.
| |
więcej | resoviacy.pl |
|
2009.06.07 | Dwa oblicza rezerw
|
|
LKS Jasionka - Resovia II Rzeszów 5:4 (0:3)
Gdula, W. Bal 3, M. Bal - Szalacha, Bryk, Warchoł, Wnęk
Resovia II: Szyszko, Krupa, Świst, Bednarz (46'
Rybak), Mastej, Barłowski ,
Szalacha ,
Jakubowski, Kruczek (60' Tutak), Warchoł, Bryk (46' Wnęk)
Niespodziewanym wynikiem zakończył się mecz na szczycie I
grupy klasy B. Piłkarze rezerw Resovii po 45 minutach prowadzili z trzecią
drużyną ligi KS Jasionką 3:0. Po przerwie gospodarze strzelili "pasiakom" aż 5
bramek i lider wrócił do Rzeszowa bez punktów. | |
więcej | resoviacy.pl
|
|
2009.06.06 | Udane zakończenie sezonu
|
|
Stal Kraśnik - Resovia Rzeszów 0:2 (0:0)
49' 74'
Kamiński
Stal Kraśnik:
K.Beszczyński, D.Beszczyński, Ręba (78' Bijak, 85' Gołębiowski), Stadnicki ,
Wojtysiak, Pacek (73' Słoniewski), Drozd, Gutek, Iwanowicz , Dudek (63' Nowak),
Dydo
Resovia: Król, Pydych, Kozubek , Baran, Szkolnik (61' Bogacz), Turczyn
(75' Pietrucha), Domoń, Cygnar (67' Fryc), Walaszczyk, Kamiński, Danielak (81'
Madeja)
Sędzia: Śledź (Biała Podlaska), Widzów: 500
Przyjazd świeżo upieczonego drugoligowca nie wyciągnął
kibiców Stali z domów, na stadionie więcej było fanów Resovii i piłkarze
lidera mogli się poczuć, jak u siebie. Po meczu znów stracili koszulki. -
Wszystko pięknie, tylko w czym my teraz zagramy przeciwko Sokołowi Nisko w
Pucharze Polski? Nie mamy już koszulek w pasy ani żółtego, wyjazdowego
kompletu - uśmiechał się kierownik drużyny z Rzeszowa Leszek Mucha. Pierwsze
spotkanie w Nisku 16 czerwca, rewanż dwa dni później. Do rozgrywek centralnych
kwalifikuje się tylko zwycięzca.
Resoviacy wygrali zasłużenie. Już do przerwy powinni prowadzić, lecz Andrzej
Danielak, Rafał Turczyn i Piotr Kamiński świetnych okazji nie potrafili
zamienić na gole. Po zmianie stron "Kamyk" potwierdził jednak, że ze
skutecznością w tej rundzie jest za pan brat. Najpierw trafił do siatki w
ekwilibrystyczny sposób, potem w swoim stylu, strzelając po ziemi w dalszy
róg. Najlepszą sytuację dla gospodarzy zmarnował w 60 min Marceli Pacek.
Strzelał z ostrego kąta, Tomasz Król wybił piłkę na róg. | |
TSz, Dziennik Polski |
|
2009.06.03 | Resovia w finale
|
|
Sokół Sieniawa - Resovia Rzeszów 1:2 (0:1)
88' Wróbel
- 38' (k) Danielak, 54' Grabowski
Sokół:
Pokrywka, Czopik (46' Kowalczyk), Macina, Bodzioch (67' Gleń ),
Krawiec, Kulpa (58' Socha), Boczarski, Karwacki (74' Szczepański), Padiasek ,
Fedak, Wróbel
Resovia: Pietryka, Pietrucha, Bogacz, Baran, Jakubowski, Korab (76'
Wiktor), Madeja (56' Barłowski), Fryc, Grabowski, Danielak
(53' Kruczek), Warchoł (46' Szalacha)
Sędzia: Złotek (Gorzyce). Widzów 400
W
drugim półfinale PP na szczeblu wojewódzkim niespodzianki nie było. Resovia
uporała się z Sokołem Sieniawa i może już być pewna udziału w rozgrywkach
centralnych.
Potyczka obu zespołów była słabym widowiskiem. O pierwszej odsłonie można
powiedzieć tylko tyle, że się odbyła. W tym okresie gry jedyny celny strzał w
wykonaniu przyjezdnych, okazał się skuteczny. W polu karnym Macina sfaulował
Danielaka i sam poszkodowany wymierzył sprawiedliwość skutecznie egzekwując rzut
karny.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie, chociaż sytuacji podbramkowych
stworzonych przez oba zespoły było nieco więcej. Już w 54. min świeżo
wprowadzony na plac gry Kruczek, dokładnie podał do Grabowskiego, a ten z
strzałem z 18 m pokonał Pokrywkę. Od tego momentu gra toczyła się w środkowej
strefie boiska i na kolejną bramkę kibice musieli czekać do 88. min. Wtedy to,
przed polem karnym Resovii, Wróbel ograł jednego z rywali i płaskim strzałem
zdobył bramkę kontaktową. Odpowiedź Resovii mogła być błyskawiczna. Kilka sekund
później Barłowski uderzył z dystansu, ale piłka odbiła się od słupka i wyszła w
pole. W końcówce bliski wpisania się na listę strzelców był Kruczek, ale jego
mocny strzał, na raty obronił Pokrywka. | |
Henryk Majcher, Super Nowości |
|
2009.05.30 | Resovia w II lidze
|
|
Resovia Rzeszów - Tomasovia Tomaszów Lub. 0:0
Resovia: Król, Kozubek, Kusiak ,
Baran, Szkolnik, Pydych (80' Fryc), Domoń, Cygnar (55' Madeja), Walaszczyk (89'
Jakubowski), Kamiński (75' Danielak), Turczyn
Tomasovia: Bartoszyk, Banaś, Chwała, Sioma, Myszkowski, Baran, Ciećko,
Wójcik (68' Gozdek), Kasperek (70' Zatorski), Pacholarz, Wawryca (60,
Raczkiewicz)
Sędzia: Żurawski (Mielec), Widzów: 1000

Druga liga, druga liga, Resovia! - krzyczał na środku boiska lider rzeszowian
Marek Kusiak. Uradowani kibice zabrali mu koszulkę, a potem wręczyli szampana.
Innych piłkarzy spotkało to samo, trener Tomasz Tułacz na konferencję prasową
przyszedł oblany od stóp do głów. - Może nie będziemy świętować do białego rana,
jak w Barcelonie, ale szybko do domów nie uciekniemy. Nasze żony i dziewczyny są
dziś wyjątkowo wyrozumiałe - żartował bramkarz "pasiaków" Marcin Pietryka.
Resoviakom do postawienia kropki nad "i" brakowało punktu i może z tego powodu
nie oglądaliśmy w sobotę huraganowych ataków na bramkę Tomasovii. Gospodarze
jednak przeważali i powinni strzelić choćby jednego gola. Przed przerwą świetnej
okazji nie wykorzystał Piotr Kamiński, po zmianie stron Kamil Walaszczyk, który
mając przed sobą tylko bramkarza gości, strzelił prosto w niego. Pomocnik
Resovii skutecznością nie błysnął, ale to on był motorem napędowym wszystkich
akcji. W pierwszej połowie uderzył również z wolnego z ponad 30 metrów i Łukasz
Bartoszyk z najwyższym trudem wybił piłkę na róg.
Chwalona wiosną Tomasovia w Rzeszowie nie pokazała niczego szczególnego. Bramce
lidera zagrażała tylko przed przerwą. Najbliższy szczęścia był Tomasz Ciećko, bo
po jego strzale zza linii pola karnego, piłka przeleciała metr od słupka.
Resoviacy nie otrzymają za awans super premii, ale jak stwierdził prezes klubu
Aleksander Bentkowski, będą to "godne pieniądze". W trzeciej lidze rzeszowianie
byli poza konkurencją, teraz poprzeczka idzie jednak w górę. Zmiany są
niezbędne. Resoviacy potrzebują prawego pomocnika i doświadczonego
rozgrywającego. Przydałby się również rasowy napastnik i koniecznie lewy
obrońca. Nie jest tajemnicą, że z drużyny odejdzie 6-7 piłkarzy. W tej grupie
znajdzie się prawdopodobnie Jarosław Piątkowski, a także część nowych
zawodników. Bo z pozyskanych zimą nie zawiedli jedynie Piotr Kamiński i Rafał
Turczyn.
|
|
Tomasz Szeliga, Dziennik Polski |
|
Tomasz
Tułacz (trener Resovii): Mieliśmy wywierać presję na rywalu w jego polu
karnym, ale tej pazerności na gole nieco nam zabrakło. Szkoda sytuacji Kamila
Walaszczyka, choć pamiętajmy, iż zawodnicy - wiedząc o tym, że do awansu
wystarcza remis - nie podejmowali ryzyka. Łatwo można było się nadziać na
kontrę, przecież Tomasovia ma w składzie szybkich piłkarzy. Nie chcę na gorąco
wystawiać indywidualnych laurek. Na pochwały zasłużyło 24 graczy. Dążyliśmy do
tego, by dysponować szeroką kadrą. To sytuacja komfortowa, ale też wymagająca od
nas, trenerów, wyczucia, wyjątkowego sposobu działania. Musieliśmy pogodzić
ambicje piłkarzy, bo przecież nie każdy mógł grać co tydzień. Cieszę się, iż od
półtora roku nie przegraliśmy na własnym boisku meczu ligowego i z tego, jak
bardzo poprawiliśmy grę w defensywie.
Wiesław
Kozubek (obrońca Resovii): W wiosce z której pochodzę, nikt wcześniej nie
osiągnął takiego sukcesu w sporcie. Trafiłem do Resovii z klubu piątej ligi, ale
poradziłem sobie. Dlatego nie boję się tego, co nastąpi za dwa miesiące.
Graliśmy już kilka spotkań z zespołami z drugiej ligi. Byli lepsi, ale
minimalnie. Głównie dzięki swojemu doświadczeniu. Chwalą mnie za to, jakie
postępy zrobiłem i za serce do gry. Trochę tego nie rozumiem. Piłkarz wychodzi
na boisko po to, by walczyć do upadłego. A dla mnie futbol to miłość numer dwa.
Oddaje mu się całkowicie.
Rafał
Turczyn (pomocnik Resovii): Wszyscy mnie tutaj głaskają, prawią
komplementy. To miłe, ale wyobraża pan sobie, co by było, gdybyśmy nie wygrali
tej ligi? Bardzo chciałem strzelić gola przed rzeszowską publicznością. Nie
udało się, w meczu z Tomasovią zabrakło naprawdę niewiele. Nie ma dla mnie
znaczenia, czy gram w pomocy czy w ataku. Wszędzie dobrze się czuje i staram się
robić coś pożytecznego. Występy w Resovii to świetna sprawa, ale jeszcze nie
wiem, czy przedłużę kontrakt. Wiele zależy od mojego menedżera.
Marcin
Pietryka (bramkarz Resovii): Zasłużenie awansowaliśmy. Raz graliśmy
lepiej, raz gorzej, ale zawsze konsekwentnie. Proszę zauważyć, że nie
oddawaliśmy inicjatywy i przez cały czas znajdowaliśmy się na pierwszym miejscu
w tabeli. To mój czwarty awans z Resovią, ale jednak trochę inny od
wcześniejszych. Czeka nas fantastyczna przygoda, wyjazdy na drugi koniec Polski.
Do tej pory jeździliśmy tylko do Krakowa albo Ostrowca Świętokrzyskiego. Kto
będzie bronił w drugiej lidze? Jak znam życie, będziemy się zmieniać z Tomkiem
Królem. Na tej rywalizacji oboje zyskujemy, a najbardziej drużyna.
Kamil
Walaszczyk (pomocnik Resovii): Mogłem strzelić zwycięskiego gola, ale nie
udało mi się zmieścić piłki między nogami bramkarza. Nie wygraliśmy, jednak nie
sądzę, by ktokolwiek miał wątpliwości, że to właśnie Resovii należał się awans.
Poprzeczka wędruje w górę, ale bez obawy - poradzimy sobie. Z Sandecją,
Górnikiem Wieliczka czy KSZO walczyliśmy nie tak dawno jak równy z równym. Dziś
te drużyny są w czubie drugoligowej tabeli. Teraz świętujemy, lecz sezon się
jeszcze nie skończył. Chcemy się pokazać z dobrej strony w ostatnim ligowym
meczu ze Stalą Kraśnik i w Pucharze Polski. |
|
Tomasz Szeliga, Dziennik Polski |
|
Z prezesem CWKS Resovia Aleksandrem Bentkowskim rozmawiał Tomasz Szeliga
(Dziennik Polski):
Cel
został zrealizowany. Co dalej?
- Nigdy nie ukrywałem, że druga liga to tylko etap przejściowy, bo naszą
ambicją jest, by Resovia występowała na zapleczu ekstraklasy. Na bazie drużyny,
która powstała i funkcjonuje, można budować coś trwałego. Ale wzmocnienia są
konieczne. Mnie bardzo brakuje środkowego pomocnika. Piłkarza, który weźmie na
siebie ciężar gry. Czasu jest niewiele, więc oczekuję, iż trener Tułacz
przedstawi wkrótce listę zawodników z którymi będziemy chcieli podpisać umowy.
Wyższa liga to większe wydatki. Resovia do ubogich
klubów jednak nie należy i chyba nie powinna się martwić?
- Na mecze trzeba będzie wyjeżdżać dzień wcześniej, nocować w hotelach,
wynajmować boiska do treningów. To są olbrzymie wydatki. Z pierwszych obliczeń
wychodzi, że budżet sekcji musi się zwiększyć o 30 procent. Jednak mam nadzieję,
że damy radę. Że aktualni sponsorzy okażą się jeszcze hojniejsi, a dojdą też
nowi. Nic tak nie przemawia do wyobraźni, jak sukces. A ludzie widzą, że w ten
zespół warto inwestować, że klub jest sprawnie zarządzany i dobrze postrzegany
na zewnątrz.
Podobała się Panu gra Resovii w tym sezonie?
- Nie mogę powiedzieć, że byłem zadowolony z gry piłkarzy. Gdy mówiłem to
trenerom, ci prosili, bym spojrzał w tabelę. W ten sposób wytrącali mi argumenty
z ręki (śmiech). Bo też proszę zauważyć, jak wyrównana była ta nasza liga.
Choćby taka Tomasovia. Niedawno znajdowała się na dnie tabeli, dziś gra naprawdę
dobrą piłkę. Murawa? Zostanie poprawiona. Już szykujemy się do jej remontu. |
|
Tomasz Szeliga, Dziennik Polski |
|
2009.05.27 | Grad kartek w Boguchwale
|
|
Izolator Boguchwała - Resovia Rzeszów 1:0 (1:0)
23' Brocki
Izolator: Kwaśny, Kopiec, Iwanowski,
Woźniak ,
Szpond ,
Bereś (89' Kawa), Sierżęga (67' Kuter), Skiba, Domin ,
Bereś
(77' Karwat), Porada
(88' Rusin)
Resovia: Pietryka ,
Kozubek, Kusiak, Baran, Szkolnik (45' Pydych), Piątkowski ,
Cygnar
(70' Domoń), Fryc, Turczyn, Kamiński (84' Danielak ),
Wiktor 
Sędzia: Wierdak (Krosno), Widzów: 1500
Resoviacy do awansu
potrzebują jednego punktu. Cel ten mieli osiągnąć w wyjazdowym spotkaniu w
Boguchwale. Niestety determinacja gospodarzy i bezmyślność dwójki piłkarzy
„pasiaków” przyczyniły się do porażki rzeszowian.
Pierwsza połowa meczu należała do gospodarzy. Miejscowi skutecznie rozbijali
ataki Resovii i z czasem opanowali środek boiska. W 15 minucie po strzale głową
Porady piłka przeleciała nad poprzeczką. W 23 minucie Sebastian Brocki
wykorzystał błąd obrony Resovii i strzałem zza pola karnego umieścił piłkę w
bramce gości. Po stracie bramki resoviacy ruszyli do odrabiania strat. Akcje
rzeszowian kończyły się jednak na 16 metrze od bramki Kwaśnego. Przełomowym
okresem meczu okazał się ostatni kwadrans pierwszej połowy. W 31 minucie za
oplucie rywala czerwoną kartkę dostał Jarosław Piątkowski. Tuż przed przerwą
swoją drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Mariusz Wiktor. Tym
razem piłkarz gości łapał za koszulkę wychodzącego z kontrą Krzysztofa Domina.
W drugiej połowie meczu resoviacy zagrali z ogromnym zaangażowaniem. Pomimo
tego, że grali osłabieni brakiem dwóch zawodników – to oni byli stroną
atakującą. Niestety osamotniony w ataku Piotr Kamiński musiał rywalizować z
trzema obrońcami biało- zielonych. W ostatnich 30 minutach meczu roiło się od
fauli, pomyłek sędziowskich i gry na czas. Końcowe minuty były mocno nerwowe.
Resovia atakowała, a miejscowi wybijali piłkę w trybuny.
Ostatecznie gospodarzom udało się utrzymać wynik do końca meczu i 3 punkty
pozostały w Boguchwale. | |
resoviacy.pl |
|
2009.05.24 | Skromne zwycięstwo rezerw
|
|
Trzcianka Trzciana - Resovia II Rzeszów 1:2 (0:0)
84' Miłek
- 49' Mastej, 75' Rybak
Resovia II: Kozak,
Krupa (75' Tutak ),
Pietrucha, Świst ,
Mastej, Barłowski, Jakubowski ,
Tyrkało
(65' Rybak), Kruczek, Warchoł, Wnęk
Skromne zwycięstwo w podrzeszowskiej Trzcianie odnieśli piłkarze rezerw Resovii.
Rzeszowianie kończyli mecz w dziesiątkę. W 70 minucie drugą żółtą i tym samym
czerwoną kartką ukarany został za dyskusje z sędzią Witold Jakubowski. | |
więcej | resoviacy.pl |
|
2009.05.25 | O krok od awansu
|
|
Resovia Rzeszów - Karpaty Krosno 2:0 (0:0)
78'
Kamiński, 84' Wiktor
Resovia: Pietryka, Kozubek ,
Baran, Kusiak, Pydych (51' Szkolnik ),
Walaszczyk
(89' Grabowski), Cygnar (46' Madeja ),
Fryc, Turczyn, Kamiński, Danielak (51' Wiktor)
Karpaty: Korbecki, Śliwiński, Gonet, Zych, Włodarski (81' Balasa),
Majcher ,
Jurczak, Czaja
(46' Fydrych ),
Moroń (67' Ochmański), Bliński ,
Macnar
Sędzia: Marek Mirosław (Lublin), Widzów: 1400
Po zwycięstwie nad Karpatami Resovię od II ligi dzieli tylko punkt. Regionalne
derby nie stały jednak na wysokim poziomie. Honor meczu uratowały dwie ładne
bramki.
Wzajemne wąchanie trwało niecały kwadrans. W 17 minucie piłka znalazła się w
bramce Pietryki, ale sędziowie słusznie gola nie uznali, bo Lech Czaja był na
spalonym.
Zainteresowany tak protestował, że ujrzał żółtą kartkę. W odpowiedzi gospodarze
pogrozili krośnianom przed ich polem karnym, ale strzału na bramkę nie oddali.
Dopiero Kamil Walaszczyk zatrudnił Marcina Korbeckiego, ale uderzenia z rzutu
wolnego (27 i 41 min.) i z dystansu (30 min.), bramkarz gości musiał to obronić,
bo strzały były zbyt lekkie.

foto: Krzysztof Kapica, Nowiny
W 42 minucie z dystansu uderzał jeszcze Zych, ale niecelnie. Resovia powinna
prowadzić do przerwy, ale po świetnym nagraniu Walaszczyka, uderzenie
Kamińskiego złapała Korbacki.
Po wznowieniu gry gorąco zrobiło się na polu karnym gospodarzy. Rafał Turczyn w
ostatniej chwili wybił piłkę spod nóg Macieja Bilińskiego.
Na rewanż ze strony Resovii kibice czekali aż do 75 minuty, Bartosz Madeja
idealnie obsłużył Turczyna, ale ten przegrał pojedynek sam na sam z Korbeckim.
Za chwilę Marek Kusiak strzelał z ostrego kąta, znów lepszy był Korbecki.
W końcu Turczyn do spółki z Kamińskim kilkoma podaniami rozklepali krośnieńską
defensywę. Akcję wykończył ten drugi, precyzyjnym strzałem z 12 metrów. Goście
ruszyli do przodu i zapomnieli o obronie.
Walaszczyk prostopadłą piłką uruchomił Kamińskiego, a ten dograł do
wprowadzonego Mariusza Wiktora, który technicznym strzałem umieścił futbolówkę w
sieci.

foto: Krzysztof Kapica, Nowiny | |
Tomasz Leyko, Nowiny |
|
2009.05.20 | Puchar Okręgu dla "pasiaków"
|
|
Resovia Rzeszów - Wisłoka Dębica 2:1 (0:0)
66'
Wiktor, 91' Korab - 92' Zołotar
Resovia: Król, Szkolnik, Baran, Bogacz,
Jakubowski (66' Walaszczyk), Domoń, Grabowski, Madeja, Tyrkało (64' Kamiński),
Kruczek (45' Pietrucha), Wiktor (80' Korab)
Wisłoka: Dydo, Bielatowicz, Konrad (77' Piłat), Pyskaty, Zych (46'
Zołotar), Barycza (46' Grębowski), Kędzior, Mądro (60' M. Kantor), Kalita,
Mariusz Wolański, D. Kantor
Sędzia: Wnuk (Leżajsk), Widzów: 600
Po
raz kolejny okazało się, że resoviacy w ostatnim okresie mają patent na Wisłokę.
Tym razem drużyny spotkały się w meczu pucharowym i na zawodnikach nie ciążyła
tak duża presja jaką odczuwają w meczach ligowych. W pierwszej połowie meczu
przewagę posiadali gospodarze, ale to „biało- zieloni” mieli lepsze sytuacje do
strzelenia bramki. Już w 4 minucie groźnie strzelał na bramkę Króla jeden z
najlepszych strzelców ligi Dariusz Kantor. Tymczasem szarże napastników Resovii
Kruczka i Wiktora kończyły się przeważnie na 16 metrze. W 29 minucie swoją
kolejną szansę zaprzepaścił Dariusz Kantor. Jego uderzenie nogami obronił Król,
a dobitkę Baryczy na linii bramkowej zatrzymał Szkolnik. Rzeszowianie mogli na
prowadzenie wyjść w 40 minucie meczu, kiedy to Mariusz Wiktor przegrał
pojedynek „sam na sam’ z bramkarze Wisłoki. Pierwsza połowa meczu upłynęła pod
znakiem zmarnowanych sytuacji. Po zmianie stron napastnicy zagrali skuteczniej.
Pierwszy na listę strzelców wpisał się Mariusz Wiktor, który sprytnie
przelobował bramkarza gości. W doliczonym czasie gry pomocnik Resovii Kamil
Walaszczyk popędził lewym skrzydłem i wyłożył dokładną piłkę Łukaszowi Korabowi.
Napastnik Resovii strzałem w długi róg podwyższył wynik na 2:0. Chwilę później
goście zdobyli bramkę kontaktową, za sprawą Zołotara, ale losów meczu nie
zdołali już odwrócić.
Po meczu kapitan Resovii, Szymon Grabowski odebrał okazały puchar okręgu z rąk
Tadeusza Kuliga, prezesa OZPN Rzeszów.

foto: Nowiny
Mecze Resovii z dębicką Wisłoką mają swoją 99 - letnią historię i można je
zaliczyć do podkarpackich klasyków piłkarskich. Po pierwszym historycznym meczu
Wisłoki z Resovią w 1910 roku, lokalna prasa wskazywała główny problem Resovii:
„ Brak odpowiedniego boiska jest przeszkodą dalszego rozwoju pod względem gry.”
Niestety po 99 latach niewiele się zmieniło w tym zakresie i po raz kolejny
można napisać to samo zdanie. Murawa na stadionie przy ul. Wyspiańskiego jest w
fatalnym stanie. | |
resoviacy.pl |
|
2009.05.17 | Wysokie zwycięstwo w Radzyniu Podlaskim
|
|
Orlęta Radzyń Podlaski - Resovia Rzeszów 0:4 (0:3)
5'(k)
39'(k) Walaszczyk, 44' Cygnar, 50' Danielak
Orlęta:
Stężała, Jakubiec, Dypa, Gmur (46' Krasuski), Ptaszyński, Kępa,
Leszkiewicz, Borysiuk, Bednarczyk (46' Ślusarczyk), Tarkowski, Wołek (68'
Jędruszczak)
Resovia: Pietryka, Pydych, Baran, Kusiak,
Kozubek, Turczyn, Cygnar (86' Madeja), Fryc, Walaszczyk (77' Jakubowski ),
Kamiński (59' Kruczek), Danielak (68' Wiktor)
Sędziował: Pastusiak (Lublin),
Widzów: 400
Pięć minut potrzebowała Resovia, aby strzelić gola
najsłabszej drużynie rundy rewnżowej. "Pasiaki" zagrały tak jak na lidera
przystało - od początku narzuciły ostre tempo, zepchnęły przeciwnika do
rozpaczliwej obrony, pozawalając Marcinowi Pietryce cieszyć się... majowym
słońcem.
Już pierwszy kontakt z piłką rzeszowian mógł się zakończyć ich suksecem, ale
Oskar Fryc z bliska nie trafił w bramkę. Potem dwukrotnie w polu karnym faulował
Jakubiec, a Kamil Walaszczyk wymierzał sprawiedliwość. - Za każdym razem strzela
tak samo, po ziemi, przy słupku - relacjonował kierownik Resovii Leszek Mucha.
Ozdobą spotkania było jednak trafienie Pawła Cygnara, który uderzył z półobrotu
tak precyzyjnie, iż piłka wylądowała w okienku bramki Orląt. Kibicom w Radzyniu
przypomniał się Andrzej Danielak, kat Orląt z jesiennego spotkania w Rzeszowie.
Różnica klasy, a może dwóch, powodowała, że bramkarz gości tylko raz zmuszony
był do interwencji. Piłki jednak nie dotknął, bo po "główce" Wołka w 67 minucie,
poszybowała ona obok słupka.

foto: Orlęta Radzyń Podlaski
Tomasz
Tułacz (trener Resovii): - Kluczem do
zwycięstwa było to, że moi zawodnicy zrealizowali założenia taktyczne.
Umiejętnie, długo utrzymywaliśmy się przy piłce na połowie przeciwnika,
potrafiliśmy kombinacyjnie rozegrać, stworzyć sobie sytuacje. Tych sytuacji
naprawdę nie było ze cztery, tylko więcej. Spodziewaliśmy się jednak, że będzie
to trudny mecz, bo taki się on wydawał. Sami sobie pomogliśmy, otwierając szybko
wynik, dzięki czemu otworzyć się musiał też przeciwnik. Nam dzisiaj grało się
bardzo dobrze, bo warunki, jakie tu zastaliśmy, są wręcz wzorcowe chyba dla
wszystkich klubów w tej lidze. Życzę wszystkim klubom, żeby miały takie warunki,
a Orlęta dopinguję, żeby były nadal na poziomie sportowym adekwatnym do tej
bazy. Ktoś to zbudował, życzę zatem jak najlepiej temu klubowi. Powtórzę się
jeszcze raz - warunki do gry w piłkę tutaj przemawiają za tym, żeby Orlęta były
jak najwyżej. Zespół z Radzynia jest na boisku bardzo zdeterminowany, to widać.
Ci młodzi zawodnicy walczą i chcą, dają z siebie maksimum zaangażowania i całe
serce. Czasami jednak jest tak, że trudno strzelić bramkę, wygrać mecz i coś się
zacina. Osobiście jestem zadowolony z dzisiejszego wyniku, z osiągniętego
rezultatu, przy czym trzeba tutaj też pochwalić zawodników przeciwnika za
ogromną determinację.
Marek Majka (trener Orląt):
- Różnica między zespołami była dziś bardzo
widoczna, niemniej jednak wynik został trochę "ustawiony" przez dwa rzuty karne.
Może jeden z nich, ten drugi, był sprawiedliwy, natomiast jeśli chodzi o
pierwszy rzut karny, to mam spore wątpliwości. To ułożyło losy spotkania już w
5. minucie, bo potem był drugi rzut karny i byliśmy już pogrzebani. To, żeby
powalczyć z Mielcem i Ładą, leży głownie w gestii zawodników, bo to oni są
przecież na boisku. Ja nie mogę im w żaden sposób teraz pomóc, bo niby jak? Nie
wyczarujemy nowych zawodników, mamy drużynę, jaką mamy i tylko w tym gronie
możemy się obracać. Nic innego nie możemy zrobić, zmiana możliwa jest tylko
wtedy, gdy zawodnicy osiągną jakąś niesamowitą motywację w tych ostatnich
czterech spotkaniach. Tylko to może nam pomóc. | |
Dziennik Polski |
|
2009.05.17 | Awans rezerw Resovii
|
|
Resovia II Rzeszów - Dąb Dąbrowa 4:1 (0:0)
46' Bogacz
(k), 60' Wnęk, 73' 82' Mastej - 65' K. Żurek
Resovia II: Kozak, Świst (65' Krupa),
Bogacz, Pietrucha, Grabowski, Domoń, Barłowski (75' Tutak), Szalacha, Warchoł,
Bryk (70' Rybak), Wnęk (60' Mastej)
Sędzia: Leniart (Rzeszów), Widzów: 80
Piłkarze
rezerw Resovii zdobyli kolejne punkty i na 4 kolejki przed zakończeniem sezonu
zapewnili sobie awans do klasy A. Tym razem zwycięstwo nie było tak efektowne
jak w poprzednich meczach. Goście przez pierwszą połowę stawiali zacięty opór i
do przerwy na tablicy był wynik bezbramkowy. W 47 minucie faulowany został w
polu karnym Domoń i sędzia odgwizdał rzut karny dla gospodarzy. Jedenastkę
pewnie wykorzystał Michał Bogacz. W kadrze gości wystąpili wychowankowie Resovii
- Młynarczyk i Kaszuba. | |
więcej |
resoviacy.pl |
|
2009.05.12 | Trwa walka o awans i utrzymanie w lidze
|
|
Do
końca rozgrywek III ligi lubelsko - podkarpackiej pozostało 5 kolejek. Trwa
walka o miejsca premiowane awansem i lokaty dające gwarancję utrzymania się w
lidze. Przypominamy fragment regulaminu rozgrywek dotyczący zasad awansów i
spadków z ligi.
Awans do III ligi (gr. lubelsko-podkarpackiej) uzyskają dwa pierwsze zespoły IV
ligi podkarpackiej (aktualnie Stal Sanok i Polonia Przemyśl) oraz dwa pierwsze
zespoły IV ligi lubelskiej (aktualnie Wisła Puławy i Podlasie Biała Podlaska).
Awans do II ligi (gr. wschodnia) uzyska mistrz lubelsko – podkarpackiej III
ligi (aktualnie Resovia). Wicemistrz (aktualnie Stal Rzeszów) rozegra baraż o
awans z zespołem II ligi (gr. wschodnia) z miejsc 11-14 (rywal będzie losowany,
aktualnie na miejscach barażowych są: Sokół Aleksandrów Łódzki, Concordia
Piotrków Trybunalski, Hetman Zamość i Okocimski Brzesko).
Do IV Ligi spadną trzy ostatnie drużyny. Liczba spadkowiczów zwiększy się, jeśli
do naszej grupy spadnie drużyna z II ligi (gr. wschodnia). Obecnie zagrożone są
Stal Poniatowa i Hetman Zamość.
Liczba spadkowiczów zmniejszy się o jednego, jeśli wicemistrz III ligi wygra
baraż o awans.
Podsumowując, to według regulaminu spadają 3 drużyny (aktualnie na miejscach
spadkowych są Łada Biłgoraj, Orlęta Łuków i Stal Mielec), przy spadku Stali
Poniatowa z II ligi – spadkowiczów w naszej lidze będzie czterech, jeśli
vicemistrz III ligi uzyska awans w barażu to 3, natomiast jeśli Hetman Zamość
spadnie razem ze Stalą Poniatowa to spadkowiczów w naszej lidze będzie pięciu.
W
rozgrywkach, o ile przepisy szczególne nie stanowią inaczej, kolejność zespołów
w tabeli ustala się według ilości zdobytych punktów. W przypadku uzyskania
równej ilości punktów przez dwie lub więcej drużyn, o zajętym miejscu decydują:
1). przy dwóch zespołach:
a. Ilość zdobytych punktów w spotkaniach między tymi drużynami,
b. przy równej ilości punktów korzystniejsza różnica między zdobytymi i
utraconymi bramkami w spotkaniach tych drużyn,
c. przy dalszej równości, według obowiązującej reguły UEFA, że bramki strzelone
na wyjeździe liczone są podwójnie, korzystniejsza różnica między zdobytymi i
utraconymi bramkami w spotkaniach tych drużyn,
d. przy dalszej równości, korzystniejsza różnica bramek we wszystkich
spotkaniach z całego cyklu rozgrywek,
e. przy dalszej równości, większa ilość bramek zdobytych we wszystkich
spotkaniach z całego cyklu,
f. w przypadku, gdy dwoma zespołami o jednakowej ilości punktów są zespoły
zajmujące pierwsze i drugie miejsce w tabeli, a także zespoły których kolejność
decyduje o spadku, stosuje się wyłącznie zasady określone w punktach a, b i c, a
jeżeli one nie rozstrzygną o kolejności, zarządza się spotkanie barażowe na
neutralnym boisku wyznaczonym przez PZPN lub właściwy związek piłki nożnej.
2). Przy więcej niż dwóch zespołach przeprowadza się dodatkową punktację
pomocniczą spotkań wyłącznie między zainteresowanymi drużynami, kierując się
kolejno zasadami podanymi w ust 1) w punktach a, b, c, d oraz e. | |
resoviacy.pl |
|
2009.05.12 | Okręgowy finał Pucharu Polski na Resovii
|
|
20
maja o godzinie 17.00 Resovia Rzeszów zmierzy się z Wisłoką Dębica w rozgrywkach
Pucharu Polski. Będzie to finał Pucharu Polski na szczeblu Dębica - Rzeszów.
Mecz odbędzie się na stadionie Resovii
| |
resoviacy.pl |
|
2009.05.10 | Festiwal strzelecki rezerw
|
|
Plon Klęczany - Resovia Rzeszów 2:14 (1:5)
5’ 20’ 30’ Wnęk, 24’ 70’
84’ Barłowski, 40’ Grabowski, 63’ 90’ Pietrucha, 65’ Rybak, 68’ Korab, 73’ 77’
87’ Warchoł
Resovia II: Szyszko, Świst (60' Tutak), Bogacz, Pietrucha ,
Mastej (60' Krupa), Szalacha ,
Barłowski, Grabowski (46' Korab ),
Warchoł, Bryk, Wnęk (60 Rybak)
Trwa festiwal strzelecki rezerw Resovii. Piłkarze rzeszowskich "pasiaków"
zaliczyli kolejną "dwucyfrówkę". Biało - czerwoni już po 40 minutach prowadzili
różnicą 4 bramek. | |
więcej |
resoviacy.pl |
|
2009.05.09 | Na Malcie bez bramek
|
|
Resovia Rzeszów - Spartakus Szarowola 0:0 Resovia: Pietryka, Kozubek, Kusiak ,
Baran, Pydych, Turczyn (77' Jakubowski), Cygnar (68' Domoń), Fryc, Walaszczyk,
Kamiński (72' Wiktor), Danielak (46' Tyrkalo)
Spartakus: Melenychenko, Hrestha, Hryhyshyn, Beza, Husakovskyy ,
Raisha (64' Horzow), Syvyi, Shafranskyy ,
Iwanicki (68' Orzechowski), Mykhalchuk, Deva
Sędzia: Małodziński (Mielec), Widzów: 800
Tomasz Tułacz (trener Resovii): Spodziewaliśmy się ciężkiego
meczu, Spartakus nieprzypadkowo zgromadził wiosną aż tyle punktów. Gdybyśmy
wykorzystali przed przerwą choćby jedną sytuację, grałoby się nam łatwiej. Do
tej pory na skuteczność nie mogliśmy narzekać, ale w tym meczu zabrakło
wykończenia akcji.
Jurij Dubrownyj (trener Spartakusa): Resovia to dobry
zespół. Zdobyć punkt na jej terenie to duży wyczyn. Nam się udało i jestem z
tego powodu bardzo szczęśliwy. Moi zawodnicy wykonali kawał dobrej roboty.
Spartakus jest przecież osłabiony. Kilku piłkarzy ciągle leczy kontuzje.
Tak,
jak w rundzie jesiennej Resovia ani nie strzeliła Spartakusowi gola, ani nie
straciła. Znacznie bliżej zwycięstwa był jednak lider z Rzeszowa.
Ekipa z Szarowoli pokazała jednak, że nie przez przypadek "kosi” wiosną punkty -
razem z sobotnim uzbierała w rewanżach już 17. Goście udowodnili, że na
nierównej murawie stadionu przy ul. Wyspiańskiego tak zwana "gra dołem” jest
możliwa - chwilami sprawnie operowali piłką, wymieniali wiele podań, zapędzali
się na połowę naszej drużyny. Nie mieli jednak pomysłu na rozmontowanie
defensywy lidera. W prawdziwych opałach Marcin Pietryka był raz, gdy tuż po
przerwie z woleja strzelał Jacek Iwanicki. Do bramki było z 10 metrów, na
szczęście napastnik gości huknął nad poprzeczką.
Resovia najlepszy okres w I połowie zanotowała między 26 a 31 minutą. Najpierw
po wolnym Kamila Walaszczyka i przepuszczeniu piłki przez Wiesława Kozubka z
bliska główkował Andrzej Danielak. Zaskoczony napastnik Resovii nie miał czasu
na dokładną przymiarkę i trafił obok celu. Po minucie powinno być 1-0, ale Piotr
Kamiński w sytuacji sam na sam uderzył piłkę na zbyt wysokim pułapie i trafił w
okolice pierwszego pietra.
Ten sam gracz za moment zwiódł Noberta Bezę, po przebiegnięciu 30 metrów wyłożył
"skórę” Walaszczykowi, ale pan Kamil źle ją przyjął i skończyło się na strzale w
obrońcę.
Zaraz po zmianie stron ucierpiał Marcin Pietryka, gdy wygarnął piłkę spod nóg
Bezy. Potem szansę zmarnował wspomniany Iwanicki i przez kwadrans niewiele się
działo. Resovia czekała cierpliwie na okazję i w 64. min okazję wypracował
Walaszczyk - wyłożył futbolówkę Kamińskiemu - ten jednak nie miał dnia -
strzelił nieczysto.
Później nasz zespół wykonał serią wrzutek z wolnych lub z rzutów rożnych i 78.
min minut znów zapachniało bramką. Po rogu Walaszczyka z kilku metrów główkował
Marek Kusiak. Uderzył dobrze, ale niepewny bramkarz gości miał farta -
instynktownie obronił.
Potem szanse miał Walaszczyk, chytrze strzelał Witold Jakubowski, w końcu po
kolejnej centrze uderzał Wiesław Kozubek, kibice krzyknęli "jeeest”, ale piłka
zatrzymała się w tłoku tuż przed linia bramkową i za nic nie chciała wpaść do
"sieci”. | |
Tomasz Ryzner, Nowiny | foto: A.Bialic, Dziennik Polski |
|
2009.05.06 | Dramatyczny mecz w Dębicy
|
|
Wisłoka
Dębica - Resovia Rzeszów 2:3 (1:0)
31' Kalita, 90' D.Kantor - 61' Kusiak, 67'
Kamiński, 91' Walaszczyk
Wisłoka: Dydo, Pyskaty (64' Mariusz Wolański),
Pokrywka, Konrad, Michał Wolański (53' Bielatowicz), Zołotar (87' Grębowski),
Kędzior, Wolak ,
Kalita, S. Kantor ,
D. Kantor
Resovia:
Król ,
Kozubek, Kusiak, Baran, Szkolnik, Piątkowski (46' Cygnar), Danielak (82'
Kruczek), Walaszczyk, Turczyn ,
Wiktor (46' Fryc ),
Kamiński (88' Madeja)
Sędzia: Pastusiak (Lublin),
Widzów: 900
Rzeszowianie zdobyli 3 punkty w niezwykle dramatycznym meczu i
powiększyli przewagę nad Stalą do 8 punktów. Wiadomo było, że mecz w Dębicy nie
będzie należał do łatwych. Wisłoka doznała pierwszej porażki na własnym boisku
od 16 maja 2008 roku.
Piłkarze obu drużyn wystawili swoich kibiców
na ciężką próbę. Początek meczu upłynął pod znakiem optycznej przewagi
gospodarzy. Swoją szansę na bramkę zmarnował Zołotar, który przegrał pojedynek z
Królem. Z czasem coraz pewniej grali piłkarze „pasiaków” i to oni uzyskali
przewagę na boisku. Pomimo tego pierwszą bramkę zdobyli gospodarze. W 31 minucie
po efektownym strzale Dariusza Kantora piłka trafiła w słupek, a równie
efektowną i tym razem skuteczną dobitką popisał się Kalita. Do przerwy 1-0 dla
gospodarzy.

Rzeszowianie na drugą połowę wyszli w zmienionym ustawieniu. W środku pomocy
pojawili się Cygnar i Fryc, a na ławkę powędrowali Piątkowski i Wiktor.
Resoviacy zagrali z większą determinacją. Walczyli o piłkę już na połowie
gospodarzy i szybko okazało się, ze to jest sposób na Wisłokę. W 61 minucie
padła bramka wyrównująca. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, głową strzelił Marek
Kusiak. 6 minut później akcję Andrzeja Danielaka zakończył piotr Kamiński i
rzeszowianie cieszyli się z kolejnej bramki.
Jednak gospodarze mieli w swoich szeregach Dariusza Kantora jednego z
najlepszych strzelców ligi. Wychowanek Wisłoki w 90 min popisał się
fantastycznym strzałem z rzutu wolnego z 25 metrów, po którym Król musiał
wyciągnąć piłkę z siatki. Minutę później fatalny błąd na wagę punktu popełnił w
polu karnym Adrian Konrad. Obrońca gospodarzy nie zauważył atakującego Kamila
Walaszczyka i po stracie piłki „podciął” piłkarza Resovii. Sędziemu nie
pozostało nic innego jak odgwizdać rzut karny w 91 minucie meczu. Kibicom
Resovii przypomniała się sytuacja z meczu Resovia – Hutnik Kraków rozegranego w
ubiegłym sezonie. Wówczas przy stanie 2-2 rzutu karnego w 91 minucie nie
wykorzystał Piotr Mazurkiewicz. Tym razem wykonawcą miał być sam poszkodowany.
Pomocnik Resovii wykorzystał rzut karny, ale piłka do bramki wpadła dopiero po
dobitce. 3-2 dla Resovii, a gospodarze nie wytrzymali presji i mecz zakończył
się ogólną bijatyką na boisku. Za wydarzenia pozasportowe ukarani zostali
czerwonymi kartkami bramkarz Resovii – Król i pomocnik Wisłoki – Wolak. Limit
zmian w kadrze Resovii został wykorzystany wcześniej i na ostatnią minutę w
bramce Resovii stanął obrońca - Marek Kusiak.
| |
resoviacy.pl |
|
|